KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 lipiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Agenci SB – druga odsłona
2014.11.02 / Grzegorz Małkiewicz
TAGI:
Share |
Sprawy niezałatwione wracają i psują jakość życia publicznego. To konsekwencje polskiej drogi. Transformacja ustrojowa mogła wyglądać inaczej, tak jak u naszych sąsiadów. Ale w Polsce opozycja podała tonącym rękę.

Konsekwencje rozwiązania nazywanego eufemistycznie „grubą kreską”, obserwujemy od 25 lat i w niczym tego nie zmienią pozytywne oceny polskiej transformacji przez ośrodki zachodnie, w tym niemieckie. Chociaż – paradoksalnie – Niemcy dokonując zjednoczenia przeprowadzili radykalne rozliczenie z komunistyczną przeszłością swojej drugiej połowy. Podtrzymywanie tajności dokumentów państwowych może mieć uzasadnienie w systemie demokratycznym. A nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że PRL  państwem demokratyznym nie był.

Żyjemy w cieniu teczek, i tak już przywykliśmy do tych absurdalnych warunków, że przestało to nam przeszkadzać. Na szczęście nie wszystkim. Po ujawnieniu przez „Nowy Czas” (nr 8/206) udokumentowanej przeszłości agenturalnej Andrzeja Morawicza, aktywnego wciąż działacza wielu fundacji i organizacji emigracji niepodległościowej, powiernicy i prezesi nabrali wody w usta.

Tylko jedna organizacja postąpiła inaczej. Powiernicy Polish Aid Fundation Trust (PAFT) o zawieszeniu członkostwa Andrzeja Morawicza w tej fundacji poinformowali w oświadczeniu opublikowanym na łamach „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” (kopia poniżej). Dziwna to praktyka – artykuł ukazał się w „Nowym Czasie”, a komunikat o decyzji PAFT-u w „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza”, z enigmatyczną wzmianką: „Z uwagi na zarzuty stawiane w prasie polonijnej…”. Czy w ten sposób powiernicy PAFT-u chcą zademonstrować swoją ignorancję wobec czytelników „Nowego Czasu”, którym – w pierwszej instancji – taka informacja należeć się powinna? Decyzja powierników PAFT-u jest tym bardziej dużym zaskoczeniem, że wcześniej, po ukazaniu się artykułu „TW Andrzej”, ze stanowiskiem „Nowego Czasu” polemizował – również na łamach „Dziennika” (oczywiście nie wprost – co jest przyjętą praktyką tej gazety) jeden z powierników właśnie PAFT-u, Wiktor Moszczyński, który starał się w dość naiwny sposób zdyskredytować ideę lustracyjną (wcześniej w tym samym duchu pisała Katarzyna Bzowska). A tu proszę, w Komunikacie PAFT-u czytamy: „Rada podjęła niniejszą decyzję, by uchronić dobre imię PAFT-u, instytucji niepodległościowej powstałej z funduszy rządu RP na Uchodźstwie”.

W Polsce lustracja powróciła na pierwsze strony gazet w sposób jeszcze bardziej dramatyczny za sprawą publikacji historyków, Sławomira Cenckiewicza i Piotra Woyciechowskiego, którzy ujawnili agenturalną działalność ikony środowisk niepodległościowych profesora Witolda Kieżuna. Bohaterskiego żołnierza Armii Krajowej, uczestnika Powstania Warszawskiego, wybitnego naukowca. Tak się jakoś proporcje układały, że w ostatnim 25-leciu więcej słyszeliśmy o walce zbrojnej profesora, jego niewątpliwym bohaterstwie, a mniej o dokonaniach naukowych. Na dokonania naukowe zwrócili również uwagę niepokorni lustratorzy. Dramatyczny życiorys: chwała i hańba. Czy znowu rację ma Józef Mackiewicz, który pozwolił sobie na szorstki komentarz: Niemcy zrobili z nas bohaterów, komuniści gówno?

Po zakończeniu wojny komunistyczne władze wywiozły profesora Kieżuna w głąb Rosji Sowieckiej. Po dłuższym pobycie wrócił do Polski, rozpoczął studia prawnicze i z dyplomem rozpoczął karierę naukową. Ale nie w dziedzinie prawa. Zainteresowała go dyscyplina wymyślona przez profesora Tadeusza Kotarbiskiego (wybitnego filozofa odsuniętego przez komunistów od pracy dydaktycznej w Uniwersytecie Warszawskim), pod nazwą prakseologia. Prakseologia miała już swój początek na Zachodzie, ale jako dyscyplina naukowa nigdy się nie przyjęła. Przedmiotom praktycznym, takim jak zarządzanie, organizacja pracy, nie potrzebne są rozważania teoretyczne, liczy się doświadczenie. Więc teoria sprawnego działania, zrodzona trochę z przekory wielkiego filozofa (Kotarbińskiego) znalazła kontynuację na partyjnych kursach z obowiązkową katedrą w Polskiej Akademii Nauk. Profesor Kieżun całą swoją karierę naukową poświęcił takiej opcji. Z czasem nawet uwierzył, że jest wybitnym ekonomistą (z wykształcenia był prawnikiem). W PRL był człowiekiem władzy, nie musiał wykładać na uniwersytetach, bo wykładał na kursach w Komitecie Centralnym komunistycznej partii. Ciekawe, ilu mamy aktywnych polskich prakseologów (ładnie brzmi…)? Wyjeżdżał za granicę, krytykował opozycję, był przedstawicielem PRL przy ONZ. I był aktywnym współpracownikiem SB jako TW Tamiza. 

Po tak prominentnej karierze naukowej, kiedy wrócił z placówki na Zachodzie, wyłożył swoją kartę powstańczą, a wobec swojej agenturalnej działalności zastosował grubą kreskę. Można w takim życiorysie szukać niuansów. Czy postawa profesora Kieżuna była konsekwencją zapewnień prowadzących go oficerów, że dokumentacja współpracy z SB została zniszczona? Być może, a jeśli tak, to jest to kolejny dowód na to, że oświadczeń, donosów, notatek operacyjnych metodycznie powielanych nie sposób w całości zniszczyć.

Innym dowodem na ożywienie lustracyjnego tematu w krajowych mediach jest przypadek jednego z najbogatszych obecnie Polaków, Leszka Czarneckiego. Powrót do tej sprawy jest co najmniej zastanawiający.

Po raz pierwszy agenturalną przeszłość Leszka Czarneckiego, ujawnili kilka lat temu dziennikarze „Rzeczpospolitej”. Sensacja wywołała oburzenie, przede wszystkim samego zainteresowanego, który obiecał dziennikarzom swój rewanż. Kiedy upadającą „Rzeczpospolitą” kupił krakowski biznesmen Grzegorz Hajdarowicz, okazało się, że kredyt na tę transakcję otrzymał od Getin Noble Bank, bank kontrolowany przez… Leszka Czarneckiego. W niedługim czasie dziennikarze odpowiedzialni za materiały obciążające Czarneckiego stracili w gazecie pracę. Założyli nowe tytuły: zwolniony redaktor naczelny Paweł Lisicki – „Do Rzeczy”, bracia Karnowcy „W Sieci”.

W tym kontekście trudno zrozumieć dlaczego „Rzeczpospolita” (już teraz kontrolowana przez Czarneckiego) wraca do materiału agenturalnego. Co prawda historia agenturalnej przeszłości Czarneckiego przedstawiona jest w łagodnej formie: podpisał, ale nikomu nie szkodził – co jak mantra powatrza się w wielu komentarzach na temat agentów komunistycznego reżimu. Dla wtajemniczonych w kod języka lustracyjnego taka interpretacja niczego nie zmienia. Potwierdzają to historycy o różnych orientacjach: Służba Bezpieczeństwa nie zajmowała się fałszowaniem materiałów i nie zakładała kartotek fikcyjnym figurantom.

Niespodziewanym i najbardziej spektakularnym zwrotem w lustracyjnej sadze jest jednak sprawa byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Trwała dziewięć lat. Ile kosztowała?

Krzysztof Wyszkowski, założyciel Wolnych Związków Zawodowych, które doprowadziły do powstania „Solidarności”, w pewnym momencie musiał się liczyć z utratą dorobku całego życia, ale nie ustąpił i w końcu sprawę wygrał. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił zażalenie Lecha Wałęsy i obciążył go kosztami procesu, wyrok jest prawomocny. Krzysztof Wyszkowski zarzucił Wałęsie agenturalną przeszłość – chodziło o współpracę legendy „Solildarności” ze Służbą Bezpieczeństwa pod pseudonimem „Bolek”.

Może daleko jeszcze do wyciągania z tych kilku przykładów jednoznacznych wniosków. Niemniej zmiana nastawienia do dawnych agentów jest widoczna, a z nią szansa na zamknięcie tego rozdziału naszej historii i oczyszczenie przestrzeni publicznej.

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28674
Tak

23915
83%
Nie

4759
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Registration of dietary supplements | nitonakrętki nierdzewne | opieka Rybnik | Złącza kołnierzowe | suplementy diety produkcja kontraktowa
prawnik wodzisław śląski | cyklinowanie pruszków | podział nieruchomości Rybnik | badania kierowców Wodzisław Śląski | barlinek wodzisław rybnik