KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 paĽdziernik 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




CAMERONA kurs na prawo
2014.08.12 / Adam Dąbrowski
TAGI:
Share |
Bardziej prawicowy i eurosceptyczny – taki jest nowy gabinet Davida Camerona. Ale jak na razie w Europie premier dostaje lanie za laniem. Właśnie przegrał walkę o nominację szefa Komisji Europejskiej. A swoim uporem coraz bardziej denerwuje resztę Wspólnoty.

Tak niekompetentnej polityki Wielka Brytania nie miała od początku lat osiemdziesiątych – kręci głową Dionyssis G. Dimitrakopoulos, europeista z londyńskiego Birkbeck College.

Nie da się ukryć, że w ostatnich dniach na europejskich salonach David Cameron stał się bardzo osamotniony. Doskonale pokazuje to kłótnia w sprawie nowego kandydata na szefa Komisji Europejskiej. Cameron zachował się tu jak Don Kichot, z furią rzucając się na wiatraki i konsekwentnie ignorując kilkakrotnie wyciągniętą dłoń ze strony reszty państw członkowskich, które chciały zaoferować mu honorowe wyjście z sytuacji, tak by Cameron nie musiał znosić upokarzającej porażki. Na końcu Londyn miał po swojej stronie już tylko Budapeszt. A ponieważ premier Viktor Orban ma pośród polityków Wspólnoty status pariasa, to doskonale pokazuje izolację Camerona. W sprawie Junckera premier Wielkiej Brytanii przegrał 2:26. A przecież nie jest tak, że żaden kraj ani trochę nie podziela jego obaw.

Koniec marzeń o federacji

Dlaczego Cameron nie chciał kandydatury Junckera? Cały czas przekonywał, że Luksemburczyk to człowiek z minionej epoki: entuzjastyczny zwolennik dalszej integracji, przeprowadzanej odgórnie. A premier od początku deklaruje, że chce, by Wspólnota obrała dokładnie przeciwny kierunek: ma być odchudzona i bardziej dynamiczna. Ma oddać państwom członkowskim część kompetencji, które dotychczas jej przysługiwały.

Bo – jak przekonuje Cameron – po ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego nie można udawać, że na Starym Kontynencie nic się nie zmieniło. Londyn nie jest w tym myśleniu odosobniony. Od początku negocjacji wiadomo było, że za przyciśnięciem hamulca w sprawie integracji są też między innymi Szwecja i Holandia. Dla wielu triumfy francuskiego Frontu Narodowego czy brytyjskiej Partii Niepodległości były dzwonkiem alarmowym. Stały problem Wspólnoty – deficyt demokracji, poczucie obywateli, że decyzje podejmowane są za nich przez anonimowych biurokratów – nabrzmiał właśnie do takiego stopnia, że ludzie głosowali na Le Pen czy Farage'a.

– Główny sygnał, jaki płynie do europejskich przywódców jest następujący: dotychczasowy kierunek jest nie do utrzymania. Musimy przemyśleć fundamentalne kwestie związane z europejską integracją – mówi Stephen Tindale z think tank Centre for European Reform. – Przede wszystkim należy poważnie przemyśleć samą koncepcję integracji. Wizja Delorsa, w której unia gospodarcza to krok prowadzący do unii politycznej, po prostu się nie ziści. Niezależnie od tego, czy to był dobry pomysł czy nie – opinia publiczna nie zgadza się na niego. Za naszego życia Stanów Zjednoczonych Europy czy czegoś ich przypominającego po prostu nie będzie. Trzeba sobie więc zadać pytanie: co zamiast niej? Jeden wariant jest następujący: strefa euro powinna się bardziej zintegrować i oddalić od państw spoza niej. Dla politologa czy filozofa to może rozsądne rozwiązanie, ale w praktyce mało realne, choćby dlatego, że przeciwstawia się mu Paryż. W każdym razie musimy zrozumieć, że dotychczasowy unijny porządek prawny nie może już być niekwestionowany. Potrzeba fundamentalnej zmiany, jeżeli chcemy, by Unia pozostała przy życiu – przekonuje Tindale.

Taką fundamentalną zmianę proponował Cameron. Oczywiście z ową propozycją wiąże się szereg pytań. Podstawowe to czy rzeczywiście premier myśli o poważnej reformie, czy tylko o wygraniu paru rzeczy, na których mu zależy. Ale nie da się ukryć, że to premier Wielkiej Brytanii jako chyba jedyny próbował przekuć obecne na salonach europejskich głosy o potrzebie zmian w coś o realnym kształcie politycznym. Dlaczego więc na końcu pozostał sam?

Merkel mówi „nein”

Jednej z przyczyn tej sytuacji szukać należy w zagraniu taktycznym, na jakie premier zdecydował się pięć lat temu, na początku poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego. Cameron wyprowadził wówczas swoją partię poza centroprawicową frakcję EPP (której członkami są między innymi niemiecka Chadecja i Platforma Obywatelska), kalkulując, że pozwoli mu to tanim kosztem umocnić pozycję w partii i upewnić eurosceptyczną część elektoratu konserwatystów, że może na nich liczyć. Europą nikt aż tak się wtedy nie interesował, a premier, którego pozycja w partii nie była nigdy zbyt mocna, za priorytet uznał porządkowanie własnego podwórka. Tyle że dziś odbija się to czkawką.

– Gdyby pięć lat temu został pan w Europejskiej Partii Ludowej, dziś mógłby pan wybierać jej lidera. W takim przypadku Juncker pewnie nie zostałby kandydatem. Teraz jest za późno – tak powiedziałby Cameronowi Roger Casalle z organizacji New Europeans, broniącej praw imigrantów z tzw. „nowych państw Unii”, a niegdyś – polityk lewicowej Partii Pracy. Państwa Unii ustaliły wcześniej, że zasady będą jasne: ten, kto wygrywa wybory, ma prawo do nominowania kandydata na szefa KE, który następnie uzyskać musi poparcie reszty.

Cameron sam wyłączył się z gry, a mimo to postanowił spróbować nagiąć zasady (uczciwie mówiąc wypróbowywane po raz pierwsze i same w sobie budzące kontrowersje jako dające zbyt dużą władzę PE) i tak postawić na swoim. Tego było jednak za dużo dla pozostałych liderów wyraźnie rozdrażnionych tym, że Londyn stoi w rozkroku: niby chce pozostać w Unii, ale w gruncie rzeczy chciałby tylko wybrać sobie część dań z unijnego menu, dziękując za resztę. Krok po kroku z listy potencjalnych stolic, które mogłyby się znaleźć w anty-Junckerowej koalicji, jaką Cameron próbował zbudować, znikały więc kolejne pozycje.

Swoje zrobiła tu też bardzo źle przyjęta przez Paryż czy Berlin krucjata Camerona w sprawie prób ograniczenia imigracji unijnej oraz zasiłków dla przybyszów z takich krajów jak Polska. I pomimo że w kuluarach mówiło się, że sama Merkel nie jest wielką entuzjastką kandydatury Junckera, tym razem postanowiła, że nie zrobi ustępstw na rzecz Londynu. W przeszłości kilkakrotnie je czyniła, by ułatwić Cameronowi manewrowanie na lokalnym podwórku. Ale w opinii wielu ekspertów teraz powiedziała „nein”, by pokazać Cameronowi, że również jej cierpliwość ma granice, a Londyn nie będzie w nieskończoność wynagradzany za złe zachowanie.

Sikorski miał rację?

Co teraz? Na razie premier usunął ze swojego gabinetu dość powszechnie chwalonego Williama Hague’a. Był to ruch, którego mało kto się spodziewał. Zamiast Hague’a – Philip Hammond, który nie mógł liczyć na okres przejściowy, bo zaraz potem miał ręce pełne roboty w sprawie kryzysu ukraińskiego, który eskalował po katastrofie malezyjskiego samolotu. Ta nominacja jest symptomatyczna, bo Hammond poglądy na temat Wspólnoty ma jasne. – Jeśli Unii nie da się zmienić, w referendum w 2017 będę głosował za tym byśmy ją opuścili – mówił jeszcze jako minister obrony, a tuż po nominacji podtrzymał tę opinię.

Ten ruch to sposób na przedwyborcze uspokojenie coraz bardziej eurosceptycznego elektoratu konserwatystów. Bo premier Cameron cały czas balansować musi pomiędzy realpolitk, na poziomie której rozmawia z Brukselą konkretnie, a zarządzaniem nastrojami ludu, któremu regularnie składać trzeba symboliczne, eurosceptyczne ofiary. Jeden ruch w lewo i „Daily Mail” wysyła złowrogie pomruki. Jeden nieuważny krok w prawo i centrowi wyborcy, którzy dali torysom ostatnie zwycięstwo czują się osamotnieni, a liderzy europejscy przewracają oczami.

– Cameron mówi teraz wyborcom: Popatrzcie, Europa nas nie rozumie. Próbowałem walczyć o nasze interesy, ale ci eurokraci po prostu nie chcą nas słuchać. Uważam, że na krótką metę Cameronowi przyniesie to korzyści – tłumaczy dr Dimitrakopoulos.

Tym razem premier zdecydował się na ruch w prawo. I już od razu zabrać się musi za ratowanie lewego skrzydła partii oraz elektoratu. No i za wykombinowanie jak w kuluarach europejskich, z dala od oczu wyborców czy tabloidów, ugrać realny, polityczny zysk. I choć komentatorzy podkreślają, że Hammond słynie z ogromnej lojalności wobec premiera, a i sam Hague euroentuzjastą nie był, to co do eurosceptycznego zwrotu nie można mieć wątpliwości.

A tymczasem Dimitrakopoulos uważa, że bardzo trafnie postawę Camerona podsumowuje… Radosław Sikorski złapany na taśmach „Wprost”. Zarzucał mu niekompetencję i to, że sam zaczął wierzyć w swoją „głupią”, eurosceptyczną propagandę. – Uważam, że prywatnie Sikorski mówił już to wszystko brytyjskim dyplomatom wcześniej. Poza tym trudno mi uwierzyć, by szef waszej dyplomacji był jedynym w wielkiej rodzinie partii centroprawicowych, który wysyła podobne sygnały – przekonuje europeista.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29432
Tak

24470
83%
Nie

4962
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat wyłudzenie kredytu warszawa | pręty nierdzewne | dom opieki Wodzisław Śląski | pellet Wodzisław | terapeuta Cieszyn
kuchnie kraków | blachowkręty nierdzewne | wyznaczanie granic Rybnik | nakrętki żaroodporne | angiografia gdańsk