KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Co z tą Szkocją?
2014.07.07 / Adam Dąbrowski
TAGI:
Share |
Po wakacjach mieszkańcy Szkocji zadecydują o końcu – lub nie – Wielkiej Brytanii. Swoje trzy pensy wtrącić też mogą mieszkający tam Polacy.

Tak zaczyna się hymn Szkocji. Na razie nieoficjalny. Ale może już niedługo będzie się go tu grać zamiast „God save the Queen”. Wszystko w rękach Szkotów – po raz pierwszy od 1707 roku, kiedy Szkocja stała się oficjalnie częścią Zjednoczonego Królestwa. Proste pytanie, sześć słów:

Should Scotland be an independent country? Prosta odpowiedź: yes albo no na kartce wyborczej, która może zmienić historię.

Z wagi chwili zdaje sobie sprawę Alex Salmond. – Uważam, że takie referendum zdarza się raz na polityczną generację. To będzie pierwsza możliwość, by Szkoci zagłosowali za niepodległością: dla nas to najważniejsze głosowanie od trzystu lat – mówił Salmond 18 czerwca, gdy brytyjskie media odliczyły równe trzy miesiące do głosowania, które może sprawić, że na całym świecie drukować będzie trzeba nowe mapy. Biorąc pod uwagę znaczenie tego referendum, dziwić może, jak niewiele wiadomo na temat ewentualnych wariantów przyszłości. Jak będzie wyglądać przekraczanie granicy? Czy nowa Szkocja będzie zatrzyma funta? Czy zostanie członkiem Wspólnoty Europejskiej? Są to kwestie małe i duże. – Czy stracimy możliwość oglądania BBC? – pytają niektórzy.

Rozważni i romantyczni

– Wszystko przez to, że jest to zupełnie bezprecedensowa sytuacja. Nie wiemy na przykład, jak obejść się z kwestią europejską. W historii integracji mieliśmy tylko jeden nietypowy przypadek, gdy trzeba było rozstrzygnąć status NRD zaraz po zjednoczeniu Niemiec. Ale to był jednak o wiele łatwiejszy casus – tłumaczy dr Andrew Blick, politolog z King’s College London.

Wszyscy krążą tu trochę po omacku. Oba obozy mają swoich ekspertów, swoje analizy i swoje liczby. – Ta niepewność może służyć przeciwnikom odłączenia się Szkocji. Szkoci są z jednej strony sentymentalni i romantyczni, ale jest też w nich wyraźna żyłka racjonalna. Ludzie mogą więc dojść do wniosku, że lepszy diabeł znany, od diabła nieznanego – mówi Justyna Sroka z portalu Emito.net z siedzibą w Edynburgu.

Na takich nastrojach gra minister do spraw Szkocji, Andrew Carmichael. I trzyma się planu forsowanego przez swój obóz od początku. Jego przesłanie jest jasne: Drodzy Szkoci, zostańcie z nami – możecie mieć i wolność, i bezpieczeństwo.

– Uważam, że to wszystko jest szansą na catharsis. Możemy z tego wyjść wzmocnieni: rozstrzygnąć tę kwestię na dobre, a potem dokończyć dewolucję – mówił podczas niedawnej wizyty w Londynie.

Czy ta taktyka działa? Na razie chyba nie, bo sondażowe wahadło zaczyna się przechylać delikatnie w kierunku zwolenników niepodległości. Jeszcze nie na tyle, by jakieś badania pokazały, że większość Szkotów powie przy urnach reszcie Wielkiej Brytanii bye, ale już na tyle, by najważniejsi politycy Wielkiej Brytanii zaczęli się denerwować. Bo jeszcze rok czy dwa lata temu sytuacja była o wiele bardziej przejrzysta. I bardziej optymistyczna dla przeciwników secesji.

Zdaniem dr Blicka zwolennicy utrzymania jedności tracą paradoksalnie dlatego, że stanowią tak szeroki front – Better Togheter skupia polityków wszystkich trzech głównych partii w Westminster. Przewodzi jej Alistair Darling, były minister skarbu w rządzie laburzystów. Prawica taktycznie stara się trzymać nieco w cieniu, bo Szkoci ciągle nie zapomnieli konserwatystom radykalnych reform Thatcher. Wielkiemu okrętowi z napisem „Nie” (dla niepodległości) niełatwo jest manewrować: brakuje mu zwrotności i jasnego celu. – Mają problem ze skonstruowaniem spójnego przekazu, bo pomysły na Szkocję konserwatystów i laburzystów są bardzo różne – tłumaczy dr Blick.

Zresztą zdaniem niektórych przeciwnicy niepodległości dali się uśpić stabilnymi przez długi czas sondażami. Wydawało się, że letnia temperatura kampanii utrzyma się już do końca. Głosowanie, trochę zamieszania i po krzyku. Ale teraz zbliża się gorące lato. Dosłownie i w przenośni.

– Myślę, że Szkotów rozdrażniło w pewnym momencie protekcjonalne traktowanie ich przez Londyn. Takie poklepywanie po ramieniu i mówienie na przykład: „nie, nie damy wam funta, zresztą i tak byście sobie sami nie poradzili” – mówi Justyna Sroka. Dr Blick uważa jednak, że mimo wszystko – gdy przyjdzie co do czego, kluczowa okaże się tu „premia za jedność”: wyborcy docenią, że w imię wspólnego celu ludzie z przeciwnych biegunów sceny politycznej byli w stanie zawiesić rewolwery na kołku i połączyć siły. A najważniejsza walka trwa na dwóch polach: gospodarczym i europejskim.

Co da ropa?

Czy Szkocja da sobie radę gospodarczo? – to jedno z podstawowych pytań, jakie zadają sobie mieszkańcy tego kraju. I – jak w przypadku właściwie każdej innej kwestii – można powiedzieć, że… na dwoje babka wróżyła.

Weźmy wojskowość. Dziś u wybrzeży kraju cumują okręty i łodzie podwodne Jej Królewskiej Mości, a Szkocka Partia Narodowa przyznaje: nowa Szkocja musiałaby otworzyć sakiewkę i wysupłać (niemałą) sumę na łodzie podwodne czy motorówki.

Większość ekonomistów ma też wątpliwości co do szczegółów planu gospodarczego SNP. Z jednej strony są obietnice utrzymania, a nawet poszerzenia siatki świadczeń społecznych. A te są bardziej szczodre niż angielskie. Mało kto uważa jednak, że nawet jeśli Edynburg pozostanie częścią Wielkiej Brytanii, siatka owa będzie możliwa do utrzymania. – Z drugiej strony Alex Salmond mówi o ułatwieniach dla przedsiębiorców i obniżeniu dla nich podatków – podkreśla politolog Michael Keating z St Andrews Uniwersytetu w Aberdeen – twierdząc, że obniżenie podatków zachęci przedsiębiorców do inwestowania, co rozrusza gospodarkę. W rezultacie państwo ma więc zarobić więcej również z podatków i będzie miało pieniądze na przykład na obiecywaną przez Salmonda reformę systemu opieki macierzyńskiej. Ale wydaje mi się to bardzo wątpliwe. Wielu mieszkańców kraju obawia się, iż niepodległość będzie się równała wyższym podatkom.

Z drugiej strony jest przecież ropa, którą u wybrzeży kraju odkryto jeszcze pod koniec lat 70. minionego wieku. Ale dopiero za czasów Margaret Thatcher jej wydobywanie zaczęło się na dobre. „Moja ropa” – mówiła o niej Żelazna Dama, powodując furię szkockich nacjonalistów, których dumę łatwo było urazić, szczególnie że na co dzień widzieli kolejne zamykane kopalnie i stocznie. Ocenia się, że do Szkocji należałoby jakieś 80-95 proc. zasobów. Bogactwo? Nie do końca, gdyż jednocześnie kraj ten zostałby odcięty od pieniędzy, które dostawał w ramach wydatków publicznych rządu Jej Królewskiej Mości.

Dotychczas gospodarowanie można było oprzeć na stabilnym mechanizmie dzielenia centralnych pieniędzy, zgodnie z tzw. regułą Barnetta (Walia, Szkocja i Irlandia Północna otrzymywały pieniądze w wysokości uzależnionej od liczby mieszkańców). Szkocja w sumie – siedem miliardów funtów rocznie. A według analizy Office of Budget Responsibility wpływy z ropy nie są w stanie – nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu – pokryć tej straty.

Co więcej, przychody te były stabilne i łatwe do przewidzenia. A po ogłoszeniu niepodległości? Zamiast reguły Barnetta będzie czarne złoto z ceną podatną na rynkowe wahania. A ostatnie lata pokazały raczej, że rynki szczególnie pewne nie są. Słowem: wydatki – stałe, przychody – wahające się, co może stać się przepisem na budżetowe tarapaty.

Szkocja europejska?

Jest też kwestia europejska. Justyna Sroka mówi: – Szkoci są z Unią Europejską mocno i pozytywnie związani. Zapowiadają, że nawet jeżeli w wyniku uzyskania niepodległości utracą członkostwo, jak najszybciej postarają się je odzyskać. A tymczasem Londyn organizuje unijne referendum. Może Wielka Brytania będzie chciała odejść ze Wspólnoty. Podejście do Unii w Szkocji jest bardzo odmienne.

Kartą europejską Salmond zagrywa sprytnie i mówi o „eurofobii w Westminster”. – Dziś Wielka Brytania znajduje się na marginesie Europy, jeśli chodzi o wpływy (…). Możliwe, że jeśli we wrześniu nie zmienimy swojego statusu, zostaniemy wbrew własnej woli wyciągnięci poza Unię Europejską – przekonuje Salmond. Czyli: podoba ci się Unia, głosuj za niepodległością!

Londyn jednak mówi: „Po wyjściu z Wielkiej Brytanii, jesteście poza Unią!”. Nie jest w tej opinii odosobniony. Wielką radość partii Better Together wzbudziła na początku roku wypowiedź byłego szefa Komisji Europejskiej José Manuela Barroso: stwierdził on wyraźnie, że w przypadku secesji ponowne otwarcie procesu akcesyjnego będzie nie tylko konieczne, ale też... problematyczne. Unia natychmiast pośpieszyła z wyjaśnieniem, że nie jest to jej oficjalne stanowisko. Ale oficjalnego stanowiska brak. Otwartą kwestią pozostaje tu na przykład zachowanie Hiszpanii, która zmaga się z dążeniami separatystycznymi Basków i Katalończyków i wcale może nie mieć ochoty na stwarzanie precedensu z powodu Szkocji.

Czy Szkocja będzie musiała ubiegać się o członkostwo od nowa? Kampania „Tak” mówi, że wszystko da się załatwić w oparciu o wewnętrzne przepisy unijne. Przeciwnicy oponują i przekonują, że nie obędzie się bez negocjacji, otwierania traktatów i ich ratyfikacji w poszczególnych państwach.

– I znów nic nie wiemy na pewno. Ale teoria, że Szkocja automatycznie stanie się członkiem Unii wydaje się bardzo mało prawdopodobna. Cios dla euroentuzjastów? Niekoniecznie, bo dr Blick zwraca uwagę na dwie okoliczności. – Po pierwsze, tak naprawdę większość zależeć będzie tu od woli politycznej lub jej braku. A akurat ciężko mi sobie wyobrazić, by państwa Wspólnoty kręciły nosem na Szkocję. Wszystko jest więc do zrobienia – mówi ekspert, sugerując, że de facto szkockim politykom prawdopodobnie udałoby się dopiąć wszystko tak, by niepodległa Szkocja nie była poza Wspólnotą nawet jeden dzień. A złowrogie pomruki z Londynu?

– To tylko taktyka polityczna. Nieważne, co oni mówią dziś. Gdy przyjdzie co do czego, będą oczywiście musieli brać pod uwagę, że mają pod nosem ważnego partnera i lepiej, żeby był on w UE – przekonuje dr Blick.

A Polacy w Szkocji?

Co do jednego Salmond ma z pewności rację. Poza Walią i Szkocją, na Wyspach narasta eurosceptycyzm. To głównie Anglicy wybierają do europarlamentu Partię Niepodległości Nigela Farage’a i patrzą krzywym okiem na imigrację. Jeśli przy władzy utrzyma się Cameron, Wielką Brytanię czeka inne historyczne referendum. Czy Londyn weźmie rozwód z Brukselą?

Może to wpłynąć też na decyzje unijnych imigrantów, w tym Polaków. Rachunek zysków i strat może bowiem być następujący: jeśli bycie euroobywatelem ułatwia mi życie, to lepiej trzymać się tej stolicy, która do członkostwa nastawiona jest entuzjastycznie. Wniosek? Mój głos na „tak” w referendum w relatywnie sprzyjającej UE Szkocji będzie miał większą wartość niż moje „tak” dla Unii w referendum ogólnobrytyjskim. Bo to drugie zginie w chórze „nie” zwolenników Farage’a i eurosceptycznego skrzydła torysów.

Gdy pytamy o to ministra Carmichaela, uznaje podobne sugestie za wydumane. – To mocno przekombinowany tok rozumowania. Nie sądzę, by był on pośród unijnych imigrantów popularny. Oni przecież doskonale wiedzą, że to niepodległa Szkocja znalazłaby się poza Unią aż do czasu wynegocjowania powrotu do Wspólnoty – przekonuje.

Przekombinowany tok rozumowania? Dr Blick widzi to inaczej. I nie ma wątpliwości, że w kwestii szkockiej konserwatyści wpadli we własne sidła, rozgrywając zawiłą grę: niby europejską, ale obliczoną na swój (akurat raczej nie szkocki) elektorat.

Gorące lato

Wzgórza są teraz nagie,
Jesienne liście,
Leżą grubą i cichą warstwą

O ile w nieoficjalnym hymnie Szkocji jesień to pora smutku i beznadziei, o tyle w tym roku może ona przynieść wielu Szkotom prawdziwą radość. We wrześniu bowiem wszystko się okaże.

Dr Andrew Blick przewiduje: – Myślę, że ostatecznie Szkoci zagłosują jednak przeciwko wychodzeniu z Wielkiej Brytanii. Będziemy mieli za to do czynienia z jeszcze szerzej zakrojoną dewolucją. Ale nawet wtedy to nie będzie ostatni akt dramatu. Bo nacjonaliści z pewnością spróbują jeszcze raz, wbrew zapewnieniom Salmonda, że taka okazja zdarza się raz na polityczną generację. Zdaniem dr Blicka fala nacjonalistyczna uderzy ponownie, najpóźniej za dziesięć lat. – Nie ma przecież żadnej zasady mówiącej, że referendum nie można powtarzać. A dla szkockich nacjonalistów to zbyt ważna kwestia, by zakładać, że do niej nie powrócą. W Quebecu referendum odbyło się już kilka razy i ciągle od czasu do czasu jest organizowane ponownie – dodaje politolog.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29229
Tak

24313
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |narty OC | liny nierdzewne | masaż gdańsk | transport węgiel Jastrzębie | giętarki trzpieniowe cnc
kuchnie kraków | odnowienie uprawnień spawaczy | dietary supplements manufacturers europe | pierścienie nierdzewne | podłogi drewniane wodzisław rybnik