KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




EUROWYBORY: Czas Farage’a
2014.06.03 / Adam Dąbrowski
TAGI:
Share |
Przed wyborami Nigel Farage obiecał nam polityczne trzęsienie ziemi. Słowa dotrzymał.

Nigel Farage uwielbia powtarzać słowa Gandhiego. „Najpierw cię ignorują. Potem się z ciebie śmieją. Później z tobą walczą. A na końcu wygrywasz”.

Jedno jest pewne. Dziś UKIP ignorować się nie da. Nikt też raczej się nie śmieje. Po raz pierwszy od 1910 roku, w ponadregionalnych wyborach na Wyspach Brytyjskich wygrał ktoś inny niż konserwatyści, laburzyści czy liberałowie. Nigel Farage wysyła jasny sygnał: „Wyjdźmy z Unii jak najszybciej, postawmy tamę dla imigrantów”. I coraz więcej ludzi go słucha. Może nie w Londynie, ale w środku kraju już tak.

– Ci wyborcy są trwale rozgoryczeni brytyjską polityką. Czują, że nikt nie mówi w ich imieniu. Obawiają się takich kwestii, jak imigracja, a uważają, że w tym zakresie rząd ich już nie wspiera. Teraz ci ludzie znaleźli sobie rzeczników w UKIP. Początkowo były to po prostu jednorazowe głosy protestu, ale teraz przekształciły się w coś o wiele potężniejszego – mówi Laurence Janta-Lipinski z ośrodka badania opinii publicznej YouGov.

Ból głowy Millibanda...

Złowrogie pomruki z tylnych ław, na których zasiadają członkowie Partii Pracy, słychać było od dawna. Lista zarzutów, jakie półszeptem wysuwa się pod adresem Eda Millibanda jest długa. Dziwnie mówi. Dziwnie się zachowuje. Wychodzi na chłodnego intelektualistę. Zbyt często operuje abstrakcyjnymi ideami, nie umie znaleźć wspólnego języka z szarym człowiekiem.

Taktyka Millibanda, by oprzeć kampanię na tym, że przeciętny Brytyjczyk nie odczuwa wcale poprawy gospodarczej, o której trabią torysi, może nie wystarczyć. Lider lewicy nie potrafił skutecznie przeciwstawić się UKIP. Zbyt późno podjął temat imigracji, który w tej kampanii był kluczowy. Wielu ekspertów przekonanych jest, że Partia Pracy powinna była te wybory wygrać. A niewiele brakowało, by torysi zepchnęli ją na trzecie miejsce. Wszystko dlatego, że Farage & co. głosów wyborców nie wyłuskiwali tylko z tradycyjnego elektoratu konserwatystów. Bohaterem ich opowieści jest dziś tradycyjny bohater narracji lewicowej.

– Politycy UKIP zrobili wiele, by zdobyć serca wyborców z klasy pracującej. Powiedzieli tym ludziom, rozczarowanym tutejszą polityką: to my jako jedyni was rozumiemy i słuchamy. To było bardzo skuteczne. Jest to również powód, dla którego UKIP nie jest dziś postrzegany jako partia prawicowych snobów, ale stronnictwo zdobywające popularność w całym kraju, włącznie ze Szkocją – tłumaczy Janta-Lipinski.

...i Camerona

Ale problemy ma też David Cameron. Jakby nie patrzeć, jego życie stało się właśnie trudniejsze: zarówno na podwórku krajowym, jak i europejskim.

Coraz częściej słyszeć będzie głosy we własnej partii, by upodobnił się do UKIP: obrał kurs bardziej antyeuropejski i bardziej antyimigracyjny. To właśnie wśród takich wyborców należy dziś szukać punktów – podpowiada mu coraz bardziej rozdrażnione prawe skrzydło partii.

– Niektórzy zachęcają go nawet do sojuszu wyborczego z partią Farage’a – mówi Paweł Świdlicki z think tanku Open Europe. – Ja myślę jednak, że teraz Partia Konserwatywna jest bardziej odporna na wezwania do zmian niż jeszcze parę miesięcy czy lat temu. Rusza gospodarka, a w sondażach torysi doganiają laburzystów – tłumaczy Świdlicki i dodaje, że nie spodziewa się radykalizacji języka Camerona.

Pozostaje Europa. Premier obiecał Brytyjczykom, że zreformuje Unię, a potem, w 2017 roku, zapyta ich w referendum czy chcą w niej pozostać. Tymczasem woli do reform w nowym europarlamencie może nie być. Bo stronnictwa chcące konstruktywnych zmian znajdą się teraz pomiędzy socjalistami i chadekami pragnącymi zachowania status quo, a potężnym blokiem partii kontestujących Unię Europejską jako taką. Janta-Lipinski komentuje: – Partie reformatorskie, takie jak konserwatyści, straciły tym razem dużo głosów. Ich siła przebicia jest dziś o wiele mniejsza niż w poprzednim parlamencie.

Do zobaczenia w… Westminster?

– Do zobaczenia w Westminster – powiedział Farage do tria Clegg-Cameron-Milliband.

Marzy mu się, by dołączyć do tradycyjnego trio będącego na przemian indywidualnie lub w koalicji u władzy: konserwatyści-laburzyści-liberałowie. Albo by zastąpić na trzecim miejscu partię Clegga. Ta dostała w ostatnich wyborach bolesne lanie: kara centrolewicowych wyborców za rządowy alians z prawicą ciągle trwa. W partii niemalże panika. Pozycja Clegga coraz słabsza, nie stara się on już nawet maskować zmęczenia. Poparcie kurczy się z dnia na dzień i wielu ekspertów przewiduje, że w przyszłorocznych wyborach liberałowie utrzymają się już tylko w swoich tradycyjnych twierdzach, takich jak Sheffield.

Czy rzeczywiście UKIP skolonizuje niedługo Izbę Gmin? Może się to okazać nieco bardziej skomplikowane, niż marzy się to zwolennikom Farage’a. Powody są trzy.

Po pierwsze, specyfika wyborów do Parlamentu Europejskiego. Brytyjczycy nie postrzegają ich jako szczególnie istotne i pozwalają sobie na rzeczy, o jakich w tych „poważnych” – do Izby Gmin – nawet by nie pomyśleli. Innymi słowy: głos na Farage’a w wyborach europejskich to żółta kartka dla liderów partii głównego nurtu. Kartka pokazana stosunkowo małym kosztem. Gdy przyjdzie co do czego, zagłosujemy na „poważne partie”.

Farage na podobne argumenty przewraca oczami: – Mówili o nas „partia protestu” w 2009 roku.

– Teraz, gdy liberałowie są w koalicji rządzącej, wyborcy nie bardzo mają na kogo głosować, by wyrazić zniechęcenie do polityków głównego nurtu. Głosują więc na UKIP. Ale to nie znaczy, że zgadzają się z każdą rzeczą, jaką Farage mówi. To po prostu głos protestu – przekonuje Paweł Świdlicki.

Nigel Farage znów reaguje przewracając oczami. – Mówili, że to głosy protestu już po wygranych wyborach uzupełniających w Eastleigh [UKIP zajął wtedy drugie miejsce – przyp. red.]. Teraz też tak powiedzą. Ale jak dla mnie, ten protest jest dość trwałym trendem – wyzłośliwia się lider UKIP.

Mimo to dotychczasowe doświadczenie sugeruje, że wielu Brytyjczyków w tych „poważnych” wyborach zaciśnie jednak zęby i wróci do Millibanda czy Camerona. Świdlicki wróży stronnictwu co najwyżej 3-4 mandaty.

Po drugie, pamiętajmy, że w eurowyborach od zawsze – nie tylko na Wyspach zresztą – frekwencja jest bardzo niska. To dlatego radykalne partie uzyskują zwykle dobry wynik. Ich elektorat jest bardziej zmobilizowany i wspiera swoich wybrańców, gdy ci głosujący zwykle na partie głównego nurtu pozostają w domach. Ale gdy przyjdzie co do czego, w wyborach do Izby Gmin do lokali wyborczych ruszy więcej ludzi. A poparcie dla radykałów ulegnie rozcieńczeniu.

Po trzecie jest ordynacja. W eurowyborach – proporcjonalna, taka jak w Polsce. Oznacza to, że by w danym okręgu uzyskać mandat nie trzeba pokonywać wszystkich. Miejsce w Brukseli zdobyć można uzyskując czasem i piąty wynik. W przypadku wyborów powszechnych jest inaczej. Tu gra się o wszystko. Partia mogłaby zająć drugie miejsce we wszystkich okręgach, a i tak skończyć bez ani jednego posła. A ponieważ większość wyborców ciągle jednak opowiada się za „dużymi partiami”, siła przebicia Farage’a i spółki będzie znikoma – Mówimy tu raczej o trzech, czterech mandatach – tłumaczy Janta-Lipinski.

Większość ekspertów zgadza się, że sukces w eurowyborach nie wróży wcale, że UKIP już niedługo zagra w Lidze Mistrzów brytyjskiej polityki. Ale z drugiej strony Nigel Farage to przecież specjalista od wygrywania wbrew wszystkiemu i wszystkim .

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28449
Tak

23758
84%
Nie

4691
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | łańcuchy nierdzewne | masaż gdańsk | Radca Prawny Rybnik | kontraktowa produkcja suplementów diety
dietetyk rybnik | cyklinowanie Skierniewice | kontraktowa produkcja suplementów diety | książeczki zdrowia Rybnik | zakupy ze stylistą śląsk