KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 17 grudzień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Czesia i Bronek
2013.12.09 / Anna Gałandzij
TAGI:
Share |
Na okładce październikowego wydania magazynu BBC Wildlife Review widnieje portert borsuka. Spogląda zza gałęzi pełen zainteresowania i ufności, sprawiając wrażenie, jakby pochodził z Disney’owskiego świata bajek. Ten borsuk to londyński Bronek. Autorem zdjęcia jest jego znajomy, fotograf Damian Kuzdak, z którym rozmawia Anna Gałandzij.

– Londyn jest ostatnim miejscem, gdzie powinien mieszkać fotograf przyrodniczy. Jednak patrząc na zdjęcia wykonane w ostatnich kilku latach, nie mogę uwierzyć, że duża ich część pochodzi właśnie z Londynu – przyznaje na wstępie Damian Kuzdak, fotograf i pasjonat przyrody.

Zdjęcia Bronisława lub Bronka – jak go Damian zdrobniale nazywa, i Czesi – pary borsuków zamieszkującej jeden z londyńskich parków, ukazały się ostatnio w brytyjskich gazetach, m.in. w „The Times” i „The Guardian”. Zostały użyte w artykułach odnoszących się do budzącego kontrowersje sześciotygodniowego odstrzału borsuków, co zlecił w zeszłym roku rząd brytyjski.


Fotografia z przesłaniem

Odstrzał borsuków na terenie Somerset oraz Gloucestershire, który miał zapobiec roznoszeniu przez nie gruźlicy bydlęcej, nie tylko nie powiódł się, ale także ukazał bezsens akcji i ignorancję ministra środowiska Owena Patersona odnośnie rekomendacji ekologów. Natural England – niezależny organ doradczy w sprawach środowiska – dobitnie skrytykował rządowe działania udowadniając, że jeszcze bardziej szkodzą one bydłu.

Tymczasem ponad 304 tys. osób podpisało największą petycję przeciw wybijaniu borsuków, zainicjowaną przez muzyka zespołu Queen, Briana Maya. Określił on działania rządu jako „naukowo chybione, etycznie karygodne, ekonomicznie nieusprawiedliwione i lekkomyślne”.

Fotografie Damiana, ukazując borsuki w ich naturalnym środowisku, odkrywają skrawek ich życia, pomagają zobrazować i podkreślić wymiar problemu. Stały się w pewnym sensie narzędziem do rozpowszechnienia narodowej kampanii ekologicznej. A publika nie jest mała. Serwis internetowy „The Guardian” jest czytany miesięcznie przez prawie 80 mln osób, co plasuje go na pierwszym miejscu wśród najpoczytniejszych portali w Wielkiej Brytanii.

– Bardzo podoba mi się, że te właśnie artykuły zostały zilustrowane moimi zdjęciami. Jestem przeciwny eliminacji borsuków; są inne sposoby na kontrolę choroby. Sam podpisałem się pod petycją, a moje zdjęcia są pewnego rodzaju świadectwem, po której stronie stoję – komentuje rządową akcję Damian Kuzdak.


Smiena 8M

Fotografia przyrodnicza, choć jest niewątpliwie najbardziej skomplikowaną i pracochłonną z fotografii, jest życiową pasją Damiana.

– Od dziecka biegałem po lasach podpatrując zwierzęta – wspomina swoje dzieciństwo spędzone w Czermnie. – Gdy byłem w szóstej klasie szkoły podstawowej udało mi się namówić mamę na kupno aparatu od braci Moskali na pobliskim rynku. Była to Smiena 8M, radziecki małoobrazkowy kompaktowy aparat fotograficzny. Maksymalnie analogowa zabawka. Aparat mam do dziś. Po nim zakupiłem Zenit 12xp, potem Prakticę, a będąc na studiach w Łodzi kupiłem w komisie obiektyw TAIR-3300m f4.5, rocznik 78. Rozwijałem się jako fotograf.

Po przyjeździe do Londynu Damian odstawił fotografię na bok, choć nie na długo. Jego londyńskie początki przypominają tzw. polski standard – od pracy w kuchni po zarwane noce, zwątpienia w siebie, po znalezienie własnego miejsca i rozwinięcie skrzydeł.

– Kiedy przyjechałem do Londynu ponad dziesięć lat temu, nie sądziłem, że się tu odnajdę. Zamierzałem zostać za granicą tylko rok, by zarobić pieniądze na spłatę kredytu studenckiego. Przez pierwsze dwa lata pracowałem w restauracji w Kingston i nie miałem czasu na fotografowanie. Pewnego dnia stwierdziłem, że nie mogę tak dalej ciągnąć i rzuciłem pracę w kuchni. Kupiłem mój pierwszy aparat Canon 500N i tak na dobre powróciłem do fotografii. Obecnie używam sprzętu z najwyższej półki, z serii EOS 1D i obiektyw z serii L. Rynek jest bardzo wymagający, a fotografia przyrodnicza to nie spacer po lesie. Jest to najtrudniejsza dziedzina fotografii, łącząca w sobie elementy wszystkich innych gatunków – fotografię portretową, plenerową, reporterską, a nawet studyjną. Fotografia przyrodnicza to przede wszystkim lata przygotowań. Gdy zamierzam fotografować jakiś gatunek, to najpierw poznaję jego zwyczaje, teren, na jakim przebywa, obserwuję jego zachowanie i organizuję czatownię. Dzięki temu w pewnym sensie przyzwyczajam zwierzynę do obiektywu i do siebie. Potem dopiero powstają pierwsze zdjęcia.

Nie ma łatwych tematów

Fotografia opowiada historie, odkrywa i docenia cząstkę życia, w danym miejscu i czasie. Jak jednak opowiedzieć historię zwierzęcia, dla którego człowiek był i będzie wrogiem?

– W fotografii przyrodniczej nie ma łatwych tematów – podkreśla Damian. – Rok poświęciłem na znalezienie odpowiedniego miejsca, by zacząć fotografować borsuki. Znalazłem najpierw sukę, Czesię, na ścieżce między pasmem jeżyn. Jest to stary, bardzo mądry borsuk. Potem poznałem Bronka. Montując kamerkę na drzewie, stopniowo nauczyłem się ich życia i nawyków. Inaczej zachowuje się borsuk w Bieszczadach, inaczej w Londynie. Dowiedziałem się, kiedy wychodzą z nory i tak stopniowo nawiązałem z nimi kontakt. Uprawiając fotografię przyrodniczą należy uszanować prywatność i prawa zwierząt, wiedzieć, które zwierzę jest pod ochroną i kierować się przede wszystkim wartościami etycznymi. Jeśli chodzi o Czesię i Bronka, nie robię im zdjęć w pobliżu nory, nie ingeruję w ich życie, nie próbuję udomowić. Dwa lata zajęło mi zdobycie ich zaufania i akceptację.

Nic dwa razy się nie zdarza

Fotografia przyrodnicza poszerza wiedzę o naturze, jednak dodatkowo posiada ona odrębne ekologiczne przesłanie. Zdjęcia Damiana, na których jelenie czy sarny wynurzają się zza gęstej angielskiej mgły, orły walczą zacięcie, a foki wylegują się leniwie na plaży w Norfolk, nie tylko podkreślają wrażliwość fotografa i jego warsztat techniczny, ale przede wszystkim uwrażliwiają odbiorców na piękno przyrody, ucząc szacunku dla jej darów.

Jednak i tu liczy się kreatywność, artystyczne inne spojrzenie na modela: – To wyobraźnia fotografa, ciekawe zobrazowanie zwierzęcia w jego naturalnym środowisku decydują w dużej mierze o potencjale artystycznym zdjęcia i o jego wartości rynkowej.

Fotografia przyrodnicza, jak każda inna, szczególnie w ostatnich dwudziestu latach stała się niesłychanym biznesem, którym rządzą surowe prawa. – Rynek fotograficzny jest w posiadaniu kilku ogromnych banków zdjęć. Fotografii przyrodniczych na rynku są miliony, a magazynów o tej tematyce bardzo mało. W Wielkiej Brytanii zaledwie kilka. Przebić się jest więc niesłychanie trudno. Banki zdjęć – jak Getty Image czy iStockphoto – mimo że powstały, aby ułatwić dostęp do zdjęć, wrzucają fotografów do jednego worka, i małe są szanse, że akurat twoje zdjęcie zostanie z niego wyciągnięte. Abym trafił do większego grona odbiorców, muszę z nimi współpracować. Są jednak magazyny, które chcą zdjęcia na wyłączność. Sytuacja wymaga od fotografa strategicznego myślenia.

Fotografia przyrodnicza to niewątpliwie tzw. ciężki kawałek chleba. Choć Damian zajmuje się również fotografią weselną i portretową, to jednak fotografii przyrodniczej poświęca większość wolnych chwil.

– Ja po prostu muszę się nachodzić, mieć bliski kontakt z naturą, a jednocześnie poczuć adrenalinę, gdy uda mi się z bliska sfotografować zwierzę, spełnić swoją wizję. W przyrodzie każda chwila jest niepowtarzalna – stąd każda próba uchwycenia jej jest wyjątkowa – podkreśla na zakończenie Damian.



Zdjęcia Damiana Kuzdaka można obejrzeć na: www.damiankuzdak.com

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25569
Tak

21323
83%
Nie

4246
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Adwokat Wodzisław Śląski | pręty nierdzewne | masaż gdańsk | Rozwód Rybnik | wykrawarki rewolwerowe
kuchnie kraków | cyklinowanie Piastów | okna Jastrzębie Zdrój | medycyna podróży Żory | drzwi zewnętrzne wodzisław rybnik