KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 czerwiec 2022
E-WYDANIE
REKLAMA
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WI?CEJ NI? KLUB…
* DAJMY SZANS? OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTA?
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZ?Y
CZAS TO PIENI?DZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNO?CI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDY?SKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SI? DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWI?SKA
ANDRZEJ LICHOTA
WAC?AW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MA?KIEWICZ
V.VALDI
PODRÓ?E
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ?WIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZY?ÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KO?CU J?ZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTY?CI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZ?OWSKA
WOJCIECH SOBCZY?SKI
RYSZARD SZYD?O
PAWE? KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABA?A
IWONA ZAJ?C
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENI??EK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
S?AWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWE? W?SEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SO?OWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIE?KO
FOTOREPORTA?
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Wyspy skarbów, kawa, ksi?gi i anio?y na jeziorze Tana
2013.09.12 / Marcin Ko?panowicz
TAGI:
Share |
O jeziorze Tana trudno powiedzie? co? pewnego. Nikt nie wie, ile jest na nim wysp – te mniejsze pojawiaj? si? i znikaj? w zale?no?ci od poziomu wody. Samo jezioro ma oko?o 84 km d?ugo?ci i oko?o 66 km szeroko?ci, jednak wymiary te równie? nie s? sta?e, w porze suchej jezioro kurczy si? nawet o kilka kilometrów. Stara legenda mówi, ?e na jednej z wysp jeziora Tana zatrzyma?a si? Matka Boska w czasie ucieczki do Egiptu, ale to te? nie jest pewne, bo ?wi?ta Rodzina musia?aby wtedy nadrobi? (w jedn? stron?) ponad 2500 kilometrów.

O jeziorze Tana trudno powiedzie? co? pewnego. Nikt nie wie, ile jest na nim wysp – te mniejsze pojawiaj? si? i znikaj? w zale?no?ci od poziomu wody. Samo jezioro ma oko?o 84 km d?ugo?ci i oko?o 66 km szeroko?ci, jednak wymiary te równie? nie s? sta?e, w porze suchej jezioro kurczy si? nawet o kilka kilometrów. Stara legenda mówi, ?e na jednej z wysp jeziora Tana zatrzyma?a si? Matka Boska w czasie ucieczki do Egiptu, ale to te? nie jest pewne, bo ?wi?ta Rodzina musia?aby wtedy nadrobi? (w jedn? stron?) ponad 2500 kilometrów.

Kolor wody jest w czasie suszy oliwkowozielony, w porze deszczowej zmienia si? na b?otnistoczerwony, a Nil, który z Tany wyp?ywa, zwany jest B??kitnym. Na jedenastu spo?ród nie-wiadomo-ilu wysp jeziora mieszcz? si? klasztory Ortodoksyjnego Autokefalicznego Ko?cio?a Etiopskiego. Z miejsc eremickiego odosobnienia zmieniaj? si? one powoli w atrakcje turystyczne, tym bardziej ?e przechowywane w przyko?cielnych „muzeach” skarby w niezwyk?y sposób dokumentuj? d?ug? histori? chrze?cija?stwa w tym kraju.

Ju? w Dziejach Apostolskich, a tak?e w ?wi?tych ksi?gach koptyjskich przeczyta? mo?na o dworzaninie etiopskiej królowej Kandaki, który zosta? nawrócony i ochrzczony przez aposto?a Filipa. Nic wi?c dziwnego, ?e ju? w IV wieku ca?a Etiopia, jako jeden z pierwszych krajów na ?wiecie przyj??a chrzest.

Nazwa oddalonego o 320 km na pó?noc od Addis Abeby, po?o?onego nad Tan? miasta Bahir Dar oznacza „brzeg morza”. I rzeczywi?cie, rozleg?y akwen wygl?da bardziej na morze ni? na jezioro. Ze s?onecznego, weso?ego i ha?a?liwego Bahir Daru, o alejach ocienionych przez roz?o?yste palmy, wyp?ywamy motorow? ?odzi? na wody morza-jeziora Tana. W?a?ciciel ?odzi i sternik w jednej osobie ma na imi? Malaku, co po amharsku znaczy „anio?”; jego koszulka ozdobiona jest nadrukiem krzy?a z Lalibela. Wraz z moim synem Micha?em i naszym etiopskim przyjacielem Uorku oddajemy si? wi?c w anielsk? opiek?, zadowoleni, ?e nie musimy ?eglowa? na lekkiej, chybotliwej ?odzi z papirusu, jakie p?ywaj? tutaj od setek lat – przypomina o tym s?omiana miniaturka, dyndaj?ca na nitce pod daszkiem naszej motorówki.

Naszym celem jest oddalony o 18 km pó?wysep, a w?a?ciwie znajduj?cy si? na nim ko?ció? Ura Kidane Mihiret. Mijamy dryfuj?ce stado kilkuset pelikanów i dwie g?sto poro?ni?te tropikalnym lasem wysepki – nad wierzcho?kami drzew po?yskuj? charakterystyczne dachy etiopskich ko?cio?ów. Wie?czy je rodzaj blaszanego parasola, z którego wyrasta wpisany w ko?o krzy?, promieni?cie obwieszony siedmioma strusimi jajami. Po pó?torej godzinie prucia rozko?ysanych fal docieramy do pó?wyspu Zege. Na brzegu t?umek p?tników (pobo?nych Etiopczyków pielgrzymuj?cych do tego ?wi?tego miejsca), poparzeni przez s?o?ce ferend?ju (tury?ci) oraz handlarze pami?tek, od których ci ostatni nie mog? si? op?dzi?. Do klasztoru prowadzi kamienista ?cie?ka przez g?sty podzwrotnikowy las – g?o?no w nim od rechotu ?ab i ?piewu ptaków. W nozdrza uderza zapach kawy rosn?cej wsz?dzie wokó? na niewysokich krzewach. Podobno Etiopczycy nauczyli si? robi? u?ytek z kawy od kóz. Gdy zauwa?yli, ?e kozy po schrupaniu ziaren z kawowego krzaczka wpada?y w eufori?, postanowili sami spróbowa?. I tak to, dzi?ki kozom, powsta?y kawiarnie. Na pó?wyspie Zege dzieci zbieraj? ziarna dziko rosn?cej kawy, kobiety pal? je najpierw na p?askich okr?g?ych blachach, kucaj?c przy niewielkim ognisku, a nast?pnie ucieraj? w mo?dzierzach i gotuj? napój w glinianych imbryczkach.

W kawiarni pod palm? wzmacniamy si? wi?c fili?ank? czarnej jak obsydian, piekielnie mocnej kawy „prosto z krzaka” lub – jak kto woli – „prosto od baby”, i ruszamy dalej. Pielgrzymi, którym próbujemy robi? zdj?cia, odwracaj? si? lub zas?aniaj? twarze r?bkiem szaty, wyra?nie unikaj?c oka kamery, za to natarczywi sprzedawcy pami?tek bez przerwy bior? nas w okr??enie, czego z kolei my woleliby?my unikn??. Jednak gdy daj? si? zaci?gn?? do jednego z ustawionych wzd?u? ?cie?ki straganików, nie wiem, czy bardziej podziwia? wystawione tu krzy?e, naszyjniki i r?cznie malowane obrazki, czy urod? ich ciemnoskórej sprzedawczyni, o oczach br?zowych jak ziarna ?wie?o palonej kawy. Nieopodal zgarbiony na niskim taboreciku artysta maluje na kawa?kach koziej skóry kopie ikon z pobliskiego ko?cio?a, a na jego palecie roz?o?one s? grudki ziemi, nasiona i kwiaty, z których uzyskuje swe pigmenty. Wkrótce staniemy przed pierwowzorami – za drzewami wida? ju? przykryt? dachem w kszta?cie sp?aszczonego sto?ka rotund?.

Jak wi?kszo?? etiopskich ko?cio?ów, ten równie? zbudowany jest na planie ko?a i ma struktur? cebuli – sk?ada si? z kilku koncentrycznych kr?gów. Najpierw p?ot – modl? si? przed nim ci, którym z powodu zadanej pokuty nie wolno przekroczy? nawet ogrodzenia. Ci, którym wolno, musz? przed wej?ciem zzu? buty, by nie wnie?? do miejsca ?wi?tego py?u i brudu ?wiata. Zewn?trzn? ?cian? budynku tworz? drewniane s?upy-kolumny, poprzedzielane wyplatanymi z bambusa a?urowymi ?cianami, przez które s?o?ce rzuca rozedrgane plamy ?wiat?a na bambusow? „s?omiank?” roz?o?on? na pod?odze pierwszego kr?gu. Le?? tam nieporz?dnie, lecz efektownie rozrzucone draperie, przypominaj?ce ?pi?cych pielgrzymów. Spod jednej z nich istotnie wygl?daj? zakurzone bose stopy.

Pod ?cian? spoczywaj? b?bny, u?ywane w etiopskiej liturgii; wys?u?one membrany z byczej skóry, naci?gni?te z obu stron na czerwone, oplecione rzemieniami kad?uby. W Ko?ciele koptyjskim wszystko co? oznacza, wi?c mniejsza membrana symbolizuje Stary, wi?ksza – Nowy Testament. Obok tych tamtamów wiary le?y wi?zka pielgrzymich lasek modlitewnych – to makuamie, d?ugie kije zako?czone drewnian? lub mosi??n? podpórk?, z obu stron wygi?t? jak baranie rogi. Wi?ksz? cz??? (rozpoczynaj?cej si? przed wschodem s?o?ca, a trwaj?cej prawie do po?udnia) niedzielnej mszy ?wi?tej wierni stoj?, wi?c podpórki te wk?adaj? sobie pod pach?, i tak chwiej? si? ca?ymi godzinami pogr??eni w modlitwie.

Nast?pny kr?g ?wi?tyni otynkowany jest zmieszan? z traw? ziemi?, która po wyschni?ciu daje g?adk? i tward? brunatn? skorup?, zaskakuj?co estetyczn? i przyjemn? w dotyku, a do tego izoluj?c? od upa?u. W tej ?cianie wybite s? wysokie bramy – cztery pot??ne odrzwia, ka?de wykonane z litego drewna, starego i sp?kanego, prowadz? do nast?pnego kr?gu, a w?a?ciwie kwadratowej budowli.

I tutaj zaczyna si? prawdziwy cud. ?ciany czworobocznego budynku, niby tapet?, oklejone s? p?ótnem, które od pod?ogi do sufitu pokrywaj? malowid?a – to jedna z najbardziej niezwyk?ych biblii pauperum, jakie mo?na ogl?da? w ?wi?tyniach chrze?cija?skich. Na wielopi?trowych freskach rozgrywa si? sakralny komiks, w którym mieszaj? si? motywy Starego i Nowego Testamentu oraz ?wi?tych ksi?g etiopskich. Te przedstawienia nie s? skr?powane bizantyjskimi kanonami – ikon? etiopsk? cechuje fantazja i swoboda w doborze tematów (wiele z nich pochodzi z ?ywotów lokalnych ?wi?tych) oraz afryka?ska ?mia?o?? w u?yciu jaskrawych, kontrastuj?cych ze sob? barw. Przewa?aj? kolory etiopskiej flagi: zieleni?, ?ó?cieniem i czerwieni? odmalowane s? biblijne historie, epizody bitewne, krwawe m?cze?stwa i cudowne uzdrowienia. Na freskach jest t?oczno jak na rynku etiopskiej wioski w dzie? targowy. Obchodz? w kó?ko kwadratow?, pokryt? malowid?ami budowl?; w ko?cu zaczynam si? gubi?, co ju? widzia?em, a czego jeszcze nie – za ka?dym kolejnym naro?nikiem otwieraj? si? niezwyk?e sceny, wci?? zaskakuj? nowe motywy. Ka?de wolne miejsce jest wykorzystane, nawet belki stropu i fryzy ozdobiono g?owami serafinów. Tu anielska dzida przebija ?eb pot??nego Lewiatana, tam ?wi?ty Jared, nie zwa?aj?c na bitewny zgie?k, jaki wokó? niego panuje, tr?ca struny harfy – to twórca etiopskiego ?piewu liturgicznego. Królowa Saba jedzie konno do króla Salomona. Na jednej nodze trwa Tekle Hajmanot – ?wi?ty, który tyle lat modli? si? na stoj?co, ?e odpad?a mu druga ko?czyna. ?wi?temu Gebre Menfes Kiddusowi odzianemu we w?osiennic?, otoczonemu przez lwy i lamparty, ptaki spijaj? ?zy z oczu. Dzisiaj – ju? nie malowane, a ?ywe ptaki wydziobuj? kawa?ki malowide? i zak?adaj? gniazda w wydr??onej tym sposobem ?cianie. Granatowosine diab?y ukazane s? zazwyczaj z profilu – to w malarstwie etiopskim sposób na przedstawianie szwarc-charakterów. Sp?tane ?a?cuchami rzesze demonów t?ocz? si? przed ksi?ciem ciemno?ci, umieszczonym – dla wi?kszego poni?enia – przy samej pod?odze.

Nad nim siedzi popularny bohater etiopskich legend, Belaj Ludo?erca, który ws?awi? si? tym, ?e po?ar? w swym ?yciu 72 ludzi, w tym w?asnego syna. Przedstawiony zosta? z maczet?, któr? odkrawa kawa?ek z po?wiartowanego cia?a swej ofiary. Stara wie?? niesie, ?e do Belaja przyszed? kiedy? umieraj?cy z pragnienia tr?dowaty. Ludo?erca tak si? wzruszy? losem kaleki, ?e nie tylko go nie zjad?, ale poda? mu kubek wody. Po ?mierci kanibala szatan by? pewien, ?e mo?e porwa? jego dusz? do piek?a, najpierw jednak Micha? Archanio? mia? zwa?y? dobre i z?e czyny Belaja. Na jednej szali po?o?y? 72 zjedzonych nieszcz?sników, a na drugiej kubek z wod?, podany niegdy? tr?dowatemu. Akurat przechodzi?a obok Dziewica Maryja i jej cie? pad? na kubek. To przewa?y?o szal? i w konsekwencji ocali?o mi?osiernego ludo?erc? przed m?kami piekielnymi.

Wizerunek Madonny z trzymaj?cym ksi?g? Dzieci?tkiem przez szacunek okryto pó?prze?roczystym welonem, zielonym jak wody jeziora Tana. Wokó? hieratycznej Maryi – sceny pe?ne zgie?ku i egzotycznej fantazji. Wniebowst?pieniu Jezusa towarzyszy naigrywaj?cy si? z niego diabe?. Nieopodal – uzbrojeni w karabiny ?o?nierze Ahmeda, zwanego Gragn (Ma?kut), muzu?ma?skiego emira Harraru. Ahmed (ma si? rozumie?, przedstawiony z profilu) w XVI wieku zaatakowa? chrze?cija?skich w?adców Etiopii. Muzu?manie ucinaj? g?owy Etiopczykom – krew tryska ze zdekapitowanych szyj jak z gejzerów. Co gorsza, ?o?nierze emira byli ?wie?o wyposa?eni w bro? paln?. Uzbrojeni jedynie we w?ócznie i dzidy Amharowie nie mieli szans, wi?c zwrócili si? o pomoc do przyby?ych w?a?nie do Abisynii Portugalczyków, co uratowa?o ich przed niechybn? kl?sk?.

Na ?rodku ka?dej z czterech ?cian czworoboku, podobnie jak w ?cianach okalaj?cej go rotundy, znajduj? si? masywne podwoje. Jednak przez te odrzwia zwyk?ym ?miertelnikom wchodzi? nie wolno, s? one dost?pne jedynie dla kap?anów. Nie darmo ka?dego skrzyd?a drzwi, niby Bram Raju, strze?e niebia?ski stra?nik – Archanio? z obna?onym mieczem, bo w samym centrum ko?cio?a, w jego tajemnym j?drze, znajduje si? ?wi?te ?wi?tych miejsce, do którego nie wolno wchodzi? nikomu. Tu przebywa Arka Przymierza, a w?a?ciwie jej wierna replika, gdy? orygina?, jak wierz? Etiopczycy, znajduje si? w mie?cie Aksum, 1000 kilometrów na pó?noc od Bahir Daru. We wszystkich ko?cio?ach kraju przechowuje si? otoczone najwy?sz? czci? kopie Arki, w których przechowuje si? Naj?wi?tszy Sakrament. Wedle Ksi?gi Królów (Kebra Negest), syn Saby i Salomona, król Menelik wykrad? Ark? Przymierza ze ?wi?tyni w Jerozolimie i przewióz? do Etiopii, gdzie jest do dzi? pilnie strze?ona.

Wychodzimy z ko?cio?a Ura Kidane Mihired. Przed ?wi?tyni? zauwa?am powieszone na drewnianej konstrukcji dwa pod?u?ne, ob?e jak ryby, g?azy – to kamienne dzwony. Tr?cone ma?ym kamykiem, wydaj? tajemniczy, d?ugo wibruj?cy w powietrzu d?wi?k.
Po chwili s?yszymy ju? tylko trywialny warkot silnika yamahy i nasz Malaku steruje w stron? wysp, które wcze?niej mijali?my. Na wi?kszej z nich stoi wzniesiony w pradawnych czasach ko?ció? Kibran Gabriel. Jak g?osi tabliczka, kobietom wst?p na t? wysp? jest wzbroniony, co jawnie ur?ga zasadzie równo?ci p?ci. Jednak na pocieszenie feministkom mog? doda?, ?e Etiopczycy nie dyskryminuj? kobiet i bez oporów zatrudniaj? je na budowach. Nie szukaj?c daleko, obok ko?cio?a Ura Kidane Mihiret, gdzie powstaje muzeum, w którym pomie?ci? si? maj? skarby z klasztornych zbiorów, widzieli?my niewiasty pchaj?ce taczki z zapraw? i roz?upuj?ce kamienie ci??kimi m?otami.

Znów pod gór?, ?cie?k? przez g?sty las, tym razem wolny od straganów. Pnie i ga??zie drzew poro?ni?te niezwyk?ymi siwymi „w?sami”, które faluj? w lekkiej bryzie. Zastajemy przy ko?ciele dwu ksi??y pochylonych nad ma?ymi modlitewnikami w ok?adkach z ciemnobr?zowej skóry. Okazuje si?, ?e ko?ció? jest zamkni?ty z powodu konserwacji. Uorku g?o?no wyra?a swoje rozczarowanie, gdy? przy wst?pie na wysp? zapomniano nas o tym poinformowa?, cho? nie zapomniano o pobraniu op?aty. Starutki wychudzony kap?an postanawia zrekompensowa? nam t? strat? i prowadzi nas do „muzeum” – pi?trowego kamiennego budyneczku, przypominaj?cego stodo?? – i otwiera ci??k? k?ódk?. Wewn?trz ciemno??, z któr? bez powodzenia zmaga si? s?aba migaj?ca jarzeniówka. I skarby, jakich nie spodziewa?em si? ujrze? na ma?ej, zaro?ni?tej tropikalnym lasem wysepce. W prostych gablotach, za p?kni?t? szyb? spoczywaj? licz?ce 500 lat z?ote królewskie i ksi???ce korony. Maj? one form? czepców – pó?kul, ozdobionych kulkami wisz?cymi na cienkich ?a?cuszkach i zwie?czonych okr?g?ymi wie?yczkami z a?urowym krzy?em na szczycie. Obok jeszcze starsze sprz?ty ko?cielne – mosi??ne kadzielnice i srebrne naczynia, s?u??ce do obmywania r?k w czasie liturgii, zwane dzbanami Pi?ata. I ksi??ki, ca?e szafy wype?nione ksi??kami: miniaturowe modlitewniki, grube ksi?gi oraz ogromne, wa??ce ponad 20 kg tomy Ewangelii i ?ywotów ?wi?tych. Jeden z kap?anów d?wiga ci??ki wolumin, a drugi przewraca strony z najcie?szej, pochodz?cej z brzucha, koziej skóry. Na nich nierównymi rz?dami biegn? teksty zapisane etiopskimi literami w staro?ytnym j?zyku gyyz – ?wi?te imiona wyró?nione s? na czerwono. Kodeks pochodz?cy z XIII wieku jest bogato iluminowany – pigmenty nie wyblak?y, wi?c na kolejnych, lekko sfalowanych kartach podziwiamy Zwiastowanie, Rze? niewini?tek, Przemienienie na górze Tabor. Wjazd do Jerozolimy przestawiony zosta? na „rozk?adówce” – z lewej strony Jezus na bia?ym koniu, z prawej – ludzie rzucaj?cy na ziemi? palmy i kwiaty. Kilka stron dalej zaparcie si? ?w. Piotra i s?awny kur, który zapia? trzy razy. Wszystko w cudownym, naiwnym stylu, przypominaj?cym po cz??ci ikony, po cz??ci roma?skie miniatury.

Chudziutki kap?an wyci?ga wspó?czesn? broszur? i wysmuk?ym krzy?em wskazuje na ok?adce innego siwego kap?ana, przed którym czo?ga si? poskr?cany zielony w??. Starzec z ok?adki to ?w. Johannis, za?o?yciel klasztoru Kibran Gabriel. Po latach po?wi?conych nawracaniu pogan ów ?wi?ty m?? odda? si? modlitwom i umartwieniom na tej w?a?nie wyspie, tutaj tak?e zmar? w wieku 107 lat, a sta?o si? to oko?o roku 1100. Podobno metalowy krzy?, którego nasz kap?an u?ywa jako wska?nika, jest prawdziwym krzy?em ?w. Johannisa. Takie to cuda ujrze? mo?na na wyspie na jeziorze Tana, w Etiopii, która sama jest wysp? chrze?cija?stwa w morzu islamu.

Do „muzeum” wchodzi m?ody ksi?dz, w ?ó?tej szacie i bia?ej czapeczce; kl?ka przed starym eremit? i z g??bokim uszanowaniem ca?uje go w r?k?, a nast?pnie prosi nas, by?my zabrali go ze sob? ?odzi? na brzeg. Nie jest cz?onkiem monastycznej wspólnoty z tej wyspy, a jedynie przyby? tu z krótk? wizyt? i wraca w?a?nie do rodzinnego Debre Libanos. Zapraszamy go do ?odzi.

Podczas gdy Malaku pruje w stron? Bahir Daru, prowadzimy z ksi?dzem godn? soboru chalcedo?skiego teologiczn? dysput?. Szczerz?c bia?e wystaj?ce z?by, ksi?dz pyta nas, czy jeste?my cz?onkami Ko?cio?a etiopskiego. Odpowiadamy, ?e jeste?my katolikami. Kap?an zas?pia si? i mówi, ?e katolicy to nie chrze?cijanie, a zbawienie jest tylko w ortodoksyjnym Ko?ciele etiopskim. Etiopczyk Uorku odpowiada mu na to, ?e cho? w ich ojczy?nie jest tak wielu ubogich i g?oduj?cych, to nie pomaga im Ko?ció? ortodoksyjny, a w?a?nie przyjezdni – g?ównie katolicy i protestanci. Duchowny jednak nie daje si? zbi? z tropu: – Ko?ció? nie zosta? za?o?ony po to, ?eby pomaga? biednym. Je?li istniej? biedni, to taka jest widocznie wola Bo?a. (Riposty tej nie powstydzi?by si? molierowski Tartuffe: „Niech si? dzieje wola Nieba, z ni? si? zawsze zgadza? trzeba”). Jednak po chwili namys?u rozpogadza si? i dodaje, pokazuj?c w u?miechu stercz?ce siekacze: – Ale skoro wy, katolicy, tak bardzo lubicie pomaga? biednym, to czemu nie dacie mi pieni?dzy na bilet do Debre Libanos?

MARCIN KO?PANOWICZ, artysta malarz. Publikuje eseje podró?nicze w miesi?czniku „Poznaj ?wiat” i teksty o sztuce w kwartalniku „Artysta i Sztuka”.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyje?d?asz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 41062
Tak

30990
75%
Nie

10072
25%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat znieważenie policjanta warszawa | wkręty nierdzewne | usługi geodezyjne Czerwionka | węgiel Rydułtowy | giętarka do rur i profili
bubble walls | weryfikacja uprawnień spawaczy | Koszenie trawników Racibórz | liny kwasoodporne | Gesimse sanierung