KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 lipiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




POSK, dzień dobry, co słychać? Czytane między wierszami...
2013.05.30 / Mirek Malevski
TAGI:
Share |
POSK kryje w sobie dwa światy – ten widoczny, dostępny, starający się o jak najlepszą prezencję i ten ciemniejszy, mniej atrakcyjny – „POSK-owe podziemie”. W najbliższą sobotę 1 czerwca o godz. 11.00 w siedzibie POSK-u odbędzie się Walne Zebranie Członków. Co ciekawe, POSK liczy rzekomo aż 3000 tysiące członków. (Członkostwo kosztuje 10 funtów i jest bezterminowe, co ma się obecnie zmienić w coroczne odnawianie członkostwa według zasad pozostawionych do decyzji władzom POSK-u). Ilu spośród wszystkich członków wie o tak ważnych wydarzeniach w życiu angielskiej Polonii jak walne zebrania i, co więcej, bierze w nich udział? Może TERAZ jest właśnie czas na to, aby dowiedzieć się i zadziałać!

Maj przyniósł członkom POSK-u niespodziewaną przesyłkę; w skrzynkach na listy lub na wycieraczkach pod drzwiami zalśniła liliowa, elegancka broszura rozmiaru zeszytu zatytułowana: „WIADOMOŚCI POSK 2013 – Inwestujemy w przyszłość”. Coś nowego, POSK, „wiadomości”, „inwestycja” i „przyszłość” zestawione razem. Ale to jeszcze nie wszystko. Z liliowego arcydzieła – 112 stron, 100 kolorowych fotografii – wygląda kolejna perełka: 55-stronicowa biała wkładka z programem 48 Walnego Zebrania Członków POSK oraz z bieżącym sprawozdaniem finansowym.

Pierwsze pytanie, które się nasuwa to: ile konkretnie osób spośród 3000 członków otrzymało tak elegancko przedstawione informacje? Po drugie, czy Walne Zebrania Członków (oraz inne spotkania) nie są organizowane w sposób nieuczciwie podważający wartość głosów, a więc jednocześnie interesów tych właśnie 3000 członków, a z szerszej perspektywy – Polaków w Wielkiej Brytanii? Wiele z tego, co dzieje się w POSK-u jest manipulowane w taki sposób, aby uzyskać rozstrzygnięcia korzystne dla zamkniętego grona „rządzącej dynastii”. Jest to wąska grupa powtarzających się od jakiegoś czasu nazwisk, sięgająca w ukryciu po wyłączne prawo do funduszy i zasobów POSK-u; elita prowadząca zyskowny, choć pozbawiony jasnych zasad wynajem oraz prace budowlane i renowacyjne w oparciu o nepotyzm i własny interes.

Brzmi to mocno i staje się coraz bardziej przekonujące. Wzrasta liczba niezadowolonych angielsko-polskich głosów należących do członków i zwolenników POSK-u, których cierpliwość powoli się kończy. Teraz, z rozbudzoną świadomością, podbudowani sukcesem 73-letniego Ogniska Polskiego, niezwykłą siłą jego członków i odzyskaniem majątku, czują, że to najwyższy czas także dla POSK-u (w 48 roku istnienia), aby był bardziej demokratyczny, przejrzysty, unowocześniony, i co najważniejsze, zdolny do uczciwego rozliczania się w sferze finansowej. Gdzie podziewają się pieniądze, o które prosi POSK? Skąd bierze się podejrzenie o nepotyzm?

Liliowa broszurka przekonuje, że pięciopiętrowy Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny w Hammersmith to bez wątpienia wspólna przestrzeń, w której jest miejsce na zabawę, kulturę, polski taniec folklorystyczny, polskie szkolnictwo, teatr, spotkania i dyskusje, wystawy, polską kuchnię i klub jazzowy... (prowadzony w osławionych i kontrowersyjnych piwnicach „wędrujących pieniędzy”).

Z szybkiego przekartkowania broszurki wyłania się pozytywna twarz POSK-u – szeroki wachlarz zajęć i spotkań oraz bogaty repertuar artystyczny, a wszystko wspierane przez liczne grupy, kluby i organizacje. Przyjrzyjmy się jednak dokładniej. Na stronie 4 zamieszczone jest zdjęcie ze Spotkania Opłatkowego z obecną, będącą tylko przez rok na tym stanowisku, przewodniczącą POSK-u – panią Joanną Młudzińską. Ze stron 3-6 dowiadujemy się, że POSK został „przeistoczony” z powodu goszczenia w swoich progach Polskiego Komitetu Olimpijskiego w 2012 roku. Czym zaowocowała ta wizyta? W broszurce czytamy: „Był to przykład, jak instytucje POLSKIE mogą sobie pomagać – ZAMIAST płacić za wynajęcie jakiegoś hotelu...”. Naprawdę?

POSK to nie hotel. Jeśli już jest taka potrzeba, może jako hotel służyć, ale dlaczego ten bezsensowny i niepotrzebny wstrząs, w rzeczy samej – zniszczenie wyjątkowego, sławnego na cały świat, olbrzymiego pokoju-muzeum Josepha Conrada? Jeśli POSK jest wystarczająco dobrym miejscem na trzytygodniową wizytę Polskiego Komitetu Olimpijskiego, to na pewno największy anglojęzyczny pisarz polskiego pochodzenia zasługuje na znacznie więcej niż usunięcie do pudeł w magazynach, roztrwonienie zbiorów i eksmisję. Co stało się z sekretarzykiem, książkami Conrada, archiwami, listami, zdjęciami, obrazami, medalami oraz innymi ważnymi pamiątkami? Dlaczego tak nieuzasadnione zniszczenie tej wyjątkowej kolekcji odziedziczonej przecież nie przez zarząd POSK-u, ale przez wszystkich jego członków, całe polskie środowisko i kolejne generacje Polaków. Czy została przeprowadzona inwentaryzacja wszystkich pamiątek po Conradzie? Czy są one bezpieczne? Czy nie zagrażają im ręce nieprofesjonalnych „kuratorów”? Czy zostały, w istocie, zabezpieczone od wyprzedania, aby nie podzieliły nie tak rzadkiego losu innych polskich zabytków, komercjalnie sprofanowanych?

I jeszcze jedna rzecz – czy Polski Komitet Olimpijski zapłacił za swój trzytygodniowy pobyt? Jeśli tak, to ile? W jaki sposób zostały spożytkowane te pieniądze? Jak może się czuć aktywny członek Ogniska i POSK-u, autor Jacek Korzeniowski, rzekomo potomek sławnego pisarza w linii prostej, wobec takiego barbarzyńskiego wręcz gestu zniewagi w stosunku do swojego przodka?

Wróćmy jednak do liliowego dzieła i 55-stronicowej wkładki zawierającej sprawozdanie finansowe. Na stronie 16 czytamy szacowne słowa dr Olgierda Lalko – obecnie wiceprzewodniczącego, ale zamierzającego wrócić na stanowisko przewodniczącego 1 czerwca na Walnym Zebraniu (o nie, nie po raz drugi, dlaczego nie dać szansy dr Markowi Laskiewiczowi?); „Od czasu powstania POSK-u największym problemem ZAWSZE był – brak funduszy”. Dr Lalko stwierdza to wprost, czyli że POSK nie ma do zaoferowania nic nowego. Może warto byłoby przestudiować obfite wydatki administratorów i kierowników POSK-u oraz naliczane dla nich bonusy lub też podejrzanie (niektórzy mówią „nieprzyzwoicie”) wygórowane rachunki pracowników budowlanych czy hydraulików.

Pewne intrygujące wyliczenie pojawia się na 53 stronie białej wkładki z programem Walnego Zebrania. Należy do osobnego rozdziału, który „nie jest częścią sprawozdania finansowego” i „został przygotowany przez kierownictwo w celach informacyjnych”. Według tego rozliczenia w roku 2012 wydano £502 922 na środki i działania mające na celu uzyskanie dotacji i darowizn. Same zaś dotacje i darowizny wyniosły £1 533 371. Na każdy wydany funt udało się więc uzbierać trzy. Trzeba byłoby przestudiować sprawozdania finansowe około 90 tysięcy brytyjskich organizacji pożytku publicznego (registered charities), aby wyliczyć średnią w tym względzie. Dlaczego więc suma uzyskana przez POSK została oceniona jako „niska”? Jak rozkładają się takie wydatki i wpływy? Czy kwotę £502 922 wydano racjonalnie, na co i na kogo konkretnie spożytkowano te pieniądze? Jeszcze na marginesie, na pensje dla personelu w roku 2012 łącznie wydano £367 977, podczas gdy wydatki Jazz Cafe wyniosły w sumie £59 482 (więcej o £9 514 w stosunku do poprzedniego roku, kiedy wynosiły £49 968). Na Walnym Zebraniu w 2012 roku (informacja ze str. 15) pan Łoziński (właściciel Daquise, znanej polskiej restauracji w Londynie) zapytał dlaczego zyski z Jazz Cafe były tak małe? Pan R. Wiśniowski, z kolei, określił wpływy z Jazz Cafe Bar za rok 2011 jako „dosyć duże”, £10 000 za rok. „Dosyć duże”? Przy sześćdziesięciu koncertach na rok można byłoby oczekiwać około £80 000, jeśli nie znacznie więcej!

Dowiedzieliśmy się też, że przedsięwzięcie przekształcenia wolno stojącego budynku na mieszkania, przy 9 Ravenscourt Avenue, a więc zaraz za rogiem, kosztowało POSK £290 000 (!). To duże pieniądze. Czerpany z tego zysk wynosi £50 000 na rok. Mówiąc o nieruchomościach warto zapytać, ile domów zostało POSK-owi darowanych w testamentach w ciągu ponad 40 lat jego istnienia? Dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści, a może nawet czterdzieści? Czy ich utrzymanie lub sprzedaż były odpowiednio rozliczane? Czy historie tych nieruchomości były właściwie zapisane w sprawozdaniach finansowych (obejmujących drobne, większe i bardziej znaczące przepływy pieniężne) i czy te sprawozdania są dostępne do wglądu? Jeśli nie, to dlaczego? Równie niepokojące jest stwierdzenie dr Lalko (strona 17): „Nie ma żadnej gwarancji jakiejkolwiek inwestycji...”. Jak to się ma do dumnego tytułu na liliowej okładce? POSK nie planuje „inwestycji”, a więc o jakiej „przyszłości” mowa? Cóż, żadnych zmian na lepsze...

Bardzo znacząca dla członków POSK-u jest kwestia przekazanego w spadku dużego budynku przy ulicy Frascati 4 w Warszawie, „formalnie” wycenionego (przez kogo?) na £1 120 000. Do POSK-u należy również teren rozciągający się w stronę Ravenscourt Avenue. Jest on nieużytkowany, a ma potencjał inwestycyjny. Dlaczego więc niszczyć czwarte piętro pod budowę czterech nowych mieszkań, robić zamieszanie z wybijaniem nowych wyjść ewakuacyjnych (gdzie one miałyby wychodzić, na środek King Street?), jeżeli zyski z czynszów nie mogą być gwarantowane lub osiągnięte wcześniej niż za pięć lat?

Tak więc POSK kontynuuje swoją finansowo-arytmetyczną gimnastykę. Nie można zaprzeczyć, że w świat kultury reprezentowany przez POSK zaangażowanych jest wielu szlachetnych ludzi, wolontariuszy, pomocników, członków rady, którzy wraz z personelem robią wiele wartościowych rzeczy. Jednak „podziemie POSK-u” pozostawia dużo do życzenia. I jeszcze finałowy piruet – broszura Walnego Zebrania 2013 zawiera „Formularz na jednorazowe lub regularne dotacje”. Może czas na to, aby pozbawić babcię mieszkania?

Na pewno jednak jest to czas, by wziąć udział w 48 Walnym Zebraniu. Nie przegapmy momentu. Całkiem możliwe, że pojawią się fajerwerki.

Mirek Malevski
tłumaczyła: Agnieszka Kowalak

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28674
Tak

23915
83%
Nie

4759
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |zakład kamieniarski wodzisław | pręty nierdzewne | osocze bogatopłytkowe gdańsk | Odszkodowania Rybnik | wykrawarki do naroży
zespół muzyczny jastrzębie zdrój | nakrętki nierdzewne | Lekarz rodzinny Radlin | promieniowanie jonizujące Radlin | stylistka katowice