KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




100-lecie urodzin Witolda Lutosławskiego
2013.02.08 / Andrzej Matuszewski
TAGI:
Share |
Lutosławski, jako osoba niezwykle skromna, nigdy nie zabiegał o rozgłos. Wręcz przeciwnie – kiedy odbierał prestiżową nagrodę lub kolejny doktorat honorowy, czuł się zażenowany. W dzisiejszych czasach postawa taka może wydawać się zupełnie niezrozumiała. W jego przypadku – dodawała mu tylko chwały.

Unikanie rozgłosu w połączeniu z typem muzyki, jaką tworzył (klasyczna muzyka współczesna), spowodowało, że mimo swojej wielkości pozostaje nadal osobą mało znaną. Warto przyjrzeć się, chociażby z okazji setnej rocznicy urodzin, na czym polegał ten fenomen.
 
Urodzil się w Warszawie, niedługo przed wybuchem I wojny światowej, a więc jeszcze w Polsce pod zaborami. Rodzina Lutosławskich pielęgnowała tradycje patriotyczne i kulturalne. Jego rodzice poznali się w czasie studiów w Zurichu. W ich rodzinnym dworze w Drozdowie koło Łomży muzykowano regularnie. Kiedy piecioletni Witold straci ojca (zabitego w Moskwie przez bolszewików) zapamiętuje, jak ten grywał na fortepianie utwory Chopina i Beethovena. Matce kompozytora – Marii, pomagał w wychowaniu trzech synow ich stryj – ks. Kazimierz Lutosławski.

Muzyczne zdolności Witolda objawiły się we wczesnym dzieciństwie. Pomimo niełatwej sytuacji finansowej rodziny, matka dbała o jego wykształcenie. (Po latach, cieszyła się opieką i mieszkała z rodziną Witolda.)

W 1936 roku ukończył Konserwatorium Warszawskie, rok później otrzymał dyplom kompozytora. Studiował też matematykę na Uniwersytecie Warszawskim, którą – podobnie jak muzykę – uważał za „wysoce zorganizowany, skomplikowany, abstrakcyjny swiat”. 

Jego utwory zaczęły pojawiać się w programach koncertów Filharmonii Warszawskiej. Rozwoju talentu nie przerwał nawet wybuch II wojny światowej, którą kompozytor przetrwał grając na fortepianie. Niemcy dopuszczali polskich muzyków jedynie do grywania w kawiarniach. W jednej z nich, w „Ziemiańskiej” warszawiacy zbierali się szczególnie chętnie, by słuchać duetu fortepianowego, jaki Lutosławski stworzył z Andrzejem Panufnikiem (kompozytorem osiadłym później w Londynie).

Chociaż większość utworów Lutosławskiego spłonęła w Powstaniu Warszawskim, zachowaly sie jednak „Wariacje na temat 24. kaprysu Paganiniego” (1941), które osiągnęły taką popularność (trwającą do dziś), że kompozytor zmuszony był opracować także ich wersje na fortepian i orkiestrę.

W latach powojennych, z powodzeniem pisał „muzykę użytkową” dla radia i utwory dla dzieci, oparte na motywach ludowych. Komponowal też utwory symfoniczne („Mala suita” 1950, „Koncert na Orkiestrę” 1954), które nawet obecnie cieszą się uznaniem i są chętnie wykonywane.

On sam nie byl jednak w pełni usatysfakcjonowany i wciąż pracował nad udoskonaleniem swojego języka muzycznego. Język ten charakteryzował się elegancją i lekkością, przejrzystością formy i dbałością o szczegóły.

W latach sześćdziesiątych osiagnął już sławę międzynarodową, zaczął też występować jako dyrygent, prowadząc koncerty swoich utworów. Jego talent doceniono prestiżowymi nagrodami w kraju i za granica, z najwyższą – Polar Music Prize (odpowiednik muzycznego Nobla).

W ślad za coraz większym uznaniem muzycznego świata przyszedł też sukces finansowy. I tutaj także Lutosławski pokazał swój nieprzeciętny styl i klasę. Żył wygodnie, ale stosunkowo skromnie. Tylko niewielką część swoich zarobków przeznaczał na siebie i rodzinę. Razem z żona Danutą prowadził prywatną pomoc stypendialną dla zdolnej mlodzieży muzycznej.

W szczegolności zaś ogromne fundusze przeznaczali na opiekę medyczną, zwłaszcza dla chorych dzieci. Finansowali operacje kardiologiczne, które w tamtych czasach były w Polsce niewykonywane. (Był to na przykład wyjazd dziecka z rodzicami i lekarzem do kliniki w Los Angeles na badania, operację i późniejsze wizyty kontrolne. Innym razem był to zakup samochodu dla osoby niepełnosprawnej).

Jak ogromne były to sumy (zwłaszcza w PRL) możemy się tylko domyślać, bo z właściwą sobie skromnością, Lutosławscy nigdy tego nie ogłaszali.

Małżonka kompozytora – Danuta Dygat, architekt, poświęciła swoją karierę, aby pomagać mężowi w jego pracy. Była świetną kopistką jego manuskryptów i aniołem stróżem w czasie licznych podróży koncertowych. Zajmowała się też organizowaniem stypendiów.

Oboje byli ludźmi o wielkiej kulturze i erudycji, podziwiani przez wszystkich, z którymi się zetknęli. Spotkania z nimi były zaszczytem i chwilą, która zapada w pamięć. Władali kilkoma językami i z naturalną swobodą obcowali tak z młodzieżą, jak i z koronowanymi głowami i możnymi tego świata.

Byli wspaniałymi ambasadorami kultury polskiej w świecie. Jednocześnie stworzyli swój prywatny, rodzinny świat, do którego niewielu miało dostęp. Pod koniec życia zniszczyli nawet listy i notatki. Jakże obca byłaby im dzisiejsza moda ogłaszania w internecie nawet przez znane osoby ich prozaicznych spraw.

Nierozłączni za życia, także w obliczu śmierci pozostali sobie wierni. Odeszli z tego świata w odstępie zaledwie dwóch miesięcy w 1994 roku.
Utworom Witolda Lutosławskiego często przypisywano aluzje polityczne. „Muzykę żałobną” (1958) łączono z wydarzeniami w Budapeszcie w 1956 roku, cykl utworów „Chain” (ang. łańcuch) z lat 80., kojarzono ze zniewoleniem Polski. On twierdził, że pisze muzyke „absolutną”, niezwiązaną z treściami poza-muzycznymi.

W stanie wojennym w 1981 roku opowiedział się zdecydowanie po stronie narodu i „Solidarności”. Pozostał wierny patriotycznym tradycjom swej rodziny, tak ciężko doświadczonej przez komunistów.

Paradoksalnie, twórczość Lutosławskiego nabierała rozpędu im stawał się starszy. Zadziwiał witalnością, energią, szczupłą sylwetką. Jeszcze po osiemdziesiątce dyrygowal koncertami swoich utworów, najczęściej poprzedzając je wykładem. Angielskiego nauczył się około sześćdziesiątego roku życia, właśnie ze względu na te wykłady. I władał nim świetnie!

Już za życia stał się legendą. Legendą, z której Polska może być dumna.

Andrzej MATUSZEWSKI

Autor artykułu dzięki stypendium Witolda Lutosławskiego, odbył dwuletnie podyplomowe studia w Royal Academy of Music w Londynie.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23823
Tak

19815
83%
Nie

4008
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobki wodzisław | zawiasy nierdzewne | opieka osób starszych Żory | Albadt | suplementy diety produkcja Omega
sprawy karne wodzisław śląski | cyklinowanie milanówek | okna Racibórz | medycyna pracy Żory | personal shopping śląsk