KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 26 kwiecień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




OGNISKO
2012.12.22 / Teresa Bazarnik
TAGI:
Share |
Kończy się rok 2012. Przypomnijmy więc kilka faktów, które poruszyły polski Londyn. Uratowanie Ogniska Polskiego przed „spieniężeniem” zapisze się jako chwalebna karta polskiej obecności na Wyspach Brytyjskich.

Najpierw krążyły plotki. Plotkami, które przekraczają miarę prawdopodobieństwa, nikt się specjalnie nie przejmuje. Tak było w przypadku sprzedaży Fawley Court – plotki chodziły znacznie wcześniej niż marianie ogłosili plan sprzedaży tego wspaniałego polskiego dziedzictwa na Wyspach Brytyjskich. Tak też było w przypadku Ogniska przy Exhibition Road. Tu jednak – choć plotka wydawała się niewiarygodna – pomógł rachunek prawdopodobieństwa. Skoro marianie mogli, to prezes Morawicz i jego zarząd też mogą. Na szczęście dzwonek alarmowy zadzwonił na tyle wcześnie, że zmasowana akcja obrony przed sprzedażą najpiękniejszego polskiego budynku w Londynie okazała się bardzo skuteczna.

Powstała strona internetowa SOS OGNISKO z petycją przeciwko sprzedaży (ponad 7500 głosów sprzeciwu), przeprowadzono profesjonalną analizę prawną statutu. Swoje zrobiło budzenie do życia uśpionych członków, a także dziwny zbieg okoliczności, który pozwolił ujawnić zdeponowane w Instytucie Pamięci Narodowej dowody świadczące o agenturalnej przeszłości Andrzeja Morawicza, prezesa tego zasłużonego dla Emigracji Niepodległościowej miejsca.

Przeciwko sprzedaży Ogniska przeprowadzono w dniu Nadzwyczajnego Walnego Zebrania, w niedzielę 26 maja, protest uliczny, który zdecydowanie podniósł morale występujących przeciwko sprzedaży. Zebranie, 27 maja, które w zamierzeniu prezesa i zarządu Ogniska zwołane zostało celem przedyskutowania możliwości „spieniężenia” tego budynku (to jest cytat, dla przypomnienia niektórym panom z zarządu, którzy mają krótką pamięć, by – zanim zaczną straszyć redaktorów „Nowego Czasu” – zaglądnęli do listu wysłanego do członków klubu), miażdżącą liczbą głosów udowodniło, że Ogniska spieniężać nie wolno!!!

Radość wielka. Ognisko zostaje w polskich rękach. Trzeba zwołać nadzwyczajne walne zebranie, by wybrać nowy tymczasowy zarząd. Jest koniec maja, coroczne walne zebrania odbywają się zwykle na początku grudnia. Przez pół roku ktoś budynkiem musi zarządzać. Przecież nie może tego robić zarząd, który z premedytacją przygotowywał się do sprzedaży.

Nie może? Owszem, nie mógłby w warunkach, kiedy honor jest sprawą pryncypialną. W postmodernistycznym relatywizmie słowo to nie ma żadnego znaczenia. Na groteskowym zebraniu nadzwyczajnym, gdzie salą zawładnęli samozwańczy obrońcy status quo, nie udało się przegłosować odwołania starego zarządu. Posługujący się prawniczym żargonem „stróże prawa”, którzy świetnie wypadli w roli advocatus diaboli tak zdominowali zebranie, że nawet członkowie, którzy językiem angielskim posługują się od wojny, zapytani co zrozumieli z tych tyrad, odpowiadali: nic! A cóż mogli zrozumieć ci, którzy są tu od kilku zaledwie lat?

Ale czy chodziło o jakiekolwiek zrozumienie statutu, zrozumienie sytuacji, w jakiej znalazło się Ognisko? Nie, chodziło o zastraszenie. W końcu jednak udało się doprowadzić do głosowania nad wotum nieufności dla dotychczasowego zarządu. Wynik 80:20., czyli 80 proc. członków nie wyraziło zaufania wobec urzędującego zarządu. I co? Pod koniec zebrania dowiedzieliśmy się, że niektórzy członkowie zarządu zrezygnowali jeszcze przed głosowaniem , a ci, którzy wcześniej nie zrezygnowali, nie zrobili tego nawet po przegłosowaniu wotum nieufności. I jak można było z tego coś zrozumieć?

Co znaczy wotum nieufności? – Ano to, że większość nam nie zaufała – odpowiada mi jeden z członków starego zarządu. – Ale jednak dwadzieścia procent nam zaufało, więc nie odejdziemy, potrzebna jest ciągłość.

I nie odeszli. Jeśli chodzi o honor – głos większości się nie liczy. Liczy się władza. Tej nie oddadzą, zgodnie z formułą prezydenta Wałęsy: nie chcę, ale muszę!

Muszą, w czyim interesie?


Jestem na uroczystej konferencji otwierającej działalność Polskiego Ośrodka Naukowego w Ognisku Polskim – wspólnej inicjatywy Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie. Zacni goście, z nowo mianowanym ambasadorem, wiceministrem, znakomitymi wykładowcami brytyjskich uczelni o polskich korzeniach, bądź – jak w przypadku prof. Richarda Butterwicka – bez korzeni, ale z ogromną fascynacją naszym krajem. Byli też reprezentanci najważniejszych instytucji emigracyjnych kultywujących polską naukę na Wyspach: Instytutu i Muzeum gen. Sikorskiego, Biblioteki Polskiej POSK, Stowarzyszenia Techników. Oto pierwszy krok w przyszłość odzyskanego skarbu narodowego, wpasowujący się w rytm świetlanej przeszłości tego miejsca. Uniwersytet korzysta z tzw. saloniku na II piętrze oraz z przestrzeni biurowej w piwnicy.

Literackie obiady wskrzeszone przez Barbarę Hamilton i Lady Belhaven przyciągają elitę środowiskową, szczególnie jeśli wśród prelegentów-mówców są takie osobistości, jak wnuk Tołstoja, wnuczka Churchilla czy milioner John Madejski.
A wśród gości słynny pisarz Jeffrey Archer, wnuk cesarza Haile Selassie, matka Richarda Bransona. Można się otrzeć o wielki świat – z jednej strony, z drugiej zaś być dumnym, że my, Polacy mamy takie miejsce w Londynie. Swoją obecność na wiosnę zapowiedział słynny pisarz Frederick Forsyth.

Każde z takich wydarzeń organizowane w restauracji Ogniska przynosi czysty zysk w wysokości od tysiąca do kilku tysięcy funtów. Restauracja – na co dzień pusta i droga, podczas takich wydarzeń tętni życiem. Choć tu i tam słyszy się narzekania, że choć goście świetni, jedzenie pożal się Boże....

Szkoda, że Literary Lunches nie promują polskich sław. – Dlaczego? – pytam Barbarę Kaczmarowską Hamilton. – Bo by się nie sprzedały – słyszę odpowiedź. Czyżby? Czy na spotkanie z historykiem Adamem Zamoyskim nie przyjdą tłumy? To tylko jeden przykład. Celem statutowym Ogniska jest promowanie polskiej kultury i tradycji. Ale widać ta nasza tradycja i kultura są zbyt tanie.

Wynajmowana na górze Sala Hemarowska raz po raz zapełnia się inną publicznością. A to poloneza tańczyć się uczą ci, którzy gotują się na Bal Polski, a to Jan Pospieszalski opowiada, w jaki sposób kreuje się jedyną obowiązującą wizję Polski (o tym spotkaniu było cicho – bo a nuż mogłoby się okazać, że autor popularnego programu Warto Rozmawiać, zdjętego z anteny I Programu TVP to persona non grata w pewnych środowiskach, lepiej więc takie spotkania wyciszyć... Wilk syty i owca cała.

Minęło pół roku. I znów zebranie – teraz zwyczajne, roczne, statutowe. Członkowie dostają powiadomienia pocztą. Nie wszyscy, jak się okazuje. Trzynastu nie dostało. Kart członkowskich też nie, choć zapłacili gotówką. Jak to się stało? Zaniedbanie, za które zarząd przeprasza.... Do zarządu kandydują znów ci sami – ale jakże można podać nowych członków, skoro lista ich nigdzie nie jest dostępna? Ponadto popełniono istotny błąd w liście wysłanym do członków – członków do zarządu może proponować każdy, nie tylko ten z dwuletnim stażem, czyli w ten sposób wyeliminowano z możliwości zaproponowania kandydatury 150 członków – bo tylu mniej więcej jest nowych, bez dwuletniego stażu. Ledwo Ognisko odzyskaliśmy, a tu – dowiadujemy się na zebraniu – już są propozycje, żeby przemianować je na charity. I co ciekawe – adwokatem w tej sprawie był członek starego zarządu, który do niedawna przekonywał, że Ognisko się nie utrzyma. Do czego będzie nas przekonywał na kolejnym zebraniu? Czas pokaże. Marianie też mieli trust i powierników, którzy nie pytając nikogo Fawley sprzedali.

Mieliśmy już dwa groteskowe (niestety bardziej żałosne niż zabawne) przedstawienia na dwu kolejnych zebraniach. Wydaje się, że walka o władzę jest najważniejsza, wszystko inne spada na plan drugorzędny. Źle policzono głosy – jak się dowiadujemy z globalnie rozesłanej wiadomości – musiał odejść ktoś, kto dostał znacznie więcej głosów niż ktoś, kto został, choć tych głosów nie dostał. Zniknęła strona internetowa – i co dziwne – nikt się o nią nie upomina… W przestrzeni wirtualnej wzajemnych pozebraniowych oskarżeń. Marionetkowa proceduralność zastąpiła zdrowy rozsądek.

Miejmy jednak nadzieję, że do Ogniska wrócą dobre czasy, z przedstawieniami na wysokim poziomie. Żal tylko tych młodych ludzi, którzy zapłacili za członkostwo nie po to, by z czegokolwiek korzystać – Ognisko, jak dotąd, jako klub nic jeszcze nie oferuje – ale by wesprzeć ideę zatrzymania tego miejsca w polskich rękach. Okazuje się jednak, że pole widzenia zarządu jest znacznie węższe. „Ognisko polskie to więcej niż klub” – takie hasło przyświecało tym, dla których honor był rzeczą świętą.

•••

Naprawione okna w niektórych pokojach, na zewnątrz rusztowanie przygotowane do remontu fasady, Salę Hemarowską rozświetla piękny żyrandol. W Sali Kominkowej szafy biblioteczne. Barbara Kaczmarowska Hamilton, prezes Ogniska marzy, by stworzyć tam czytelnię, z książkami, gazetami i kawą. Podwojona liczba członków i rozchody bilansujące się z przychodami, a może nawet trochę na plus. Minęło zaledwie pół roku od chwili, gdy Ognisko mogło zostać spieniężone. Narzekający na przebieg walnego zebrania i procedurę wyboru nowego zarządu z pewnością mają rację. Ale – co najważniejsze, i o tym nie wolno zapominać nawet przy najsurowszej krytyce – Ognisko pozostało w polskich rękach i powoli zaczyna przypominać sobie i innym o swojej dawnej świetności. Wkrótce czeka nas bożonarodzeniowoy bazar, jak przed laty – roztoczą się zapachy makowców, pierników i innych świątecznych łakoci.
Wesołych świąt!

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28000
Tak

23438
84%
Nie

4562
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobek granitowy wodzisław | łańcuchy nierdzewne | masaż gdańsk | Leczenie poronień | suplementy diety produkcja na zlecenie
zespół muzyczny pszczyna | cyklinowanie Brwinów | Lekarz rodzinny Radlin | badania kierowców Wodzisław Śląski | system asekuracji