KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 styczeń 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Na co to się Zanussi?
2012.04.24 / Włodzimierz Fenrych
TAGI: Włodzimierz Fenrych
Share |
W ostatni dzień marca i pierwszy dzień kwietnia odbyła się w Londynie impreza poetycka zorganizowana przez Adama Siemieńczyka i Martę Brassart. Impreza miała być poetycko-muzyczna. Zostałem na nią zaproszony i miałem występować, ale nie jako poeta, którym zdecydowanie nie jestem. Nie, miałem się zmieścić między wierszami, z Arkiem Chudzińskim miałem zagrać parę bluesów.

No cóż, najwyraźniej był to Prima Aprilis. Przywieźliśmy mnóstwo sprzętu, wszystko zostało podłączone, próba była jak należy, ale w końcu okazało się, że nie zmieścimy się między wierszami i nie będziemy grać. Niektóre wiersze też się zresztą nie zmieściły. Było to pod kościołem na Devonii. Pod tym kościołem jest bardzo zgrabna salka, ale o jedenastej przyszedł ksiądz i kazał się wszystkim wynosić. Niektórzy goście się pogniewali, ale ja myślę, że tak naprawdę nie ma o co. W końcu to Prima Aprilis. Był trochę chaos, ale chaos czasem też ma swój urok. Na drugi dzień salki nie było, ale była wystawa w galerii Ben Oakley. Były też spotkania z ciekawymi ludźmi. Czasem nawet bardzo ciekawymi i muszę powiedzieć, że sam byłem ciekaw tych spotkań. Na przykład pierwszego dnia z Krzysztofem Zanussim. Nigdy nie byłem wielkim fanem jego filmów, ale spotkanie z nim zrobiło na mnie duże wrażenie. Spróbuję je zrelacjonować.

U mnie miał plus na samym wstępie, kiedy opowiadał o swoim konflikcie z feministkami. Zdaje się, że nawet powiedział coś w stylu „broń Panie Boże kobiety przez feministkami”. Tak samo, jak broń Panie Boże robotników przed Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą. Zanussi planował ostatnio film, w którym pewna – fikcyjna oczywiście – feministka miała być pokazana w niepochlebnym świetle. Niestety, feministki zasiadające w ciałach przyznających fundusze zdecydowały, że na ten film funduszy nie będzie. Film miał nosić tytuł Obce ciało i jeżeli miał być o bojowej feministce, to tytuł sam za siebie mówi. Najwyraźniej nie pierwsze to takie starcie z feministkami, skoro podobno Magdalena Środa nazwała kiedyś Zanussiego „Lepperem polskiej kultury”.

W ogóle współcześnie lansowane w mediach podejście do życia podszyte jest kłamstwem. Wszystkie te boje o prawa dla tych czy innych grup to banialuki. Że niby wszyscy ludzie mają takie same prawa. Na przykład – my na Zachodzie wszyscy mamy prawo do wypoczynku na plaży. A czy ktoś sobie wyobraża, że wszyscy Chińczycy i Hindusi mają to samo prawo? Niestety, na to nie ma najzwyczajniej miejsca. Ktoś obliczył, że gdyby wszyscy Chińczycy i Hindusi położyli się na wszystkich plażach świata, to musieliby leżeć w kilku warstwach. Albo tolerancja – to przecież beznadziejny pomysł. Tego, co jest dobre, nie należy tolerować, tylko to objąć i tym żyć. Tego, co jest złe, też nie należy tolerować. Albo wzrost gospodarczy – magiczne zaklęcie Zachodu. Materialny wzrost do niczego nie prowadzi. Co innego wzrost duchowy, czyli miłość. W miłości nie trzeba tolerancji.

– Kiedyś byłem z Andriejem Tarkowskim w Stanach – opowiada dalej Zanussi – i tam przy jakiejś okazji podszedł do niego młody człowiek i pyta: „Panie Tarkowski, co robić, żeby być szczęśliwym?”. Tarkowski mu odpowiedział, że jest idiotą. Ja się wtrąciłem i mówię: „Andriej, nie spławiaj tak gościa, bo to niegrzecznie”. A on na to: „No ale on przecież jest idiotą”, „Tak, ale mógłbyś mu chociaż wytłumaczyć, co jest ważne w życiu”. „Przecież to oczywiste, każdy to wie”. „Ewidentnie nie każdy, bo jak pyta, to chyba nie wie”. W końcu Tarkowski dał się namówić i tłumaczy, że zadaniem człowieka jest odkryć, po co został powołany z nicości do istnienia i następnie to powołanie wypełniać. Każdy swojemu powołaniu może podołać, ale każdy ma inne powołanie. Wypełniając powołanie można uróść, ale sprzeniewierzając się mu można skarleć. Niestety, wielu mu się sprzeniewierza. A co do szczęścia, ono nie od nas zależy, może się tak zdarzyć, że wypełniając powołanie będziemy szczęśliwi, ale nie musi się tak zdarzyć. No i tu następuje zderzenie kultur. No bo dla takiego Amerykanina formuła „powołanie z nicości do istnienia” jest niezrozumiała. W świecie zachodnim w kółko powtarzane są formułki o wolności, że niby wszystko wolno, ale to jest zawracanie głowy.

– Horyzont ludzkości jest nieznany, tak naprawdę nie wiemy, czego chcemy – ciągnie dalej Zanussi. – Jaka jest przyszłość ludzkości? Kiedyś zapytałem o to takiego guru fizyki w Houston. Bo wiecie, w prasie na temat zmian klimatycznych piszą to, co jest modne, ale ja się chciałem dowiedzieć, jak jest naprawdę. Ja też kiedyś fizykę studiowałem, to była moja pierwsza miłość, ale dawno się z nią rozstałem i teraz od tego guru fizyki chciałem się dowiedzieć, jak to naprawdę jest. Guru fizyki z Houston powiedział mi: „Wiem, że pan jest wierzący. Ja też jestem” (on był wyznania mojżeszowego). „Wie pan, Bóg nas tyle razy karał, a ja widzę, że od Holocaustu tyle lat minęło i czas jest już na karę Bożą”. Te wszystkie banialuki o wzroście, o prawach, to nie może trwać, świat tego nie wytrzyma. Kompletne pomieszanie wartości. Kataklizm wszystko wyklaruje.

Więc Zanussi się na kataklizm? Niekoniecznie, wcale nie wszystko było takie apokaliptyczne w tym co mówił. Sporo było o zderzeniu kultur. Polska jest w końcu na pograniczu. – Polakom mieszkającym jakiś czas w Anglii może się wydawać, że Polska to jakiś taki dziki Wschód, ale na przykład dla Ukraińców przyjeżdżających do Polski jest to czysty Zachód. Przyjeżdżają goście z Ukrainy, jacyś aktorzy, i idąc przedłużyć wizę pytają, czy do paszportu trzeba włożyć jakiś banknot. Trudno im pojąć, że urzędnik żyje z pensji, a nie z wzjatki. A z drugiej strony nieporozumienia bywają między Polakami a ludźmi z krajów położonych bardziej na zachód. Krzyś Kieślowski był kiedyś w Berlinie i przyszedł do niego jakiś Szwajcar na wywiad, zapłacił za to z góry 300 marek. Zadawał takie pytania, jakby miał Krzysia dawno poukładanego w szufladkach i tylko szukał potwierdzenia. Kieślowski próbował mu tłumaczyć, że to nie tak, ale nie bardzo znał język i mu to nie szło, aż w końcu stracił nerwy i dał Szwajcarowi w gębę. A co Szwajcar zrobił? Myślicie, że mu oddał? Ale gdzie tam, od razu poleciał na policję. Ja tego Szwajcara potem spotkałem i sam mi to opowiedział. Poszedł na posterunek, a tam akurat była długa kolejka. Stanął i zaczął myśleć. Pomyślał – co im ma powiedzieć? Że zapłacił 300 marek, żeby się z gościem zobaczyć i dostał od niego w gębę? Czyli zapłacił trzy stówy, żeby dostać w pysk? Czy policjanci potraktują go poważnie? W dodatku mówił ze szwajcarskim akcentem, a dla Niemców szwajcarski akcent brzmi jak czeski dla Polaków. Pomyślał sobie, że może wyjdzie na głupka i wyszedł z tej kolejki. Potem sobie wszystko w głowie poukładał i mi mówił, że tak naprawdę wdzięczny jest Kieślowskiemu za to, bo to go obudziło z mentalnego otępienia.

Ale oczywiście nie tylko nieporozumienia są na granicach kultur. Pięknie mówił o tym, jak na granicy polsko-niemieckiej polała się krew. Było to podczas Karuzeli Cooltury (nie mylić z londyńską) w Świnoujściu, na samej granicy ustawiła się stacja krwiodawstwa. Na tę Karuzelę warto pojechać, odbywa się co roku w Świnoujściu w święto czekolady, czyli 22 lipca. Są imprezy kulturalne, są dyskusje, są też znakomici goście. Tacy, jak słynna tramwajarka Henryka Krzywonos albo prezydent Polski lub też Niemiec. Pani Krzywonos jest świetną uczestniczką tych debat, ściąga dyskutantów na ziemię. Mówi: „Pan to tak ładnie powiedział, ale ja nic nie rozumiem”.

Na koniec była anegdota na temat feministek, a konkretnie jednej. Hipotetyczna anegdota. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy Magdalena Środa – zaciekła wróżka (jest to żeńska forma słowa „wróg”, zgodnie z feministyczna zasadą zżeńszczania wszystkiego co popadnie – strzeż Panie Boże polszczyznę przed feministkami!) nie tylko Zanussiego i nie tylko wszystkich mężczyzn, ale nawet samego Pana Boga – po długim i bojowym życiu staje przed obliczem św. Piotra. Św. Piotr nie wie, co z nią zrobić, idzie do Pana Boga, a Pan Bóg mówi: „Powiedz jej, że mnie nie ma”.

Włodzimierz Fenrych

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 26424
Tak

22072
84%
Nie

4352
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |przenośniki taśmowe | nakrętki nierdzewne | biuro rachunkowe rydułtowy | TW couplings | produkcja kontraktowa suplementów diety
Zespół muzyczny Krapkowice | cyklinowanie Sochaczew | podział nieruchomości Rybnik | książeczki zdrowia Jastrzębie Zdrój | metamorfozy śląsk