KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 26 kwiecień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Rodzeństwo
2012.03.13 / Agnieszka Kuziel
TAGI:
Share |
Magdalena i Łukasz Filipczak. Rodzeństwo pochodzące z Łodzi. Skrzypaczka i pianista. Edukację rozpoczęli w Szkole Muzycznej w Malborku, studiowali w Akademii Muzycznej w Gdańsku, a dyplomy zdobyli w Guildhall School of Music and Drama w Londynie. Są zwycięzcami licznych konkursów. Powołali do życia projekt Devonia Concert Series, promujący muzykę kameralną. O swojej pasji do muzyki, studiach, Londynie, projektach i planach rozmawiają z Agnieszką Kuziel.

Magdalena: – Wybrałam Londyn, ponieważ chciałam studiować u konkretnego profesora. Kiedy miałam piętnaście lat, na Międzynarodowych Warsztatach Muzyki Kameralnej w Puławach poznałam profesora Krzysztofa Śmietanę (jeden z najwybitniejszych polskich skrzypków, profesor w Guildhall School of Music and Drama, członek m.in. London Mozart Trio). Miałam już wcześniej możliwość poznawania wielkich nazwisk muzyki poważnej, ale to właśnie jego wybrałam na swojego mistrza. Niektórzy szukają swojego mistrza całe życie i nie mogą go znaleźć. Ja miałam szczęście spotkać go we właściwym miejscu i o właściwym czasie. I tak to się stało, że przyjechałam do Londynu na studia.

Łukasz: – Jeśli chodzi o środowisko muzyczne, to wymieniłbym trzy miejsca na ziemi, w których wiele w tym zakresie się dzieje: Berlin, Nowy Jork i Londyn. I mowa tu nie tylko o muzyce, ale i o szeroko pojętej sztuce. To właśnie dlatego przyjechałem do Londynu studiować fortepian. Zrezygnowałem ze studiów w Akademii Muzycznej w Gdańsku i przyleciałem tutaj. Muszę przyznać, że nie była to łatwa decyzja. Jan Kulesza, mój ówczesny nauczyciel, nie tylko otworzył mnie na dźwięk, ale i na świat. Powiedział, że gdyby on dostał stypendium na studia w innym kraju (w czasach PRL- u szanse wyjazdu za granicę były niewielkie), wcale by się nie wahał. Więc wyjechałem.

Pierwsze kroki

Łukasz: – Pomimo że byłem po dwóch latach studiów, postanowiłem zacząć studia na nowej ziemi od początku. Chciałem skorzystać z nich jak najwięcej. Przyjechałem do Londynu z moim przyjacielem wiolonczelistą. Pamiętam, że na zajęciach z harmonii, o której mieliśmy już spore pojęcie i wszystkie oznaczenia mieliśmy w małym paluszku, kiedy wsłuchiwaliśmy się w to, co mówi profesor, dopadał nas histeryczny śmiech, bo wiedzieliśmy, o czym on mówi, ale nie mogliśmy go do końca zrozumieć. Ułatwieniem na szczęście był bark poczucia obcości, ponieważ większość osób na roku pochodziła z innych krajów. Mieliśmy zatem równy start. Względnie równy... dlatego, że nie każdy w swoim kraju miał solidną edukację poprzedzającą te studia. Brytyjczycy na przykład nie mają szkół muzycznych na szczeblu podstawowym oraz średnim.

Magdalena: – Tutaj kładzie się nacisk na kreatywność. Jeśli ktoś ma potencjał, to się w niego inwestuje. W Polsce stawia się na wiedzę teoretyczną. Poza tym egzaminy na studiach polegają na przeprowadzaniu prac badawczych, poszukiwaniu wiedzy. Nie ma tu także egzaminów ustnych i odpytywania. To uczy samodzielności. Samodzielności uczy też tzw. self effective account, czyli ocena własnych postępów w nauce, rozliczenie z samym sobą. Nie jest to łatwe. Poza tym jako student jest się traktowanym niejako na równi z profesorami. To także uczy dojrzałości i odpowiedzialności za siebie.

Łukasz: – Przyjeżdżając tutaj student ma od razu możliwość sprawdzenia się na scenie. A co właściwie jest ważne dla artysty-muzyka? – to, żeby wyjść na scenę i zagrać. By pokonać tremę. Co z tego, że człowiek jest świetny w tym co robi, jeśli nie ma możliwości występowania? Tutaj są organizowane tzw. platformy, różne koncerty, przeglądy i student od pierwszego roku studiów jest obyty ze sceną. W Polsce nadal stawia się głównie na wiedzę teoretyczną i praktykę, ale bez kontaktu z publicznością. Nieważne, jak dobry jesteś, trema u artysty występuje prawie zawsze i trzeba nauczyć się radzić sobie z nią. Brytyjska edukacja to zapewnia.

Powolne wtapianie

Magdalena: – Ten tzw. freshers year nie jest łatwy. Nikt cię nie zna, ty nikogo nie znasz, nowe miasto, nowy język. Jeśli natomiast ktoś podchodzi do tego, co robi z pasją i wiarą, to dobrzy ludzi znajdą się prędzej czy później. Dlatego nie można wątpić w to, co się kocha i trzeba iść swoją drogą. W zadomowieniu się tutaj pomogła mi koleżanka wiolonczelistka, która przyjechała tutaj ze mną, oraz profesor Śmietana. Osoby, na które tutaj trafiłam, pomogły mi otworzyć się na świat. I nawet kultura angielska, która na początku wydawała mi się trochę nieszczera, po czasie stała się dla mnie bardziej zrozumiała. Styczność z tak wieloma kulturami, na jakie możemy trafić w Londynie, uczy. Trzeba odblokować się mentalnie i przeskoczyć bariery kulturowe. Czuję się tu z każdym rokiem lepiej, choć nadal nie znam dobrze tego miasta. Jest tu tyle rzeczy, których jeszcze nie widziałam, które mogą mnie zainspirować.

Łukasz: – Kwestia asymilacji powinna być ujęta nie ze strony: czy Londyn jest przyjaznym miastem dla nowicjuszy, tylko czy ten nowicjusz jest w stanie dostosować się do natury Londynu. Bo tak naprawdę Londyn jest, był i będzie taki, jaki jest. To od osoby nowo przybyłej zależy czy będzie potrafiła tu się odnaleźć, ale także od szczęścia i jak konsekwentnie dąży się do celu.

Kiedy przyjechałem tutaj w 2005 roku. wszystko wydawało mi się niesamowite i odbierałem to miejsce jako nasączone intensywnymi kolorami. Nowe otoczenie miało wiele barw, ale początki życia tutaj nie były najłatwiejsze. Ważne jest to, że napotkałem na swojej drodze ludzi, którzy dali mi duże wsparcie, byli to między innymi profesorowie: Caroline Palmer, Krzysztof Śmietana oraz Paul Roberts. Dzięki tym i paru jeszcze innym ludziom oraz dzięki temu, że miałem możliwości pokrycia kosztów życia i studiów ze stypendiów, mogłem spokojnie zadbać o własny rozwój.

Zanurzenie

Łukasz: – Z realizacją projektu Devonia Concert Series nie było zbyt łatwo. Pamiętam, chodził mi on po głowie od około 2006 roku, od kiedy zacząłem przychodzić do najstarszego polskiego kościoła w Londynie [Kościół Matki Boskiej Częstochowskiej przy Devonia Road w dzielnicy Islington, nieopodal stacji metra Angel]. Z grupą kolegów ze studiów zaprzyjaźniliśmy się z księdzem Krzysztofem Ciebieniem, obecnym proboszczem tego kościoła. Zbliżał się 11 listopada i ksiądz chciał, byśmy tę datę uczcili jakimś koncertem. Nie było tam jednak dobrego fortepianu. Po namowie kolegów zagrałem na starym, przydźwiganym z pomieszczeń piwnicznych kościoła, rozpadającym się instrumencie. Grałem wtedy kilka utworów Chopina. Jakiś mazurek, nokturn i oczywiście na prośbę innych musiałem uwieńczyć ten występ Etiudą Rewolucyjną. Niektóre klawisze nie chciały się odzywać. Wszystkim bardzo się koncert podobał, a ja omalże trzaskając klapą wybiegłem sfrustrowany tuż po jego zakończeniu. Niedługo po tym koncercie miał nastąpić jubileusz 70-lecia parafii na Devonii. Ksiądz chciał, by odbył się następny koncert. O graniu na rozklekotanym instrumencie nie było już mowy. Wymyśliliśmy więc koncert charytatywny z loterią fantową. Magda była wtedy tuż po Festiwalu Muzyki Kameralnej w Grecji i zebrała znajomych, którzy zagrali na tym koncercie. Znaleźli się nawet jacyś sponsorzy. Pamiętam nagrodą główną był telewizor plazmowy. Tym samym zebraliśmy zaczątek tego, co było potrzebne na zakup nowego fortepianu.

Cała ta akcja przypadła Radzie Parafialnej do gustu, wsparła więc nasze działania. Niedługo potem kupiliśmy nowy fortepian w zaprzyjaźnionym sklepie Jaques Samuel Pianos na Edgware. Spędziłem tam z panem Ryszardem Bielickim, pianistą na co dzień związanym z Devonią, około siedem godzin szukając tego najlepszego instrumentu. Spośród dziesięciu fortepianów marki Kawaii wybraliśmy ten najlepszy. Jego inauguracja nastąpiła w dzień uroczystości 70-lecia parafii na Devonii. Sukces był ogromny. Kościół był wypchany po brzegi, musieliśmy nawet dostawiać ławki i krzesła.

Magdalena: – Kiedy mieliśmy już instrument można było zacząć działać. Z końcem września 2010 roku postanowiliśmy powołać do życia Devonia Concert Series. Każda z serii koncertowych trwa od września do połowy grudnia, a potem od lutego do czerwca. Koncerty odbywają się raz w miesiącu. Staramy się, by każdy występ był nieco inny. Bywa, że oprócz muzyki kameralnej mamy muzykę jazzową i tzw. World Music, czyli różne nurty z całego świata zmieszane ze sobą. Tak więc zawsze jest jakieś urozmaicenie.

Naszym celem jest przede wszystkim propagowanie muzyki kameralnej, dotarcie z nią do szerokiego grona odbiorców. Artyści występujący w Devonia Concert Series reprezentują światowy poziom. I nie umniejsza to jakości muzyki, iż grana jest ona w kameralnym otoczeniu, w małym kościółku w Islington, a nie w jednej ze sławnych i wielkich sal koncertowych świata. Początkowo zapraszaliśmy do współpracy artystów, z którymi mieliśmy już możliwość koncertowania i wiedzieliśmy, że ich umiejętności są na wysokim poziomie. Z czasem zapraszani muzycy sami zaczęli proponować z kim mogliby wystąpić i w ten sposób zbiór artystów biorących udział w projekcie się powiększa.

Jesteśmy oboje z bratem bardzo wdzięczni za pomoc, bez której z pewnością nie moglibyśmy tak wiele zdziałać. Oboje jesteśmy dyrektorami artystycznymi projektu Devonia Concert Series. Obowiązki dzielimy według upodobania. Mnie łatwiej jest pracować na komputerze, więc zajmuję się wszelkimi działaniami z tym związanymi. Brat natomiast jest dobry w kontaktach międzyludzkich, zatem zajmuje się PR-em. 24 lutego rozpoczęliśmy nową serię w 2012 roku, kolejny koncert już w sobotę 17 marca o godz. 19.30. Tym razem zagra Łukasz z ukraińskim skrzypkiem Ostapem Mańko, koncertmistrzem I’ Culture Orchestra, z którą koncertowali w całej Europie. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie www.devoniaconcertseries.com


Magdalena i Łukasz zostali uchwyceni w kadrze przez Krystiana Datę, którego wystawa portretów polskich muzyków działających w Londynie odbyła się podczas ubiegłorocznej ARTerii w krytpach kościoła St George the Martyr w Borough.

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28000
Tak

23438
84%
Nie

4562
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Odszkodowania Wodzisław Śląski | pręty nierdzewne | opieka Radlin | Rozwód Rybnik | wykrawarki do naroży
Zespół muzyczny Kędzierzyn Koźle | weryfikacja uprawnień spawaczy | dietary supplements manufacturers | opaski kwasoodporne | psa gegen absturz