KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 17 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Żabki w Stockwell
2012.03.06 /
TAGI:
Share |
Kiedyś perkusista punk-rockowej formacji Zielone Żabki, która w roku 1988 zdobyła główną nagrodę na największym polskim festiwalu rockowym w Jarocinie. Z TomKIEM GalĄ „GalikIEM”, który mieszka teraz w Londynie i do pubu The Grosvenor w londyńskim Stockwell zaprosił Ga-Ga Zielone Żabki, rozmawia Sławomir Orwat.

Skąd pomysł, by grać punk-rocka, a kapeli dać nazwę Zielone Żabki?

– Nazwa zespołu zawsze była kontrowersyjna. Każdy ówczesny wywiad zaczynał się od pytania, dlaczego Zielone Żabki? A powód jest banalny. Po prostu żabki są zielone. W tamtych czasach modne było nadawanie punkowym grupom nazw bardziej szokujacych, typu Sedes czy Smary Mechanika. Punk to też łamanie schematów. Pomysł był taki, aby nadać grupie nazwę Zielone Żabki, bo jest ona zwyczajna z jednej strony, ale jak popatrzysz z innej to... tak wyglądał i dalej wygląda punk. Forma otwarta na świat. W żaden sposób też nie nawiązywała do ówczesnej mody. A dlaczego punk? Takie to były czasy, że punk był odskocznią od otaczającej nas szarej rzeczywistości. No i w punku nie było tych długich solówek, jak w metalu.

Punk-rock kojarzy się z buntowniczymi tekstami negującymi ustalony porządek, władzę i polityczną hipokryzję. Jak to przełożyło się na wasze teksty?

– Właściwym człowiekiem do wypowiadania się o tekstach jest Smalec [Mirosław Malec – przyp.] i będziesz mógł go zapytać o to 16 marca po londyńskim koncercie. Był i nadal jest mózgiem zespołu piszącym teksty, a ja zawsze, powiem szczerze, byłem fanem jego twórczości. On zawsze miał dobre pióro (śmiech).

Pamiętaj, że rozmawiamy o tym co działo się prawie 25 lat temu. Były to czasy bez internetu, komórek i całego tego „dobrodziejstwa”, które teraz nas otacza. To był czas Polski komunistycznej. Pojawił się bunt na otaczającą szarą rzeczywistość. Bunt też powoduje postęp i rozwój, jeśli bardzo w to uwierzysz. Bunt nie tylko obala, bunt także coś zmienia, a głównie to, co się ludziom nie podoba. Dlatego w punkowych tekstach bunt nie był tylko po to, aby coś burzyć, ale także, aby coś zbudować.

Smalec stworzył najpierw wizerunek Zielonych Żabek, a następnie grupy Ga-Ga. Jak tłumaczysz jego nieustającą świeżość w spojrzeniu na rzeczywistość?

– To, co w nim było zawsze, to zdolność do określenia tego co go otacza w kilku słowach. To, w jaki sposób dzięki tej zdolności potrafił docierać do innych, świetnie pokazuje choćby Numerek w krzaczkach. Ludzie interpretują ten tekst bardzo przeróżnie, a jak się dobrze wsłuchasz, to jest to historia zwykłych smutnych ludzi z knajp, których można było wtedy spotkać na każdym kroku. Takie było środowisko, przez pryzmat którego postrzegało się świat. Ten kawałek to zwyczajny, szary, nieraz zapijaczony świat dorosłych widziany oczyma nastolatka. Były wtedy też i kolorowe sytuacje, jak choćby wyjazdy na kolonie. Smutnego świata wtedy wokół nas było znacznie więcej, a Smalec nie akceptował tego i ten brak akceptacji odzwierciedlały jego teksty.

Kiedy w roku 1988 jechaliście do Jarocina, dopuszczaliście myśl, że publicz-
ność okrzyknie was zwycięzcami?


– To nie była jazda po sukces. Dla nas sukcesem było już to, że udało nam się nagrać w auli naszego ogólniaka na prostych szpulowych magnetofonach z dwoma dziwnymi mikrofonami materiał, który później wysłaliśmy organizatorom i który na tyle się spodobał, że pozwolił nam zakwalifikować się do udziału. Jarocin to było wtedy kultowe miejsce. Takie wielkie forum internetowe dzisiejszych czasów.

Porcelanową nagrodę rozbiliście na drobne kawałki i rozrzuciliście w tłum, oddając hołd tym wszystkim, którzy na was głosowali, bo należy podkreślić, że była to nagroda nie od jury, tylko właśnie wprost od publiki.

– Nagrodą była też kwota 200 tys. złotych, czyli po 50 tys. na głowę. Dokładnie tyle kosztowała wtedy perkusja z drugiej ręki. 2,5 tys. złotych kosztował karnet na cały festiwal. Pamiętam, że zabroniliśmy telewizji nagrywania naszego koncertu. Była to forma buntu przeciw mediom, które w tamtych czasach były narzędziem kłamliwej propagandy. Telewizja nigdy nie pokazywała Jarocina tak jak trzeba. W programach można było zobaczyć głównie zapijaczonych ludzi, bo taki był potrzebny wizerunek festiwalu, który przez długi okres był solą w oku peerlowskiej władzy, a tego co było tam dobre i wartościowe, nigdy nie pokazywano.

Żałujesz, że nie macie dziś filmowego zapisu tego historycznego dla was wydarzenia?

– Wiesz co, nie wiem, czy powinniśmy tego żałować. Czasami lepiej jest, jak coś jest niedopowiedziane. Wtedy kierowało nami myślenie, że jak mamy występować w programie, który mógł przekłamać nasz wizerunek, to woleliśmy nie występować w nim wcale. Ówczesna telewizja kręciła to tak jak chciała. Robili to pod własne potrzeby, nie biorąc pod uwagę opinii młodzieży, która mogła przecież coś ciekawego powiedzieć. Oni woleli pokazać punka z irokezem, który bez sensu się szlaja, niż pozwolić przemówić fanom muzyki, którzy w ogromnej liczbie przybywali na ten festiwal.

Jakie są dziś Zielone Żabki, a raczej Ga-Ga Zielone Żabki, bo przypomnijmy, że po rozpadzie waszego składu, Smalec wraz z grupą Ga-Ga w 1992 roku ponownie wygrał jarociński festiwal, a później postanowił połączyć tradycje obu grup i zdecydował się swój zespół nazwać Ga-Ga Zielone Żabki.

– O tym okresie ja nie mogę już rozmawiać. Odsyłam cię do Smalca. Nasze drogi na jakiś czas się rozeszły. On poszedł swoją ścieżką, ja swoją, a dziś, po latach, jesteśmy przyjaciółmi i z dystansem patrzymy na to, co nas poróżniło. Kiedy Smalec w Jaworze robił kolejne projekty z Ga-Gą, ja studiowałem i mieszkałem we Wrocławiu i robiłem już zupełnie coś innego.

Od zawsze chciałeś grać na perkusji?

– Nie. Wcześniej grałem na gitarze. W szkolnym zespole, który był pierwszym przystankiem na mojej muzycznej drodze byli lepsi gitarzyści ode mnie, a że jakoś tak łatwo mi przyszło opanowanie synchronicznego machania rękami w rytm albo antyrytm, zostałem bębniarzem.

Grasz dziś w jakiejś kapeli?

– Nie. Skupiam się teraz bardziej na tym, żeby zaszczepić bakcyla moim córkom, które już potrafią grać na perkusji, gitarze, więc łatwo będzie kiedyś założyć zespół. A tak poważnie to gram na bębnach, dżambach z lokalnymi rastamanami na Brixton Hill jak pogoda dopisuje i to w zupełności mi wystarcza.

Jakbyś zachęcił czytelników „Nowego Czasu” do przybycia na londyński koncert grupy Ga-Ga Zielone Żabki 16 marca w pubie The Grosvenor w Stockwell?

– Przybywajcie, bo nowy materiał, który przywożą Ga-Ga Zielone Żabki jest naprawdę dobry, a przy okazji odświeżycie sobie wspomnienia, dzięki starym kawałkom, które chłopaki na pewno zagrają. Będzie także interesujący, zawsze nowo brzmiący polsko-londyński Pro Publico Bono – ostry czad z trąbką w tle, jak też Flowers of Flesh and
Blood – wybuchowa mieszanka ostrego grania z Keithem na wokalu. Pozdro i dozo na koncercie.

Komentarze:
lolek i bolek (28.06.2012) cool stuff :)

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29912
Tak

24807
83%
Nie

5105
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | pierścienie nierdzewne | fizykoterapia wodzisław | transport pellet Wodzisław | psychoterapia Cieszyn
prawnik Radlin | cyklinowanie Piaseczno | Lekarz rodzinny Radlin | angielski prywatnie Katowice | zakupy ze stylistą śląsk