KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Sukces i fiasko dobrej wystawy
2012.01.31 / Wojciech A. Sobczyński
TAGI:
Share |


Organizatorzy wystaw marzą o takim sukcesie, jakim cieszy się pokaz Leonarda da Vinci w National Gallery. W dużym stopniu uzależnione jest to faktem, że publiczność darzy starych mistrzów ogromnym zaufaniem wynikającym z głęboko zakorzenionego przekonania o estetycznych, historycznych i technicznych zaletach ich spuścizny. Nowi mistrzowie mają o wiele mniej zdefiniowany układ. Statystycy określają takie zjawisko według formuły: 10 proc. zdecydowanych zwolenników, których zainteresowania są stałe i którzy przyjdą na każdą wystawę; 10 proc. przeciwników, których upodobania są zdefiniowane dogmatycznie. Pozostałe 80 proc. to zróżnicowana grupa – o nią zabiegają kuratorzy – skłonna do odwiedzenia galerii czy muzeum tylko w wyjątkowych przypadkach, często stymulowanych sensacją bądź też unikatowością wydarzenia.

Przykładem wystawy o rekordowo niskiej frekwencji jest niedawno otwarta w Tate Britain prezentacja twórczości Barry Flanagana (1941-2009). To fiasko jest wypadkową nietrafnych przewidywań. Choć Flanagan był jednym z czołowych artystów brytyjskich, jego śmierć nie została odnotowana w massmediach, a on sam nie wywoływał sensacyjnych kontrowersji. Pozycję jednego z najpopularniejszych rzeźbiarzy ostatnich dekad zawdzięczał szczególnemu tematowi „tańczącego zająca”. Można zaryzykować twierdzenie, że nie ma handlarza sztuki współczesnej na Wyspach Brytyjskich, który by nie miał na liście swoich ofert jednej z wersji tej atrakcyjnej kompozycji. A wersji odlanych w brązie było wiele – od miniatur po giganty. Naturalistycznie przedstawione, a jednocześnie bardzo antropomorficzne zające stoją zwykle na tylnych łapach, uchwycone w tanecznym ruchu lub radosnym podskoku. Czasem ustawione są na zaskakujących obiektach, jak na przykład na postumencie w kształcie kowadła lub na ogromnym hełmie. Czasem ustawione są bezpośrednio na trawie i w swojej prostocie nawiązują do dobrych tradycji brytyjskiej rzeźby parkowej. Kiedy je oglądałem wiele lat temu, w dość wczesnych wersjach, wydawało mi się, że jest to zbyt komercyjny zabieg, szczególnie że brytyjska rzeźba plenerowa zdominowana była nadal pracami Henry Moora czy Barbary Hepworth, nie mówiąc już o Anthony Caro, w których wizualne przeżycia tworzyła geometryczna abstrakcja i charakter materiału. Patrząc z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że Flanagan nie mógł ignorować złotej żyły, na którą trafił. Zamożni miłośnicy rzeźby, którzy do tej pory ustawiali w prestiżowych miejscach czystą formę Hepworth, zmienili kierunek swoich upodobań i zapragnęli mieć „tańczące zające”. To dowód na to, że moda i koniunktura w takim samym stopniu dotyczą kreatywności haute couture, jak i intelektualnego tygla współczesnej sztuki.

Co więc tłumaczy pustki na wystawie Flanagana? Wystawa jest świetna, zwłaszcza dla tych, którzy znają ten okres poszukiwań fundamentalnych symboli czerpanych z naturalnych form i charakteru materiału. Są tam surowe drewniane belki ustawione w proste formy. Są też kamienie, których powierzchnia poddana jest tylko minimalnej interwencji dłuta, a piasek układa się w kopiec, którego kształt wynika z podstawowych praw natury. Wzbogacony jednak o jakiś dodatkowy znak, który świadczy o ingerencji twórczej ręki człowieka. Naturalny kolor materiału, proste cięcia, bryła i proch – to przykłady języka artysty. „Zające” w brązie były boczną drogą Flanagana, główny nurt jego myśli podążał w zgoła innym kierunku. Prezentowany w Tate opis jego wystawy z dawnych lat można by czytać jak książkę kucharską szalonego alchemika. Przykład: weź kilka jutowych worków o prawie metrowej średnicy i około dwumetrowej długości; zamocz każdy z osobna w różnych farbach, wypełnij jeden piaskiem, drugi ryżem, a pozostałe jeszcze czymś innym. Ustaw je w pionie, przywołując w ten sposób echo megalitycznych struktur dawnych kultur. Tak właśnie „patrzy” współczesny człowiek na prehistoryczne Stonehenge czy egipskie piramidy, gdzie kluczową rolę odgrywały materiał, kształt, rozmiar i geometria. Współczesny artysta często odwołuje się do takich środków wyrazu prowokując nas do analitycznej refleksji.

Wydaje mi się, że w taki sposób pracowali kiedyś Constantin Brancusi albo Hans Arp. Wychodząc z diametralnie różnych twórczych założeń, każdy z nich dochodził do prostoty i piękna czystych form. Podobnie jak poeta, który poprzez słowa prowokuje skojarzenia, tak i artysta usypując kolorowy kopiec z piasku zaprasza nas do odczytania prostych prawd, których głębia zawarta jest w samym akcie poznania. Cynik zapewne zada pytanie: „I co z tego?! Każdy potrafi zrobić kleks na papierze”. Odpowiedź jest lakoniczna – spróbuj... Jeśli potrafisz zrobić taki kleks, jaki zaobserwowałem na wystawie Gabriela Orozco czy na kamieniach Flanagana, to przyjmij moje gratulacje i wytrwaj w swej pracy. Rozpoznanie różnic pomiędzy pozorami a prawdą jest trudne. Poznanie języka sztuk pięknych wymaga praktyki obcowania z dziełem. Tak zawsze było i będzie. Jak modlitwa z różańcem, jak medytacyjna mantra, która zbliża nas do sedna tego, co pozornie wydaje się być ukryte. To poznanie jest w zasięgu prawie każdego oka wrażliwego na piękno zawarte w sztuce. Tylko pozornie jest ono łatwiejsze, kiedy patrzymy na dzieła starych mistrzów.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28445
Tak

23754
84%
Nie

4691
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | karabińczyki nierdzewne | masaż gdańsk | Usługi geodezyjne | wykrawarka rewolwerowa
kuchnie kraków | pręty gwintowane nierdzewne | pediatra Wodzisław Śląski | badania sanitarne Jastrzębie Zdrój | wizerunek dla mam śląsk