KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 lipiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Białorusini muszą uwierzyć
2012.01.25 / Jan Lasocki
TAGI:
Share |
Białoruś – niemały sąsiad Polski, niepodległy od 20 lat. Choć czasem o niej szumnie w mediach i choć te tereny i ludzie są tak nam, Polakom, historycznie bliskie, właściwie mało kto tam jeździ i mało kto rozumie, co tam się dzieje i dlaczego.

Rok temu wraz z innymi międzynarodowymi obserwatorami wylądowałem w lodowatym Mińsku jako część oficjalnej misji na wybory prezydenckie. O wielu rzeczach słyszałem, ale zupełnie inne jest doświadczenie bezpośrednie Na głównym placu stolicy lodowisko wraz z choinką z okazji nadchodzących świąt tak naprawdę powstało po to, by nie było demonstracji czy miasteczka namiotowego (jak poprzednim razem); niby bezprecedensowy dostęp innych kandydatów do mediów – w rzeczywistości niesamowicie ośmieszający i smutna prezentacja opozycji w mediach, na okrągło szalone przemowy prezydenta ostrzegające przed niewidzialnym wrogiem; niby najważniejsze wybory w kraju od lat, ale w rzeczywistości nie widać żadnych plakatów, ulotek czy kampanii. Panująca na Białorusi atmosfera była zupełnie inna od tej, jakiej doświadczyłem w ciepłej, dalekiej Kyrgyzji dwa miesiące wcześniej, gdzie była otwarta rywalizacja. I choć nerwowo – była nadzieja, że może być lepiej. Na Białorusi tego nie czułem.

Jako obserwatorzy jeździliśmy po miastach (w moim wypadku Pińsk) i wioskach, gdzie witano nas ciastkami i muzyką. Próbowałem rozmawiać z wyborcami: ze studentami, którzy dopiero z plakatu w lokalu wyborczym dowiedzieli się o innych kandydatach; z weteranami, skłonnymi do końca bronić swojego prezydenta; z nauczycielem, który szeptał, jaki to absurdalny proces.

Wybory zostały przeprowadzone tak jak się spodziewano i nikt nie miał wątpiliwości co do ich rezultatu. (Prezydent Aleksander Łukaszenka od 1994 roku rządzi nie tolerując innych poglądów czy konkurentów). I choć zanotowano oficjalnie wiele nieścisłości i fałszerstw, tak jak podczas innych „wyborów” w postsowieckich krajach, moglibyśmy spokojnie odjechać i świat szybko by zapomniał, że cokolwiek tam się wydarzyło. Ale kiedy po zakończeniu głosowania zebrało się na zmarzniętych ulicach ponad 15 tys. pokojowych demonstrantów, reakcja milicji była szybka i brutalna. Setki do aresztu, w tym większość kandydatów, liczni ranni, i wiarygodność całego procesu zniszczona. Emitowane po całym świecie obrazy pokazywały, jak działa reżim Aleksandra Łukaszenki.

Prawdą jest, że nawet bez nadużyć Łukaszenka wygrałby wybory i prawdopodobnie protesty szybko by się wykruszyły. Polakom, dla których „Solidarność” i opozycyjne podziemie są mitami narodowymi, czy Brytyjczykom, którzy w ostatnich miesiącach oglądali fale przemian w krajach arabskich na żywo w BBC, trudno zrozumieć, dlaczego tak by się stało.

Decyduje o tym specyfika kraju, w którym niepodzielną władzę sprawuje Łukaszenka. Pierwsza rzecz to stabilność – podczas rządów Łukaszenki ceny nie idą w górę, żywność jest, praca jest, i choć nie można się wzbogacić, i tak wszyscy widzą, że jest lepiej niż po rozpadzie ZSSR. Po drugie, cena tej stabilności to ostra kontrola życia codziennego, szczególnie w sferze publicznej. Służby bezpieczeństwa (jeszcze zwane KGB) są liczne, aktywne i bezlitosne. W niewielu miejscach gdzie działają niezależne organizacje czy gazety, pracownicy wiedzą, że są podsłuchiwani, i że w każdej chwili funkcjonariusze KGB mogą przyjść i przeszukać mieszkanie, skonfiskować własność i zaaresztować. Ci, którzy nie chcą cicho siedzieć w stabilnym białoruskim kraju i działają w opozycji, mogą być w każdej chwili zatrzymani czy wyrzuceni z pracy (na postawę zwykłego Białorusina strach przed utratą pracy ma poważny wpływ). A traktowanie więźniów może być okrutne: KGB nie krępuje się przed stosowaniem tortur. Białoruś jest też jedynym krajem europejskim, w którym obowiązuje jeszcze kara śmierci.

Po trzecie, ważny jest też brak wspólnej tożsamości narodowej czy tradycji samoorganizacji. Nie wchodząc za głęboko w karty historii, Białorusini tak jak Ukraińcy mają pochodzenie rusińskie, i tak jak na Ukrainie panowali tu Polacy, Litwini czy Rosjanie, a elity stanowili polscy katolicy lub rosyjscy prawosławni. Wiele nazwisk polskich (-ko, -icz) wywodzi się właśnie z tych terenów. Ale Ukraińcy przynajmniej mają bohaterów narodowych i więcej wspólnej historii. Dzisiaj mało Białorusinów na co dzień mówi po białorusku czy zna swoich bohaterów narodowych. Można by więc o tym zakątku wschodniej Europy zapomnieć – przecież rok upłynął i protestów nie ma, rząd Łukaszenki wciąż rządzi. Jednak w ostatnich miesiącach okazało się, że stabilność białoruska nie ma żadnych fundamentów. Spokój systemu najbardziej znacząco został naruszony 11 kwietnia 2011 roku, kiedy nieznana grupa wysadziła największą stację metra w Mińsku. W rezultacie 15 osób zginęło, a ponad 100 zostało rannych. I choć dwóch mężczyzn za ten czyn zostało w listopadzie skazanych na śmierć, wielu wciąż zastanawia się, kto i dlaczego za tym stał. Dużo ważniejszy dla Białorusinów był jednak fakt, że od początku minionego roku cały system ekonomiczny, zbudowany na dotacjach rosyjskich (w formie taniej energii) i anachronicznym modelu nakazowo-rozdzielczym, zaczął się gwałtownie kruszyć.

Ogromny deficyt walut zagranicznych, nieopanowany wzrost inflacji (blisko 90 proc.), i ciągle powiększające się zadłużenie zewnętrzne stały się podstawowymi czynnikami tego rozpadu. Jedyną reakcją była dwukrotna dewaluacja rubla (razem obniżająca wartość tej waluty o 200 proc). Dla Białorusinów znaczyło to zamknięcie kantorów i brak dostępu do innych walut, a co za tym idzie, spadek wartości oszczędności. Wszystkie ceny, w tym żywności i energii raptem skoczyły w górę, a w niektórych miastach doszło do braku podstawowego zaopatrzenia sklepów. W rezultacie po raz pierwszy od lat Białorusini zaczęli się martwić o przetrwanie podstawowej stabilności państwa. I po raz pierwszy sondaże pokazały wielki spadek poparcia dla Łukaszenki. Ale nie przełożyło się to na wsparcie dla opozycyjnych grup, które są i tak bardzo podzielone.

Jest zapotrzebowanie na coś nowego i stąd poparcie, przez prawie dwa miesiące podczas lata, dla „milczących protestów” organizowanych przez internet. Kilkaset osób w różnych miastach, nie chcąc krytykować czy otwarcie prowokować, po prostu szło cicho i klaskało. KGB szybko jednak zorientowało się o co chodzi i bandy milicjantów bez mundurów zaczęły dosłownie wrzucać uczestników do wozów, a z nich do więzienia. Viachaslau Dziyanau, 24-letni organizator „milczących protestów” dzisiaj żyje na uchodźstwie, podobnie jak rosnąca liczba młodych Białorusinów, obawiających się dalszych prześladowań. Prawo zostało zaostrzone, a w więzieniach znajduje się coraz więcej osób, jak na przykład Andrzej Poczobut, dziennikarz „Wyborczej” z Grodna, czy Ales Bialacki, dyrektor jednej z największych grup obrońców praw człowieku, który wolność stracił po wstydliwej współpracy Polski z prokuratorem białoruskim.

Jaki kierunek wybierze więc Białoruś w 2012 roku? Wielu chciałoby współpracować z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i z Zachodem, by móc wprowadzać potrzebne zmiany. Ostatnie dni pokazały jednak, że prezydent skierował się ku Rosji. Według nowej umowy za cenę własności gazociągów Rosja obiecała Białorusi kredyt i tańszą energię. Choć to odsunie w czasie kryzys ekonomiczny, odsunie też jednocześnie niezbędne reformy, a niezależność kraju będzie coraz bardziej ograniczona.

Po doświadczeniach 2011 roku obywatele wiedzą, że ich system nie działa. Wiedzą, że nie można ufać prezydentowi. I chociaż jeszcze nie zaangażowano dużej liczby uczestników, wiedzą jak można inaczej organizować ludzi, w tym tych wcześniej niezaangażowanych.

Aby jednak nastąpiły zmiany, Białorusini muszą uwierzyć w alternatywę i potrzebni są nowi młodzi bohaterowie społeczni jak ci, którzy się odważyli rok temu, czy podczas lata. Unia Europejska i sąsiedzi jak Polska mogą nawet aktywniej ludziom pokazać, że jest alternatywa dla nich otwarta. Chociaż nie można wiele się spodziewać po wyborach parlamentarnych, które może będą już w kwietniu, da to szansę by młodzi się zmobilizowali.

Kiedyś chciałbym wrócić na wybory w Białorusi, gdzie niezależnie od rezultatu, wyborcy mogliby swobodnie debatować, przedstawiać publicznie swoje poglądy i wybierać między prawdziwymi alternatywami. Jeszcze nie doszliśmy do tego punktu, ale ostatni rok był ważny dla Białorusi. Radzę nie zapomnieć o tym kraju w następnym roku – bo może być ciekawie...

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28650
Tak

23898
83%
Nie

4752
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat wyrok nakazowy warszawa | nity nierdzewne | masaż gdańsk | transport węgiel Jastrzębie | wykrawarki do naroży
prawnik wodzisław śląski | nakrętki nierdzewne | okna Żory | leczenie bólu Jastrzębie Zdrój | dacharbeiten wien