KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 26 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Camerona wojna z Europą
2012.01.11 / Adam Dąbrowski
TAGI:
Share |
David Cameron traci przyjaciół. Jednym ruchem popsuł atmosferę w Brukseli i rozjuszył własnego koalicjanta. Teraz brytyjski premier stąpa po cienkim lodzie.

Nazwijmy rzeczy po imieniu: Cameron po prostu wkurzył europejskich liderów. Rozdrażnienia od dawna nie krył na przykład Nicholas Sarkozy. Teoretycznie – wymarzony partner dla brytyjskiego premiera: prawicowy, zdecydowany polityk, zdeterminowany, by zreformować swój kraj. W praktyce – mało jest ludzi, którzy jak premier Francji czuliby ostatnio aż tak wielką niechęć do szefa rządu Wielkiej Brytanii. Rzeczywiście, francuski przywódca od dawna podminowany był zachowaniem Camerona, który najpierw pouczał państwa strefy euro z linii bocznej, a potem dokonał klasycznej obstrukcji.

Twardy Cameron

Już przed szczytem w Brukseli, na którym europejscy przywódcy ratować mieli euro (a możliwe, że również i Unię) lider konserwatystów był bardzo stanowczy. Zarówno Francuzi, jak i Niemcy chcieli poważnych zmian w funkcjonowaniu Wspólnoty. Merkel domagała się zmian w Traktacie Lizbońskim, Sarkozy wolał uniknąć majstrowania przy umowach założycielskich. Stawką rozmów w Brukseli było nie tyle zapobieżenie obecnemu kryzysowi, co stworzenie szczepionki przeciwko kolejnym. Europa chce uniknąć powtórki i ściślej kontrolować bankierów – coraz częściej przypominających hazardzistów – oraz państwa, które w przeszłości miały tendencję do życia ponad stan.

Tymczasem we wszystko wmieszał się brytyjski premier. „Cameron wyznacza swoją cenę” – napisał na pierwszej stronie „The Times” na dzień przed początkiem spotkania. Gazeta zamieściła też tekst Camerona, w którym nie wykluczał on, że zawetuje nową umowę, jeśli nie będzie mu ona odpowiadać. Pośród „waty” w postaci zapewnień o przywiązaniu do idei europejskich i solidarności w czasie kryzysu znajdował się nóż: weto. Premier podkreślał, że uratowanie euro jest w żywotnym interesie jego kraju. Ale zaraz potem stawiał warunki: „Europa powinna być elastyczną siecią, a nie jednolitym blokiem” – przekonywał. W rozmowie z BBC uderzał w podobne tony. – Jeśli państwa strefy euro przygotują nowy traktat, będziemy potrzebowali szeregu gwarancji. O ile je uzyskamy – traktat przejdzie. Jeśli nam się nie uda – nowej umowy nie będzie – mówił szef brytyjskiego rządu.

Walka o City

O co chodzi Cameronowi? Przede wszystkim o londyńskie City. W połowie lat osiemdziesiątych na Wyspach doszło do prawdziwej rewolucji. Spokojny dotychczas parkiet londyńskiej giełdy zamieniony został w maszynownię nowej gospodarki na Wyspach; miejsce, gdzie na przestrzeni jednego dnia operuje się miliardami funtów. Gospodarcza wajcha została przestawiona. Dziś –w przeciwieństwie na przykład do Chin czy nawet Niemiec – na Wyspach niemal nic się nie produkuje. Niby po co, skoro pojawiła się magiczna różdżka: łatwy, ogólnodostępny kredyt. Brytyjczycy masowo poszli na zakupy. Teoretycznie efektem powinna być inflacja, ale zapobiegał jej napływ śmiesznie tanich dóbr z Chin czy Indii. Wydawało się, że raz na zawsze udało się zaprzeczyć „dziejowemu prawu”, według którego historia gospodarki kapitalistycznej to seria skoków i załamań (boom and bust – jak mawiają Anglicy).

Kapitalizm wkroczył w nową fazę. Jej znaki rozpoznawcze? Konsumpcja, tani kredyt oraz szał na kupowanie nieruchomości, których wartość szybowała ku absurdalnym poziomom, tworząc bańkę podtrzymującą złudzenie dobrobytu. Doszedł do tego potężny rynek wtórny (czyli oderwany od rzeczywistej gospodarki) pełen dziwacznych instrumentów finansowych – zabawa którymi coraz bardziej przypominała po prostu rzucanie kośćmi. Lata świetlne od purytańskiego ideału kapitalizmu z pism Maxa Webera zalecającego oszczędność i akumulację „realnego kapitału”.

Dziś, gdy przychodzi nam je odkurzyć, Londyn odkrywa, że 25 lat temu sam pozbył się wielu kart, które dziś być może by mu się przydały. Jedynym atutem, jaki posiada, jest City. Cameron sprzeciwia się więc sugerowanemu przez coraz większą liczbę przywódców i ekonomistów podatkowi od transakcji bankowych i podobnym regulacjom, które okiełznać miałyby „Lewiatana rynku”. Londyn musi bronić swojej maszynowni ze wszystkich sił. Podobno premier zażądał prawa weta w kwestii ewentualnych nowych mechanizmów kontrolnych. Efekt? – No i – Nein – wypowiedziane równocześnie przez duet Sarkozy-Merkel.

Rozgrywka wewnętrzna

Podobnie, jak inni liderzy, Cameron prowadzi tu także rozgrywkę wewnętrzną. Przypomnijmy, że w jego partii istnieje wyraźna wyrwa między eurosceptykami i euroentuzjastami. Premier, który sam określa się jako „umiarkowany eurosceptyk” od zawsze podkreśla, że z perspektywy Londynu największą zaletą Unii Europejskiej jest wolny przepływ kapitału, towarów i usług – aspekt gospodarczy, nie polityczny.

Cameron od początku balansuje między dwiema wspomnianymi grupami, co jakiś czas spłacając dług partyjnym przeciwnikom Wspólnoty. To dlatego zamiast do głównej, centropra-
wicowej grupy w europarlamencie (do której należy między innymi PO i partia węgierskiego premiera Victora Orbana), przystąpił do nowo utworzonego, nieco egzotycznego stronnictwa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Krytycy zarzucali Cameronowi, że dobrowolnie wykluczył się z głównego nurtu europarlamentarnej polityki, ale premier uzyskał to, co chciał na lokalnym podwórku: jedność w partii i wzmocnienie własnej pozycji. To właśnie było dla niego priorytetem.

Niedawno znów zrobiło się gorąco. Szef torysów musiał gasić bunt w sprawie referendum w kwestii wyjścia z UE. Część jego posłów domagała się, by spytać Brytyjczyków o to, czy chcą w niej pozostać. Cameron doskonale zdaje sobie sprawę, że atmosfera na Wyspach jest raczej antyunijna i głosowanie mogłoby się skończyć gromkim „nie” dla Wspólnoty. A – przy wszystkich zastrzeżeniach do Brukseli – nie ma wątpliwości, że to byłoby dla jego kraju niepożądane.

Ale brytyjski premier ma otwarte dwa fronty. Udało mu się zadowolić eurosceptyków we własnym stronnictwie, tyle że jednocześnie rozjuszył zdecydowanie euroentuzjastycznego koalicjanta. Wieść gminna głosi, że gdy o czwartej rano obudzono wicepremiera Nicka Clegga, by zakomunikować mu, że rozmowy zostały zerwane, ten wpadł w furię: „W koalicji trzeszczy” – donosił „Sunday Telegraph”. Dla liberałów kwestie europejskie są przecież kluczowe. Ich wyborcy są już chyba na granicy wytrzymałości. Na razie nie zanosi się na to, by Clegg i spółka dokonali strategicznego odwrotu, ale gdyby w końcu Liberal Democrats nie wytrzymali i koalicja się rozpadła, dla Camerona byłaby to klęska. Torysi nie wprowadzili jeszcze korzystnych dla siebie (tudzież – jak nie bez racji przekonują konserwatyści – korygujących przechył na stronę lewicy) zmian w wyznaczaniu okręgów wyborczych. W dodatku wprowadzili szereg dotkliwych reform, których (ewentualne) skutki będą pewnie odczuwane dopiero za parę lat. W takiej sytuacji pójście do wyborów mogłoby się dla prawicy skończyć tragedią. Pytanie brzmi jednak, jak wiele jeszcze zniosą liberałowie? Jak na razie wydają się być „przystawką”.

Co dalej?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. W marcu siedemnaście państw strefy euro podpisze nowy traktat, omijając tym samym wymóg jednomyślności obecny przy nowelizacji Traktatów Europejskich. Dołączą do nich państwa, które wspólną walutę chciałby kiedyś przyjąć, wśród nich Polska. Razem to 23 kraje. Trzy – Szwecja, Czechy i Węgry – jeszcze się wahają. Budapeszt jako jedyny z początku deklarował poparcie dla Londynu, szybko jednak zorientował się, że ryzykuje zupełną izolację i spuścił mocno z tonu. Pamiętajmy, że niedawno Orban przyznał, iż – w wyniku polityki rządzącej dotychczas na Węgrzech lewicy – będzie musiał przyjąć pomoc ze strony MFW. Mimo że nie jest to instytucja unijna, premier Węgier musi uważać, by nie zadzierać za bardzo ze światowym establishmentem.

Niemal 2/3 Brytyjczyków przyklasnęła decyzji Camerona. Jeden z eurosceptycznych tabloidów zamieścił w sobotę na okładce fotomontaż, w którym twarz premiera wklejona jest w sylwetkę Winstona Churchila. Ale dziś Cameron jest sam. Francja i Niemcy i tak pewnie przeprowadzą swoje reformy, pozostawiając Wielką Brytanię, tam gdzie sama się usadowiła: na poboczu. Trudno powiedzieć, czy uratują w ten sposób euro, czy nawet całą Wspólnotę. Pojawia się w tej kwestii coraz więcej wątpliwości, szczególnie, że reakcja Wysp utrudni skuteczne działanie. Ale faktem jest, że obecnie Londyn nie ma za wiele do powiedzenia w kluczowych dla siebie kwestiach gospodarczych. Tak samotna w Europie Wielka Brytania jeszcze nie była. „Nie mamy przyjaciół, tylko interesy”, głosi stara maksyma brytyjskiej dyplomacji. Rzeczywiście – na nadmiar kumpli Londyn nie może narzekać. Ale wkrótce może się okazać, że jego interesy i tak mają się kiepsko.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29248
Tak

24331
83%
Nie

4917
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Registration of dietary supplements | śruby kwasoodporne | biuro rachunkowe radlin | Albadt | gabinet terapii Cieszyn
kuchnie rybnik | śruby nierdzewne | medycyna pracy Radlin | badania profilaktyczne Żory | panele podłogowe wodzisław rybnik