KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 styczeń 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Skąd się bierze kasa?
2012.01.06 / Michał Sędzikowski
TAGI:
Share |
Wielokrotnie w swoim życiu, Drogi Czytelniku, zastanawiałeś się, skąd inni ludzie biorą pieniądze, a konkretnie skąd biorą ich tak dużo. Oczywiste jest, iż na początku należy rozważyć możliwość, iż bliźni poprawił swój status majątkowy dzięki jednemu z tradycyjnych, sprawdzonych sposobów. Wpadł do banku w kominiarce; podpisał intratną umowę na niewymiarowe wozy bojowe; kupił ziemię za jeden procent wartości i sprzedał za sto; zmonopolizował media…

Nasze swojskie metody, wywołujące w prawym obywatelu silne emocje to jednak pospolita bandyterka w dziurawych rękawiczkach, którą kolejny gabinet rządowy może z ramienia prawa ścigać i, co więcej, czasami nawet to robi.

Są to działania prymitywne, nieporadne i trącą futrem barbarzyńcy zza Odry – jesteśmy w ogonie Europy nie tylko w kwestii równych praw i możliwości, w Polsce brakuje profesjonalizmu. Nowoczesny bandyta krajów cywilizowanych jest bandytą przyjaznym społeczeństwu. Ma w małym palcu prawne paragrafy, ustawy i przepisy. Jest za pan brat z ministerstwami, policją i mediami. Nowoczesny bandyta Zachodu dba o twoje bezpieczeństwo, ale przede wszystkim o swoje własne. Nie sposób go pozwać. To on pozwie ciebie, jeśli spróbujesz być sprytniejszy. Nowoczesny bandyta ma monopol na spryt. Od ciebie żąda byś był pogodzonym z losem idiotą.

Protestujące 99 Procent Oburzonych obywateli USA dostrzegło ów bandytyzm w swej elicie finansowej. Patrząc na to z polskiego punktu widzenia, z punktu widzenia obywatela kraju, w którym legalna bandyterka dopiero raczkuje, powiem, że dostrzegli oni jedynie wierzchołek góry lodowej. Idąc w dół drabiny prawno-administracyjnej, począwszy od zasad sprzedaży rządowych obligacji a skończywszy na zasadach sprzedaży kurczaka z rożna, na każdym szczeblu pusta przestrzeń prawnych regulacji jest zagospodarowana przez gang ludzi „przedsiębiorczych inaczej”.

Kiedy myślę o tych Che Guevarach amatorach, którzy okupują Wall Street, jest mi ich żal. Kojarzą mi się z filmem Geneza planety małp, gdzie stadko owych zwierząt na skutek chemicznej manipulacji ich szarymi mózgami zyskało odrobinę inteligencji i przejrzało na oczy. Ocknęło się w świecie z gruntu im wrogim. Pomyśleli, że mogą walczyć o swoje prawa. Kto jednak da prawa małpie? Małpie, domagającej się równych praw w oparciu o naturalne pobudki i zdrowy rozsądek w społeczeństwie, w którym od wieków rządzą przepisy, a zdrowy rozsądek i naturalne odruchy już dawno zostały zwolnione dyscyplinarnie.

Racjonalista wychowany na humanistycznym dorobku ostatnich trzech wieków jest w swych intelektualno-etycznych odruchach niczym owa małpa, ulegająca nieujarzmionym jeszcze odruchom rozumu. W rzeczywistości rządzonej przez sztywne paragrafy, tworzone do spółki przez cwaniaków i ogłupiałych pseudohumanistów, a egzekwowane przez regularnych debili, racjonalista jest kreaturą z gruntu wrogą systemowi, dziką i potencjalnie niebezpieczną.

Przechodząc od ogółu do szczegółu, przykład pierwszy: na moim stole leży plik zaświadczeń o niekaralności. Wszystkie zgodnie potwierdzają, że jestem zacnym, niekaranym obywatelem. Różnią się tylko datą wydania, o mniej więcej dwa tygodnie. Czy to ja, płacąc za każdym razem biurokratom od 45 do 60 funtów, co dwa tygodnie musiałem się upewniać, że nie byłem w więzieniu? Nie! Chcąc zajmować się ludźmi upośledzonymi każda agencja żądała ode mnie pieniędzy za przeprowadzenie CRB check [sprawdzian niekaralności], nie bacząc na to, że w rękach trzymałem dokument dopiero co wydany przez policję. Nie dość na tym, że po raz trzeci zapłaciłem agencji łowców głów tę sumę, to firma, której zostałem sprzedany, stwierdziła, że muszą znowu przeprowadzić CRB check, bo takie są przepisy. Gdybym jednak zakwestionował ich decyzję, nie dostałbym pracy.

– Przecież to absurd – rzekłem na rozmowie kwalifikacyjnej. – Właśnie otrzymaliście moje zaświadczenie o niekaralności wraz z referencjami od agencji, która mnie tu przysłała. Mogę wam jeszcze przynieść trzy inne zaświadczenia o niekaralności, za które w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zapłaciłem prawie dwieście funtów.

– Takie są przepisy – odrzekła mechanicznie kobieta. – Najwyraźniej ma to sens skoro takie są wymagania.
Ostatecznie uznali, że jestem co prawda prawnie czysty, ale za to arogancki. Formalnie uzasadnili, iż nie jestem wystarczająco wykwalifikowany.

Moje dyplomy ukończenia licznych kursów piętrzą się obok certyfikatów o niekaralności. Wszystkie w trzech lub czterech egzemplarzach, każde z innej firmy. Agencje najwyraźniej nie ufają sobie nawzajem, bo każda z nich wysyła nowe pracownika na to samo szkolenie, które już odbył, choćby tydzień wcześniej, w innej agencji.

– Rozumiem, że już wykonywałeś tę pracę i masz na piśmie kwalifikacje, ale wiesz… musimy chronić swój tyłek – bez żenady stwierdza agent. Koszt jednego z licznych kursów wynosi albo 200 funtów, albo czasami nic. Kwotę tę pokrywa podatnik, bo to z jego kieszeni sponsorowana jest pomoc społeczna. Podatnik też utrzymuje armię wysoko wyspecjalizowanych i dobrze opłacanych podludzi, którzy mają dwa zadania: po pierwsze przekonać cię, żebyś przestał myśleć, a po drugie wyplenić w tobie wszelkie ludzkie odruchy.

W taki oto sposób gotowi są przez cały dzień zapewniać cię, że najlepsze, co możesz zrobić dla siedemdziesięcioletniej pacjentki, gdy ta się przewraca, to odskoczyć, byś przypadkiem nie odniósł obrażeń. To przecież oczywiste, skoro celem szkolenia jest zadbanie ponad wszelką wątpliwość, że – gdybyś przypadkiem pokierował się resztkami ludzkich uczuć i przy tym stłukł sobie tyłek – nie będziesz mógł za to pozwać pracodawcy. Przecież w końcu na kursie wyjaśnili ci, że w razie kłopotów masz zachować się jak rasowy gnój. Jeśli tej sztuki nie opanowałeś, pracodawca będzie cię mógł wyrzucić na psyk za narażenie się na niebezpieczeństwo podczas ratowania staruszki. I zrobi to w świetle prawa.

Opóźnionego w rozwoju klienta na wycieczce do kina rozbolał ząb. Młody opiekun nie chcąc psuć swoim podopiecznym zabawy, doradził mu, by weszli do sklepu i kupili paracetamol. Tabletka pomogła. Ale nie opiekunowi!

– Złamał prawo! Opiekun nie był przecież lekarzem, więc nie miał prawa doradzać zakupu paracetamolu! – grzmiał tonem kaznodziei jeden z moich licznych instruktorów.

– I co się stało później!? – uniósł wskazujący palec celując nim w niebo, jakby opowiadał właśnie o upadku Sodomy i Gomory. – Został zwolniony dyscyplinarnie! Tego samego dnia! W trybie natychmiastowym! I miał wielkie szczęście, że tylko tak się dla niego to skończyło, bo co by mogli jeszcze mu zrobić? – zapytał retorycznie. – Mogliby go powiesić! – wyrwało mi się. Sala wybuchła śmiechem. Instruktor się nie śmiał.

– Sprawa mogła trafić do sądu! – zakończył ze śmiertelną powagą.

Na każdym kolejnym kursie z zakresu podawania lekarstw uczą nas przede wszystkim tego, że nie można nawet sugerować klientowi spożycia lekarstw, które nie są zapisane przez lekarza. Na własny użytek na każdym instruktorze przeprowadzam test i pytam, czy herbata z cytryną i z miodem jest lekarstwem. Wynik każdego testu jest pozytywny.

– Oczywiście, jest to lekarstwo domowej produkcji – odpowiada.

– A co z herbatą z mlekiem i z cukrem? – pytam dalej.

– To jest przecież zwykły napój – odpowiada.

– W Polsce herbata z cytryną i miodem to też jest tylko napój – stwierdzam.

– Zdziwiłbyś się, co w laboratorium mogliby znaleźć z miodzie – ripostuje instruktor.

– Zdziwiłbyś, się, co by mogli znaleźć w kurczaku – odbijam piłeczkę.
Mniej więcej na tym etapie każda dyskusja się kończy.

– Takie jest prawo! Nie możecie oferować nikomu herbaty ani z miodem, ani z cytryną – stwierdza instruktor.

O tym, że faceci z Departamentu Zdrowia i Bezpieczeństwa, którzy wyciągają z kieszeni podatnika parędziesiąt funtów za godzinę opowiadania historii godnych średniowiecznych dziadów proszalnych, to skończeni idioci, pisałem już w felietonie Ekskomunika”. Dla przypomnienia – jeden z nich, człowiek z licencją inspektora angielskiego odpowiednika BHP przekonywał nas, że goły przewód pod napięciem można złapać bezpiecznie jedną ręką, ale łapiąc go dwoma, można stracić życie na skutek zwarcia. Drugi mówił, że dotykanie odizolowanego kabla stopą jest bezpieczniejsze, ponieważ prąd idąc do ziemi nie porazi naszej głowy.

To, co jest godne uwagi, to niesamowity cynizm tych ludzi i ich zwierzchników. Departament Zdrowia i Bezpieczeństwa, który tak naprawdę ma gdzieś nasze zdrowie i zdrowie naszych klientów. Jego działalność jest zorientowana tylko i wyłącznie na wyprodukowanie papieru, chroniącego tyłki ludzi zarządzających firmami, tworząc zasady często niemożliwe, by je przestrzegać, ale w sytuacji, gdy coś pójdzie źle, będzie można zawsze obwinić pracownika.

Opiekun czy pielęgniarka nie ma prawa żądać, by pacjent spożył leki w ich obecności, ani tym bardziej zajrzeć mu do gęby, by nie naruszać jego godności osobistej i nietykalności. Swym podpisem w tak zwanym MRS {co to jest?] musi natomiast potwierdzić, iż w jego obecności pacjent leki przyjął.

– Klient wypluwał leki i chował je do kieszeni, a na koniec połknął wszystkie na raz! – grzmiał mój instruktor. – Kto został pozwany do sądu?! Jak sądzicie?! Kto złamał prawo?!

– Opiekun – odpowiadam potulnie.

– Brawo Michael – powoli się uczysz – odpowiada ukontentowany.

Wracając do kwestii sprawdzianów niekaralności. Kto zgarnął kilkaset funtów z mojej kieszeni, za pięciokrotne upewnienie się w ciągu dwóch miesięcy, że jestem niekarny? – to proste. Mój wkład w opiekę socjalną nie jest pokrywany tylko z mojego podatku, ale również z każdej inicjatywy zostania opiekunem społecznym. A i agenci muszą coś zarobić. Jawnie, wraz z departamentem sprawiedliwości, dzielą między siebie wyłudzone od obywatela pieniądze. Spróbuj ich człowieku zapytać, dlaczego musisz pięć razy w ciągu dwóch tygodni mieć sprawdzoną niekaralność, a kiedy już zaczniesz pracę, przez dwadzieścia lat nikt cię nie będzie sprawdzał? Za takie pytania można stracić reputację i klientów, o czym przekonałem się na własnej skórze. Kwestionowanie przepisów funkcjonowania państwa bezpiecznego i przyjaznego podlega karze stygmatyzacji jako element obcy, wrogi i ogólnie niegodny zaufania. Komuś o tak marnym statusie społecznym jak imigrant, w bezpiecznym i przyjaznym państwie poczta pantoflowa uwarunkowanych robotów, którymi rządzi tylko strach o własny tyłek, załatwi koniec kariery w danym sektorze w tempie błyskawicznym.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 26384
Tak

22034
84%
Nie

4350
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat sprawy nieletnich warszawa | wkręty nierdzewne | medycyna estetyczna gdańsk | Bodtech | suplementy diety produkcja na zlecenie
zespół muzyczny gliwice | cyklinowanie Skierniewice | mapa do celów projektowych Rybnik | artykuły żeglarskie | taubenabwehr wien