KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 paĽdziernik 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Polsce grożą noce przy świeczkach
2011.09.12 / Bartosz Rutkowski
TAGI:
Share |
Kiedy niemieckie władze już postanowiły, że niebawem się pożegnają z energią jądrową, w Polsce znowu będzie się dyskutować o tym, czy my jednak powinniśmy stawiać na ten rodzaj energii. A tymczasem może się okazać, że już za dwa lata w naszym kraju zabraknie prądu. To alarmistyczny głos ekspertów i szefów firm energetycznych.
Mało o tym się mówi, ale już latem 2008 roku byliśmy dosłownie na granicy wykorzystania wszystkich naszych mocy energetycznych. Wtedy uratował nas tylko wybuch kryzysu finansowego. Ale ten problem znów powraca.
– Jeśli dalej mamy się rozwijać, jeśli przemysł ma produkować coraz więcej, to potrzebne nam będą kolejne porcje energii, a tych nie uzyskamy bez budowy nowych elektrowni – nie ma wątpliwości Tomasz Chmal, ekspert do spraw energii.
Pytanie jednak, skąd pozyskać energię. Od Niemców nie możemy, bo oni niebawem zamykają swoje siłownie jądrowe, będą więc z elektrowni konwencjonalnych potrzebowali więcej energii dla siebie.

Koszmar jak w PRL-u
Starsi Polacy pamiętają te koszmary rodem z PRL-u – wyłączanie prądu, złowieszcze komunikaty o kolejnych stopniach zasilania. W 2013 roku możemy mieć, niestety, powtórkę tamtych wydarzeń. Niektórzy stawiają sprawę tak: prąd stanie się luksusowym towarem, a pozbawianie użytkowników energii będzie trwało nie kilka godzin, ale kilka dni.
Z informacji Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji wynika, że mocy w naszym systemie będzie ubywać i to w zastraszającym tempie. W ciągu pięciu lat nasze elektrownie wyłączą bloki o mocy 6 tys. megawatów. To prawie 20 proc. zainstalowanej dziś mocy. To tak, jakby w jednej chwili wyłączyć z obiegu największą w kraju elektrownię Bełchatów i odstawić połowę bloków nieco mniejszej siłowni. A to dopiero początek wyłączeń, potem przyjdą kolejne, bloki są coraz starsze i do 2020 roku trzeba będzie się pozbyć 3,1 tys. MW, do 2030 – w sumie 22 tys. MW. To niemal dwie trzecie potencjału naszych siłowni.

Nowe nie powstają,
stare niszczeją

Najgorsze jest to, o czym od dawna mówią specjaliści: – Nie nadążamy z zastępowaniem starych bloków nowymi, bo budowa każdego nowego bloku to praca na lata – przypomina Krzysztof Żmijewski, były szef Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Wystarczy tylko przypomnieć, że budowa bloku w elektrowni Pątnów o mocy 500 MW trwała aż sześć lat, a rozbudowa w Łagiszy – pięć lat. Jeśli dodamy do tego fakt, iż w ostatnich pięciu latach inwestycje w nowe bloki całej polskiej energetyki to mniej niż 2 tys. megawatów, będziemy pewni, że te alarmistyczne prognozy nie są przesadzone.
Średni czas technicznego życia elektrowni wynosi 40 lat. Modernizując bloki, można go wydłużyć o kolejnych 10 lat, ale dalsze przeciąganie ich żywotności to hazard. W ostatnim dziesięcioleciu elektrownie zużyły się o około 25 proc., a w tym czasie potencjał energetyki zwiększył się zaledwie o 3 proc. Zdaniem wielu ekspertów dekapitalizacja techniczna naszych elektrowni wynosi już 73 proc.
Niemal połowa bloków pracuje od ponad 40 lat, wśród nich zdarzają się takie – a jest to 15 proc. – których wiek przekroczył 50 lat. One nie powinny więc już pracować. Ale nadal pracują i można powiedzieć, że robią to na słowo honoru.

Cała nadzieja w atomie
Po 2020 roku zapotrzebowanie na prąd przekroczy jego produkcję, a bliżej 2030 roku Polska będzie zmuszona do importu 30 proc. potrzebnej energii. Cała więc nadzieja w planowanej budowie elektrowni jądrowej.
Dziś produkcja energii elektrycznej w Polsce jest oparta na węglu kamiennym oraz brunatnym. Z węgla kamiennego elektrownie dostarczają 58,8 proc., a z brunatnego 35,9 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej. Reszta, czyli nieco ponad 5 proc., przypada na gaz, wodę oraz elektrownie wiatrowe.
Szacuje się, że nasze zasoby węgla kamiennego starczą na 40, a brunatnego na 30 lat. Można budować nowe kopalnie i docierać do coraz trudniej dostępnych pokładów, to da nam możliwość eksploatacji złóż, ale coś za coś. Koszty wydobycia poszybują w górę, nie mówiąc już o degradacji środowiska naturalnego.

Na łupkowy gaz poczekamy
Na gaz z łupków nie ma co na razie liczyć, a główny nasz dostawca tego surowca – Rosja – już zapowiada podwyżki cen gazu. Tak więc budowa elektrowni opalanych gazem raczej odpada.
Podobnie jest z promowanymi przez Unię Europejską odnawialnymi źródłami energii – chodzi o elektrownie wodne, wiatrowe i słoneczne. W ich przypadku głównym problemem jest zarówno niestabilność dostaw (wystarczy powiedzieć, że wiatraki przeciętnie w ciągu czterech na pięć dni stoją bezczynnie), jak i ogromny koszt instalacji. Jeden wiatrak o mocy 2 MW kosztuje 10 mln złotych.
Ponadto energia elektryczna pozyskiwana z odnawialnych źródeł jest znacznie większa od tej wytwarzanej w tradycyjnych elektrowniach. Wynika to między innymi z faktu, że elektrownie konwencjonalne muszą odkupywać od tych wykorzystujących odnawialne źródła tzw. zielone certyfikaty. Dlatego, jak powtarzają specjaliści, najlepszym rozwiązaniem wydaje się budowa elektrowni jądrowej.
Jeśli do 2029 roku nie powstanie w Polsce elektrownia atomowa, to nie pomoże ani budowa, ani remonty siłowni konwencjonalnych. W kraju odczujemy dotkliwy i trwały deficyt energii elektrycznej – twierdzi dr inż. Andrzej Strupczewski, ekspert Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29449
Tak

24483
83%
Nie

4966
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Porady prawne Wodzisław Śląski | śruby nierdzewne | odchudzanie gdańsk | pellet Pszów | psychoterapeuta Cieszyn
dietetyk rybnik | zawiasy nierdzewne | lekarz rodzinny Rybnik | badanie do prawo jazdy Radlin | porady prawne Wodzisław Śląski