KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Nadeszła zmiana
2011.09.12 / V. Valdi
TAGI:
Share |
Przyłapałem się na tym, że potrzebuję zmiany. Takiej drastycznej. Od początku do końca. Przyłapałem się i... natychmiast przeraziłem. Jak się do tego zabrać, od czego zacząć? Czy można zmianę zaplanować? Jeśli tak, to jak? Na papierze? W głowie? Samemu, czy z pomocą? Kto może pomóc? Jak? Kiedy? No i najważniejsze: dlaczego chcę cokolwiek zmieniać. Przecież nie mam powodów do narzekań – własna chata, praca w porządnej brytyjskiej firmie z tradycjami, w której zaczynałem od gońca, a teraz jestem managerem i mam szanse piąć się dalej. Na życie towarzyskie też narzekać nie mogę, znajomi co chwilę zapraszają na lunch czy piwo.
W sumie nie jest źle. Najważniejsze, że pamiętają. A to znaczy, że ciągle mnie lubią. Nie, nie jest źle.
A jednak czegoś brakuje. Czegoś ważnego, co pchałoby do przodu, dodawało speedu, budziło w środku nocy. Czego? Czym tak naprawdę jest właściwie zmiana, o której tak ciągle myślę i bredzę?
Poszedłem do mojego medium. Medium zawsze miało rację. Raz nawet samo zadzwoniło, bym wpadł, bo trzeba pogadać. Było to przed moim egzaminem na managera, którego wtedy bałem się jak małe dziecko. Dwudziestu pięciu kandydatów musiało udowodnić, że wie, na czym polega bycie managerem, potrafi napisać poprawnie business plan, nie będzie miało problemu z prezentacją na wybrany temat czy dyskusją o niej. Byłem jedynym cudzoziemcem – tym gorszym, bez brytyjskiego paszportu, lokalnych korzeni i miejscowego akcentu. Medium rozłożyło karty, popatrzyło i powiedziało, że nie mam się czym martwić. Z połowy, która wtedy zdała, miałem najlepsze wyniki.
Tym razem medium łatwego zadania nie miało. Nie powiedziałem ani słowa o tym, co mnie gnębi. Chciałem, by samo do tego doszło.
– Jak już jesteś medium takie mądre, to pewnie zaraz będziesz wiedziało, w czym rzecz – pomyślałem. Scenariusz był ten sam: rozłożyło karty, obrzuciło mnie srogim wzrokiem i przyznało:
– Jesteś niespokojny. Twoja energia szarpie to w jedną, to w drugą stronę. Co jest grane? – spytało, nie czekając na odpowiedź. Zaczęło czytać karty. Słuchałem. Coś się zgadzało, a coś nie miało sensu, coś nie dotyczyło mnie w ogóle.
W karty nigdy nie wierzyłem. A jednak im dłużej słuchałem mojego medium, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że pora na zmiany, że trzeba coś ze sobą zrobić, by znowu poczuć, że się żyje. Nic bowiem nie działa na mnie gorzej, niż poczucie rutyny, nawet stabilizacji. Muszę swoje życie pisać w brudnopisie, z całym mnóstwem błędów i poprawek, skreśleń i planów. Tylko wtedy wiem, że naprawdę żyję. Gdy wokół mnie panuje spokój i stabilizacja, robię się właśnie niespokojny, boję się, że coś straciłem. Kiedy opowiedziałem o tym przyjacielowi, ten stwierdził, że mi odbija. Myślałem, że mamy podobne nastawienie, że nam obu potrzeba ciągle jakiegoś bodźca, że obaj źle znosimy nudę. Byłem przerażony, bo okazało się, że po wielu latach nic o nim nie wiem. Jemu jest dobrze, tak jak jest. Może ma mniejsze wymagania niż ja? Nie mogłem w to uwierzyć.
Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. W przepełnionym porannym metrze spotkałem mojego sobowtóra. Stałem w jednym wagonie, on w drugim. Gdy spotkaliśmy się wzrokiem, nie mogłem uwierzyć. Wyglądał tak samo jak ja. Może trochę wyższy. Może trochę młodszy ode mnie. Był z żoną i córką. Nie pamiętam, ile stacji przejechałem i kiedy wysiadłem z metra. Pamiętam tylko, że gdy się odwróciłem, właśnie zamknęły się drzwi pociągu. Stał w nich mój double, przerażony. Starał się coś mówić, ale nie usłyszałem ani słowa.
Gdy wyszedłem na zewnątrz, poczułem się jak nowo narodzony. Bez emocji. Bezmyślny. Nie jestem sam.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29222
Tak

24307
83%
Nie

4915
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobki wodzisław | pierścienie nierdzewne | masaż gdańsk | węgiel Pszów | suplementy diety produkcja
sprawy cywilne wodzisław śląski | cyklinowanie Piaseczno | medycyna pracy Rybnik | promieniowanie jonizujące Radlin | aurum kronopol wodzisław rybnik