KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 19 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




O naszych sprawach w Brukseli
2009.03.28 / Maciej Psyk
TAGI:
Share |
Z Baroness Sarah Ludford, członkiem Izby Lordów i eurodeputowaną reprezentującą w Parlamencie Europejskim Londyn, rozmawia Maciej Psyk

Zbliża się koniec pięcioletniej kadencji Parlamentu Europejskiego. Reprezentowała w nim Pani londyńczyków…
– Jestem wiceprzewodniczącą podkomisji praw człowieka DROI, która jest wydzieloną częścią Komitetu Spraw Zagranicznych, członkiem Komitetu Wolności Obywatelskie, Sprawiedliwość i Sprawy Wewnętrzne LIBE oraz delegacji do spraw relacji z USA. Odpowiadam przed londyńskimi wyborcami za to, co zrobiłam w tych obszarach. Ogromną ilość pracy włożyłam w zapewnienie równości i przestrzegania praw człowieka w Wielkiej Brytanii i całej Unii Europejskiej. W tej kadencji podjęto wielki wysiłek, by stworzyć wspólną politykę azylową, czyli prawa do osiedlania się osób spoza UE, np. z Afryki, ale także z krajów leżących na wschód od granic Unii. Obecnie regulują to państwa członkowskie co powoduje problemy ponieważ po otrzymaniu prawa do pobytu w UE azylanci mogą swobodnie przenieść się do innego kraju. Obecna sytuacja nie uwzględnia integracji, która zaszła w innych obszarach. W praktyce można wystąpić o azyl w różnych krajach członkowskich z różnymi szansami otrzymania go. Ideałem byłby wspólny formularz dla osób występujących o azyl, oczywiście z poszanowaniem praw człowieka.
Przy 27 krajach członkowskich wprowadzenie takiego prawa jest z pewnością bardzo trudne?
– Myślę, że jednolite prawo jest wręcz niemożliwe. Mówimy tu o wypracowaniu podstawy opartej na wspólnych zasadach. Proszę także nie mylić azylantów z imigrantami. To są dwie różne kwestie. Azylanci to osoby prześladowane za działalność w swoich krajach. Z drugiej strony dyskusyjne jest czy emigracją jest korzystanie z prawa do wyboru miejsca zamieszkania, co gwarantuje Unia.

›› Baroness Ludford z polską młodzieżą. Zdjęcie ze zbiorów prywatnych
Z jakimi innymi problemami spotkała się Pani w tej kadencji?
– Inne sprawy, nad którymi pracowałam jako eurodeputowana to terroryzm i ochrona danych osobowych, a przede wszystkim jak przestrzegać prawa człowieka w sytuacji coraz większej kontroli obywateli ze strony instytucji państwowych. To często rodzi konflikty. Muszę tu nadminić, że jedna trzecia Europejskich Nakazów Aresztowania przekazanych Wielkiej Brytanii dotyczy obywateli polskich. W dużej mierze oskarżeni są o drobne przestępstwa, z których najbardziej anegdotyczna była sprawa dotycząca kradzieży świni. Oskarżony przeniósł swój tzw. ośrodek życiowy do Wielkiej Brytanii. Taka dysproporcja w ocenie ważności sprawy rodzi pytanie, dlaczego polskie władze korzystają z Europejskiego Nakazu Aresztowania przy każdej nadarzającej się okazji i czy jest to zgodne z intencjami jego twórców.
W Polsce rozgorzała dyskusja, czy Jakub Tomczak, skazany na karę podwójnego dożywocia za gwałt i pobicie może odbywać karę dożywocia w Polsce, gdzie za takie przestępstwo grozi maksymalnie 12 lat więzienia z szansą na wyjście po sześciu latach. Polski Sąd Najwyższy uznał, że powinien odbyć karę zasądzoną przez sąd brytyjski co oznacza, że będzie mógł wyjść na wolność dopiero po 25 latach.
– Ten przykład pokazuje, z jak poważnymi problemami się zmagamy. Należy mieć nadzieję, że wobec Jakuba zostanie zastosowane prawo łaski [jakie przysługuje Prezydentowi RP – red]. Inny problem to kwestia tego, że nie wszystkie przestępstwa w jednym kraju są penalizowane w innym. Dotyczy to zwłaszcza spraw najbardziej delikatnych i związanych z systemem wartości, takich jak aborcja, negowanie Holocaustu (tzw. „kłamstwo oświęcimskie” zagrożone w Polsce karą do 3 lat więzienia – red.] czy obraza uczuć religijnych. Na pewno Europejski Nakaz Aresztowania nie powinien służyć do propagowania i narzucania jakiegoś światopoglądu.
W listopadzie Parlament Europejski przyjął długo blokowaną dyrektywę zrównującą, z pewnymi wyjątkami, prawa pracowników agencji z prawami pracowników zatrudnionych bezpośrednio przez pracodawców. Jednak grupa ALDE wyrażała się o niej bez entuzjazmu.
– Nie jestem ekspertem w sprawach zatrudnienia. Tą sprawą zajmowała się z ramienia ALDE Liz Lynne. Zgadzam się jednak, że ta sprawa powinna być regulowana przez państwa członkowskie, natomiast regulacja na poziomie unijnym nie jest rozwiązaniem skutecznym. Istnieje wiele możliwości, by rząd brytyjski walczył z wykorzystywaniem pracowników agencyjnych. Możliwe jest zatrudnienie większej liczby inspektorów pracy.
Ta dyrektywa jest związana z obecnie debetowanym tu zniesieniem kluzuli dopuszczającej pracę ponad 48 godzin tygodniowo. Jak zamierza Pani głosować?
– Jestem za utrzymaniem elastyczności brytyjskiego rynku pracy i przeciwko zakazywaniu ludziom, by pracowali dłużej niż inni. Pracownicy powinni mieć w tej sprawie wolny wybór. Zakaz pracy ponad 48 godzin tygodniowo nie cieszy się poparciem ALDE. To trochę tak jakby wyznaczać państwom członkowskim ilu imigrantów mogą przyjąć, np. – maksymalnie 10 tys. z Afryki. Regulując pewne sprawy zmniejszamy wolność innych. Oczywiście popieram przepisy gwarantujące przestrzeganie BHP, jednak jestem przeciwna ograniczaniu prawa do dysponowania swoim czasem.
Rząd brytyjski mocno ograniczył dostęp do rynku pracy dla Rumunów i Bułgarów. Jakie kryją się za tym przesłanki i czy Pani je popiera?
– Zacznę od tego, że w sprawie otwarcia rynku pracy dla wschodnich Europejczyków doszło do dużego paradoksu. Swoje rynki otworzyła tylko Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja, wziąwszy pod uwagę egzotyczny język szwedzki, ogromna rzesza pracowników przyjechała na Wyspy. Ta fala byłaby dużo mniejsza, gdyby rynki pracy otwarły wszystkie kraje. To powoduje, że przeciętni Brytyjczycy uważają, że problemem jest sam przepływ pracowników. W efekcie Rumuni i Bułgarzy stali się ofiarą przekonania, że dostęp do rynku trzeba ograniczyć. Rząd Gordona Browna działa jednak pod publiczkę, ponieważ imigranci z tych krajów mogą fikcyjnie rejestrować się jako samozatrudnieni. Mają także prawo do wjazdu do Wielkiej Brytanii. W efekcie wprowadzone ograniczenia są bardziej pozorne i skierowane do opinii publicznej niż oparte na rzetelnych przesłankach. Z drugiej strony rząd nie zrobił niestety wystarczająco dużo, by pokazać pozytywny wkład imigrantów do ekonomii, taki jak choćby tworzenie przez nich miejsc pracy. Sama korzystam z usług polskiego hydraulika. By wykonać naprawę zlecił część pracy angielskiemu koledze. Warto wiedzieć, że tak też się dzieje, a rzeczywistość jest bardziej złożona niż chcą niektóre krzyczące nagłówki prasowe.
Wielka Brytania nie należy do układu z Schengen przez co zachowane są kontrole graniczne – na lotniskach, promach i w Eurotunelu. Skąd taka decyzja władz brytyjskich?
– Uważam, że potrzebujemy publicznej debaty na temat przystąpienia do strefy Schengen, ponieważ moim zdaniem pozostając poza nią, Wielka Brytania więcej traci niż zyskuje. W tej chwili jest w niej już prawie cała Europa. Głównym argumentem przeciwko przystąpieniu były obawy o szczelność wschodniej granicy Unii, gdzie sytuacja jednak bardzo się poprawiła. Jeśli w strefie będzie także Rumunia i Bułgaria, a granice będą szczelne, to uważam, że powinna nastąpić rewizja brytyjskiej polityki.
A jakie jest Pani zdanie w sprawie przyjęcia euro?
– Liberal Democrats zasadniczo są za. Ale teraz nie jest najlepszy okres na debatę na ten temat ze względu kurs wymiany funta na euro. Rząd brytyjski powinien jednak być gotowy do podjęcia tego tematu, który nie może być dla polityków no-go area.
Jest Pani członkiem delegacji do rozmów z USA. Czy zniesienie wiz dla części krajów Unii jest sprawą, którą się zajmowaliście?
– Absolutnie. Wizy do USA są nadal wymagane m. in. od Polaków i Greków. Nie jest to sytuacja komfortowa, ani dla obywateli tych państw ani dla samej Komisji Europejskiej. Myślę, że ta sprawa będzie jeszcze przedmiotem dalszych rozmów aż do osiągnięcia pełnego sukcesu. Wizy do USA są związane z udziałem w układzie z Schengen – skoro Unia pozwala na swobodny ruch obywateli wewnątrz strefy, Amerykanie mają słabe argumenty, by wymagać od niektórych z nich wiz.
W związku z felietonem Gilesa Corena w „The Times”, który użył znieważającego słowa „Polaczki” Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii zwróciło się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ze skargą, że prawo nie chroni przed znieważaniem mniejszości polskiej. Czy Pani zdaniem prawo brytyjskie powinno dać taką ochronę grupom etnicznym?
– Sądzę, że nie wszystko powinno być regulowane przez prawo. Za bezmyślne słowa autor i wydawca powinni przeprosić.
Zjednoczenie Polskie podjęło takie próby, lecz bez rezultatu. Adresaci listów nie czuli się zobligowani do wyjaśnień czy przeprosin.
– Ta sprawa przypomina mi zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii dla prawicowego polityka Holandii Geerta Wildera. Zaprosiła go Izba Lordów, lecz prawa wjazdu odmówiła mu minister spraw wewnętrznych. Byłam temu przeciwna. Powinniśmy się z nim spotkać i porozmawiać, zadawać mu pytania. Wolność słowa jest bardzo cenną wartością. Prawna ochrona grup etnicznych czy zakazy wjazdu do kraju nie służą jej pielęgnowaniu.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29924
Tak

24814
83%
Nie

5110
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Porady prawne Wodzisław Śląski | wkręty nierdzewne | kosmetyka gdańsk | transport węgiel Pszów | terapeuta Cieszyn
zespół muzyczny rybnik | cyklinowanie Brwinów | matedukacja | artykuły żeglarskie | radca prawny wodzisław śląski