KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 10 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Polaczkowo
2011.07.27 / V. Valdi
TAGI:
Share |
Nie wiem, jak można kochać zakupy? Jak można uwielbiać chodzenie po sklepach w poszukiwaniu tego czy innego towaru. Przecież to jedno z najbardziej koszmarnych zajęć na świecie. I bardzo, ale to bardzo stresujących.
Przekonałem się o tym w minioną sobotę. Dałem się skusić przez mojego przyjaciela na wycieczkę do centrum. Miało być łatwo i prosto: wiedział czego szuka, gdzie to dostanie i za ile. W sumie nic wielkiego. A jednak szybko okazało się, że aż tak łatwo wcale nie będzie. I nie było.
W sklepie komputerowym, do którego trafiliśmy pracują Polacy. Znani są z tego, że za grosze pomogą złożyć całkiem niezły sprzęt komputerowy, który – gdyby kupić gotowca – kosztowałby nas znacznie więcej. Wiem od kolegi, który dość często tam kupuje, że mają dość dobrą opinię fachowców. A jednak, gdy kolega podszedł do lady i poprosił o towar (po polsku), usłyszał: - Ale to kosztuje aż 159 funtów! Strasznie zdziwiony sprzedawca pewnie nie był przygotowany na to, że rodak może wydać aż 159 funtów na joystiki.
Byłem w szoku. W normalnym sklepie, normalny sprzedawca powiedziałby co najwyżej: – Poproszę 159 funtów. Albo: – To będzie kosztowało 159 funtów. Za to Polak musi być Polakiem i musi swoje głupie trzy grosze dodać. Niepotrzebnie.
Ta historia nie byłaby wcale warta odnotowania, gdyby nie to, że ostatnio napotykam na takich czy innych rodaków, którzy swoim zachowaniem w miejscach publicznych zaczynają mnie znowu po prostu denerwować, by nie powiedzieć wkurzać. Przypomina mi to moje pierwsze tygodnie spędzone w Londynie, gdy Polaków było znacznie więcej, przeważnie tych nie potrafiących się zachować. Znowu w metrze lecą takie czy inne przekleństwa, w autobusie ktoś popija Żywca czy Tyskie i ma serdecznie w nosie to, czy wolno mu pić w miejscach publicznych, czy nie. Polak ma to w nosie. Robi sobie co chce. A dlaczego by nie, prawda?
Myślałem, że takich rodaków Londyn się już pozbył. Nie wytrzymali. Wyjechali. Wrócili do mamy albo przenieśli się tam, gdzie im będzie lepiej. Boże, w jakim to ja byłem błędzie. Oni pojawili się znowu. Jakby przebudzili się z zimowego snu i wyszli ze swoich nor. Tylko dlaczego?
Po otwarciu rynków pracy w Niemczech czy Holandii nie powinno ich już być tu aż tak wielu. Słyszałem w radio (polskim, a co, słucham czasami), że to właśnie w Holandii a nie w Niemczech możemy zarobić najwięcej. I do tego bez niepotrzebnych animozji, z których słyną nasi zachodni sąsiedzi. Bo dla Holendrów nie jesteśmy politycznie i społecznie drażliwym sąsiadem, a jedynie kolejną grupą imigrantów, których oni i tak mają już wielu i to z całego świata.
Wiem, wiem. Za chwile dostanę list od czytelniczki lub czytelnika, że jak tak można źle o kochanych rodakach. Albo ktoś dopisze jakiś komentarz na stronie „Nowego Czasu”. Otóż już tłumaczę, że można. Kilka lat temu, pisząc o tym samym temacie dodałem, że – chcąc tego lub nie – jesteśmy tutaj gośćmi i powinniśmy się zachowywać jak goście. I bez znaczenia jest to, że mieszkamy tutaj, ciężko pracujemy, pewnie zostaniemy na stałe. To wszystko jest ok, ale nie daje nam to żadnego moralnego prawa, by łamać obowiązujące to zwyczaje.
Może jestem za ostry. Może urodziłem się w innej epoce. Może jestem przewrażliwiony. Może jestem w błędzie. Ale z polaczkowem walczyć będę zawsze. Aż 159 funtów… przecież kogoś, kto przyjechał tutaj harować, nie może być na to stać! Mój Boże, jakie to smutne.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29855
Tak

24773
83%
Nie

5082
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |kamieniarstwo wodzisław | śruby nierdzewne | dom opieki Radlin | transport pellet Rybnik | psycholog Cieszyn
kuchnie na wymiar rybnik | cyklinowanie Żyrardów | okna Rybnik | badania do pozwolenia na broń Jastrzębie Zdrój | prawnik wodzisław śląski