KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 18 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Dom, który pływa
2011.07.18 / Robert Małolepszy
TAGI:
Share |
Na wodzie mieszkają ci, którzy to kochają i ludzie potrzebujący taniego dachu nad głową. Pierwsi są szczęśliwi, drudzy niekoniecznie. Paweł Krysiak należy do tych pierwszych.

Średniej wielkości barka, to taki nieduży one bedroom flat – mały living room, aneks kuchenny, miejsce na łózko, łazienka z prysznicem. Niektórym udaje się zainstalować nawet wannę. Większe łódki mają bardziej urozmaiconą aranżację wnętrz, a widywało się też bardziej wystawne pomieszczenia. Ale co można wymyślić w takiej „kiszce”? Z umeblowaniem trudno poszaleć. Jakiś stolik, coś do siedzenia, obowiązkowo piecyk.

Barka Pawła Krysiaka zacumowana w marinie w Langley ma powierzchnię około 30 metrów kwadratowych, ale niewiele więcej tam się mieści. Inżynier Krysiak jest w Wielkiej Brytanii od dziesięciu lat, ale na barce mieszka od czterech. – Pierwszych kilka nocy spałem w wełnianej czapce i butach, zanim nauczyłem się używać ogrzewania. Wielu rzeczy trzeba się zresztą na łódce nauczyć – mówi. Nawet korzystanie z chemicznej toalety wymaga pewnych umiejętności. I jest specjalny papier toaletowy.

Pan Paweł z zamiarem kupna barki nosił się od początku pobytu na Wyspach. Przez trzy lata rozglądał się za odpowiednią łodzią oraz miejscem. Pierwsza upatrzona przeszła mu koło nosa. Oriona kupił bez wahania. Ma nawet kawałek ogródka w marinie i jeszcze małą uprawę na dachu.

Sześć warstw farby i sto pociech
Za łódź, na której da się już mieszkać, trzeba dziś zapłacić około 30-40 tys. funtów. Ceny pną się w górę wraz z wielkością i standardem wyposażenia jednostki. Liczy się też miejsce cumowania. W cenie 60 tys. można już liczyć na bardzo przyzwoity „pływający domek”. Barka Krysiaka należy do najpopularniejszego na brytyjskich kanałach typu narrow boat. Poza tym są jeszcze wide beam i barki typu holenderskiego – dutch barges.

Inżynier wylicza, że roczny koszt utrzymania łodzi, to około cztery tysiące funtów. Składają się na to różne opłaty, m.in. licencja na użytkowane akwenu, MOT, Council Tax, który też trzeba uiścić, ale dzięki temu barka ma własny adres. Ludzie związani z wodą nie płacą natomiast... za wodę. Poza tym, trzeba zadbać o wywóz nieczystości z toalety i konserwację jednostki.

– Właściwie cały czas jest coś do zrobienia. Raz drobiazg, a raz coś poważniejszego. I nieustanna walka z największym wrogiem łódki, czyli rdzą – tłumaczy Paweł. Malowanie, malowanie i znów malowanie. Do sześciu warstw farby. Raz na kilka lat trzeba barkę wyciągnąć z wody, żeby zakonserwować dno. Ponieważ waży kilka ładnych ton, robi to dźwig.

Jeszcze większej dbałości wymagają barki drewniane, obiekt westchnień wielu miłośników tego stylu życia. To już nie „metalowa puszka”. Drewno oddycha, zupełnie inny klimat wewnątrz. Jednak takie barki spotyka się już coraz rzadziej. Krysiak szacuje, że w całej Wielkiej Brytanii jest ich około 80 albo 90.

Jak dobrze mieć sąsiada
W marinie w Langley (20 minut pociągiem ze stacji Ealing Broadway), w „martwej odnodze” Grand Union Canal, na stałe jest zacumowanych 47 łodzi. Większość z nich zamieszkana przez cały rok. Nie należą do rzadkości rodziny z dziećmi, jedna nawet z trojgiem. Są osoby zasiadające w kierowniczych gremiach wielkich korporacji i przedstawiciele zawodów nienajlepiej opłacanych. Pasjonaci wody i barek, albo mieszkający na łodzi z konieczności, bo taniej. Tych drugich jednak zdecydowana mniejszość.

– Jak się mieszka? – Rewelacyjnie. Tu są zupełnie inne relacje społeczne. Każdy dogląda bezpieczeństwa swojego i sąsiadów. Tego w mieście nie uświadczysz. W ogóle tak zwane stosunki międzyludzkie są tu znacznie lepsze – przekonuje pan Paweł.

Każdy, kto mieszka na barce musi przynajmniej raz zażyć kąpieli w kanale. Krysiakowi przytrafiło się to po trzech latach. Wychodził właśnie na spotkanie w sprawie zagranicznego kontraktu. Sam nie wie, jak to się stało – ułamek sekundy i wylądował w wodzie. W najlepszym garniturze i najlepszych butach.

Z rana w gości przypływają łabędzie. Z burty wyskubują glony. W warunkach naturalnych tym właśnie się żywią, a nie starym chlebem i chipsami, którymi tuczą je ludzie. Stukanie dziobami o burtę oznacza, że trzeba wstawać. Są kaczki, pojawia się czapla. W ogródku Pawła Krysiaka przez jakiś czas mieszkały jeże. Widział też, dosłownie przez okno, dorodne karpie. Nikt ich tu nie niepokoi wędką i haczykiem.

Mieszkania, które woziły węgiel
Sieć kanałów w Wielkiej Brytanii była niegdyś intensywnie wykorzystywana do celów transportowych. To właśnie barkami wożono najróżniejsze towary – od węgla po chleb. Nawet dokładnie tymi samymi barkami, na których dziś mieszkają ludzie. Transport na wodach śródlądowych podupadł na Wyspach w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Stał się niewydolny, a przystosowanie kanałów i śluz do większych jednostek nieopłacalne. O tym, jak duże znaczenie miał tego typu transport, świadczą wielkie hale magazynowe albo zakłady przemysłowe zlokalizowane przy nabrzeżach. Łatwo to zaobserwować na przykład w Manchesterze.

W czasie wojny, właśnie przy nabrzeżach, działały fabryki zbrojeniowe. Podobno w maju 1945 roku, gdy transportujący barkami amunicję dowiedzieli się o końcu wojny, zrzucili pociski do wody. Nie wiadomo, ile w tym prawdy, ale Grand Union Canal od wojny ani razu nie był czyszczony.

Podobno również, kanałami można dopłynąć prawie w każde miejsce w Anglii. Jednak posiadacze barek nieczęsto decydują się na dalekie wyprawy. – Łódź rozwija zawrotną prędkość pięć mil na godzinę. Są też ograniczenia związane z ochroną brzegów i nie pływa się w nocy. Naprawdę trudno planować dalekie eskapady. Najdalej dopłynąłem z Langley do Uxbridge – dodaje pan Paweł. Od kiedy kupił łódź, tylko raz tankował paliwo.

Nigdzie tak nie ukołysze
Zamieszkanie na barce bierze pod uwagę wiele osób, w tym nasi rodacy. Bez 180-200 tys. funtów o zakupie mieszkania w Londynie nie ma co marzyć. Łódź wydaje się więc cenowo bardzo atrakcyjną alternatywą. Szczególnie, że jest to – w pewnym sensie – dom i środek lokomocji w jednym.

Mieszkanie na barce ma swoją specyfikę, swój urok i swoje uciążliwości. To swego rodzaju styl życia. Być może atrakcyjny, gdy widziany z... drugiej strony kanału. Czasem lepiej najpierw na jakiś czas wynająć domek na wodzie – można się wówczas przekonać, czy ten rodzaj mieszkania będzie nam odpowiadał. Są ludzie, którzy nie wyobrażają sobie mieszkania gdzie indziej. Nie potrafiliby już zasnąć bez tego łagodnego, ciągłego kołysania.

Bez wątpienia to coś dla ludzi kochających naturę, pewnie też trochę zwariowanych. W całej Wielkiej Brytanii mieszka tak ok. 15 tys. osób.

Paweł Krysiak, inżynier elektryk. Aktywny członek Stowarzyszenia Techników Polskich w Wielkiej Brytanii, inicjator organizowanych przez tę organizację kursów AutoCad. Autor projektów systemów elektrycznych, m. in. na lotniskach Heathrow, Gatwick oraz w budynku Parlamentu. Pasjonat żeglarstwa, podróżnik.

Robert Małolepszy

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28408
Tak

23728
84%
Nie

4680
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Rejestracja suplementów diety | nakrętki nierdzewne | biuro rachunkowe rydułtowy | TW couplings | produkcja kontraktowa suplementów diety
Zespół muzyczny Strzelce Opolskie | cyklinowanie Błonie | Lekarz rodzinny Radlin | książeczki zdrowia Jastrzębie Zdrój | stylistka katowice