KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 15 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Są tacy, którzy mają ambicje
2010.02.12 / Stefan Gołębiowski
TAGI:
Share |
Benedykt Zasadzki przywędrował z Łodzi przez Norwegię (gdzie studiował psychologię) i Glasgow do Londynu, by zrealizować swoje filmowe marzenia. Właśnie ukończył realizację filmu Portobello Road.

Pisałem już kiedyś na łamach „Nowego Czasu”, że przyjeżdżający do Wielkiej Brytanii Polacy nie tylko pracują na budowach czy w knajpach, ale mają też większe ambicje i próbują odnaleźć się w wyuczonych zawodach, co oczywiście w obcym kraju nie jest łatwe. Najtrudniej chyba jest w zawodach artystycznych, które z natury rzeczy oznaczają bycie freelance i (przynajmniej na początku) zdobywanie pieniędzy z różnych źródeł na finansowanie swojej działalności. Tym większy podziw należy się ludziom, którzy z maniakalnym uporem chcą się zajmować tym, co dla nich ważne.
Niedawno poznałem młodego polskiego reżysera, który nie zważając na ogromną konkurencję postanowił nakręcić tu pełnometrażowy film mając bardzo skromny budżet i oczywiście nie mogąc liczyć na gwiazdorską obsadę, wymagającą milionów funtów. Ale nieznani aktorzy, nieżądąjący wyśrubowanych gaż wielokrotnie są lepsi od tych uznanych i w dodatku łatwiejsi w pracy, bez „humorów” czy absurdalnych żądań. Miałem kilka razy okazję zagrać w brytyjskich produkcjach i zawsze z podziwem patrzyłem na zdyscyplinowanie aktorów (gdyby tak było w polskim teatrze!), ich punktualność, gotowość do pracy i przygotowanie. Dotyczy to także reżyserów, którzy nie marnują czasu na zbędne dyskusje, nie wiedząc czego chcą.
Po zagraniu bardzo interesującej roli rosyjskiego fałszerza obrazów w filmie Portobello Road (ma być gotowy w marcu) przeprowadziłem wywiad z jego reżyserem Benedyktem Zasadzkim.
Dlaczego zdecydowałeś się na przyjazd do Londynu, wiedząc przecież z góry, że nie będzie ci tu łatwo?
– Po skończeniu łódzkiej szkoły filmowej, gdzie studiowałem teorię filmu, miałem okazję pojechać na praktyczne studia do Glasgow. Po ich ukończeniu przyjechałem do Londynu, jako do jednego z nielicznych miast (poza Los Angeles, Nowym Jorkiem i ewentualnie Mumbai), gdzie jest szansa na zrobienie filmu.
Jakie źródła mają twoje zainteresowania filmowe?
– Miałem może 7-8 lat, gdy po raz pierwszy zobaczyłem film Stevena Spielberga i już wtedy postanowiłem, że gdy dorosnę, będę robił filmy tak jak on! Bardzo ambitne postanowienie…
Jak na razie daleka do tego droga, ale idę nią z Łodzi przez Norwegię (gdzie studiowałem psychologię) i Glasgow, a od paru lat Londyn.
Co do tej pory udało ci się zrealizować?
– Jeszcze będąc w szkole udało mi się nakręcić kilka filmów krótkometrażowych, które spotkały się z dobrym przyjęciem. Pracowałem także przy produkcji paru filmów pełnometrażowych, zdobywając w ten sposób konieczne doświadczenie. Współpracowałem przy filmie typu horror, dokumentalnym oraz przy różnych teledyskach. Byłem również asystentem reżysera w polskim serialu telewizyjnym „Londyńczycy”.
Porozmawiajmy o Portobello Road – twoim pierwszym filmie fabularnym. Napisałeś do niego scenariusz. Skąd wziął się pomysł?
Sugestia wyszła od producenta, ale temat kołatał mi się w głowie od dawna. Jest to, można powiedzieć, komediowy kryminał z seksem, czyli historia oszukanej dziewczyny i jej zemsta na niewiernym kochanku, którym jest Amerykanin polskiego pochodzenia. Scenariusz napisałem w kilka dni. Jest to już mój trzeci scenariusz i kolejne doświadczenie. Film jest przeznaczony nie do kin (bo to byłaby zbyt kosztowna operacja) ale na DVD i będziemy go starali się sprzedać w Cannes, gdzie poza oficjalnym festiwalem są światowe targi filmowe, na które zjeżdżają się dystrybutorzy z całego świata. Już teraz mamy szanse na sprzedanie go.
Jakie masz plany na przyszłość?
– Mam gotowe dwa scenariusze; jeden to historia polskiego księdza mieszkającego w Londynie, będąca jakby parafrazą Syna Marnotrawnego, drugi dotyczy młodej polskiej pary, wyruszającej na „podbój” Holandii, co zresztą źle się kończy. Swoją drogą, mimo że sam jestem optymista, moje scenariusze mają raczej pesymistyczne zakończenia, może dlatego, iż dotyczą ludzi wyrwanych z własnego otoczenia i przeniesionych na obcy grunt. Oprócz tego mam parę pomysłów, jeszcze nie do końca rozwiniętych, na filmy science fiction, umiejscowionych w Londynie, w niezbyt odległej przyszłości. Londyn od dawna pobudza moją wyobraźnię, a język angielski jest najlepszym do wypowiadania się w takim temacie.
Można mieć najlepszy scenariusz, doświadczenie, dobrych aktorów i pomysły, ale nic nie da się zrobić bez pieniędzy. Jak to wyglądało przy Portobello Road?
– Mieliśmy bardzo skromny budżet, ale film udało się zrealizować. Zasada była taka, że wszyscy pracujący przy nim stali się udziałowcami, tzn. że po sprzedaniu filmu zyski zostaną podzielone między zespół. To zresztą nie jest żadna nowość, w ten sposób działa wielu początkujących reżyserów. Portobello Road nie będzie wprawdzie w brytyjskich kinach, ale mamy nadzieję na sprzedanie go on-line, do telewizji kablowej i może także do naziemnej.
Brytyjski rynek jest zalewany filmami, głównie amerykańskimi, ale także niezależnymi. Przebicie się tutaj musi być bardzo trudne…
– Oczywiście, bo teraz, przy nowoczesnej technologii praktycznie każdy może nakręcić film. Nie każdy jednak ma dobry pomysł i potrafi znaleźć dobrego producenta, wiedzącego jak sprzedać film. Ja trafiłem na doświadczony zespół ludzi i mam nadzieję, że dystrybutorzy się znajdą. Jeśli chodzi o zaistnienie tutaj twórcy, czyli w tym wypadku reżysera lub scenarzysty, to niestety trzeba zaczynać od samego dołu, najczęściej pracując za darmo, by zdobyć zarówno doświadczenie jak i odpowiednie kontakty. Mnie na początku dużo pomogła moja rodzina, ale z drugiej strony zdobyłem się na wiele wyrzeczeń, aby wejść w ten biznes. Dziś byłoby mi o wiele trudniej, bo sam założyłem rodzinę i mam małe dziecko, którego nie mógłbym głodzić.
Portobello Road ma być pokazane dla grona związanego z jego produkcją w marcu. Czekam z niecierpliwością, bo scenariusz to jedna sprawa, a ostateczny kształt to zupełnie inna rzecz. Dziekuję ci za rozmowę oraz powierzenie mi ciekawej roli.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29895
Tak

24797
83%
Nie

5098
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | zawiasy nierdzewne | dom opieki Rybnik | węgiel Pszów | giętarka trzpieniowa
prawnik Radlin | nity nierdzewne | medycyna pracy Rybnik | podkładki nierdzewne | wizerunek w biznesie śląsk