KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 10 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Sztuka i życie
2011.04.13 / Aleksandra Ptasińska
TAGI:
Share |
Znany jest z tego, że nie boi się poruszać niewygodnych tematów i otwarcie krytykować chińskiej polityki. Zagorzały wróg reżimu komunistycznego i obrońca prawdy o tragedii w Syczuanie. Twórca instalacji Sunflower Seeds w Tate Modern i współtwórca słynnego stadionu Ptasie Gniazdo w Pekinie. Był kilkakrotnie aresztowany, w 2009 roku brutalnie pobity w pokoju hotelowym przez policjanta, a kilkanaście dni temu zatrzymano go na lotnisku i od tego czasu słuch o nim zaginął – Ai Weiwei.

Na zdjęciu instalacja Ai Weiwei w Tate Modern, fot. Wojciech A. Sobczyński

O jego instalacji w Tate Modern wspominał na łamach „Nowego Czasu” Wojciech Sobczyński: „Gigantyczne rozmiary tego obiektu, jego monochromatyczność oraz sama przestrzeń, w której zainstalowano tę pracę zmusza widza do kontemplacji i refleksji. Czy jest to nowy izm? Jeśli tak, to nazwałbym to zjawisko neoegzystencjalizmem i polecam szczególnie gorąco czytelnikom, by obejrzeli je w skupieniu i ciszy”. (NC nr 2/159).

Chiński artysta, urodzony w 1957 roku w Pekinie, swoimi Ziarnami słonecznika wzbudził niemałe kontrowersje (będąc w Tate usłyszałam komentarz, że jeśli „to” ma być sztuka, to Tate schodzi na psy). Czytam słowa na planszy wiszącej na ścianie galerii: „To, co widzisz, nie jest tym, co widzisz, a to co widzisz, nie jest tym, co oznacza”.

Opis bardzo enigmatyczny, i – rzeczywiście – instalację Ai Weiwei ciężko w ogóle zauważyć, bo wtapia się w naturalną strukturę tej przestrzeni! Hala Turbin, która gościła w 2009 roku pracę Mirosława Bałki, tym razem zamieniła się w szare pole, usypane jakby ze żwiru. Kiedy podchodzimy bliżej, dostrzegamy, że nie są to kamyki, a ziarna słonecznika. Ale dopiero kiedy uklękniemy i przypatrzymy im się jeszcze dokładniej, zauważymy ich nadnaturalne proporcje i piękny kształt. Ziarna zrobione są bowiem z porcelany, a każde z nich zostało ręcznie uformowane i pomalowane przez chińskich modelarzy. W sumie jest ich ponad sto milionów.

Kiedy mija pierwszy szok i niedowierzanie, zaczynamy zadawać sobie pytania: czy wyprodukowanie instalacji tych rozmiarów byłoby możliwe gdziekolwiek indziej, poza Chinami? Co oznacza w tym kontekście hasło Made in China? I – jakie znaczenie ma w dzisiejszym świecie bycie jednostką?

Ai Weiwei swoją instalacją zmusza to takich właśnie refleksji. Nieprzypadkowo wybrał ziarna słonecznika – za czasów Mao plakaty propagandowe przedstawiały wodza jako słońce, natomiast obywateli Chin jako słoneczniki zwrócone ku niemu. Jednak rzeczywistość daleko odbiega od tych idyllicznych obrazów. Ai Weiwei – oprócz tego, że jest obecnie jednym z najbardziej cenionych chińskich artystów – od kilku lat zajmuje się problemami społecznymi w Chinach, stając się tym samym jednym z najbardziej znaczących aktywistów. Jego blog cieszy się ogromną popularnością, na Twitterze jego profil obserwuje tysiące użytkowników. Zasłynął przede wszystkim publikowaniem list z imionami dzieci, które zginęły lub zaginęły w wyniku trzęsienia ziemi w prowincji Syczuan 12 maja 2008. Do tej pory nie jest znana dokładna liczba ofiar, a rząd Chin podaje liczby zaniżone. Wiadomo jednak, że znaczną część (kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy) ofiar stanowiły dzieci, ponieważ trzęsienie zniszczyło głównie szkoły zbudowane z bardzo kiepskich materiałów, lekceważąc wymogi bezpieczeństwa, zwane pogardliwie „szkołami z tofu”.

Ai Weiwei wraz z innymi artystami i wolontariuszami próbował odszukać rodziców, którzy stracili dzieci w katastrofie, a następnie zamieszczał listy z ich imionami na swojej stronie internetowej. Listy były wciąż usuwane, a Ai Weiwei za każdym razem publikował nowe, z jeszcze większą liczbą imion. Część rodziców do dzisiaj nie wie, czy zdołano odnaleźć zwłoki ich dziecka lub gdzie je pochowano. Władze milczą. Tuż po katastrofie rząd Chin odebrał nawet gratulacje z Zachodu, że tak szybko zareagował i natychmiast wysłał pomoc do Syczuanu. Z całego świata płynęły pieniądze na pomoc ofiarom, ale jakie kwoty zasiliły najpierw budżety skorumpowanych urzędników, nie dowiemy się nigdy. Teraz, na pokaz, burzy się nawet nienaruszone szkoły, jako dowód na „zaangażowanie” władz w bezpieczeństwo dzieci. Ale krzywd sprzed dwóch lat nikt nikomu już nie wynagrodzi. Jedyne, co można jeszcze zrobić, to pamiętać o ofiarach. O to walczył Ai Weiwei.

Artysta był niejednokrotnie represjonowany za swoją działalność, tym bardziej że od kilku lat był częstym gościem zagranicznych mediów, bez ogródek opisując, co dzieje się w Chinach. Jego prace również inspirowane były polityką, będąc często niemym sprzeciwem wobec tego, z czym artysta się nie zgadzał. W wywiadzie dla „Süddeutsche Zeitung” (SZ, 8.04.2009) powiedział: „Jeśli sztuka nie ma nic wspólnego z życiem, to nie portrzebujemy sztuki”.

Kilka miesięcy po udzieleniu tego wywiadu został ciężko pobity, w wyniku czego w jego czaszce powstał groźny dla życia krwiak. Tylko natychmiastowa operacja w Niemczech uratowała go od śmierci. Ai Weiwei jechał na rozprawę Tan Zuorena, również zaangażowanego w sprawę ofiar trzęsienia, gdzie miał zeznawać jako świadek. W nocy przed rozprawą do pokoju hotelowego zapukało dwóch policjantów...

W 2010 roku Ai Weiwei znajdował się przez pewien czas w areszcie domowym, a jego studio zostało zdemolowane. Po tym wydarzeniu coraz częściej wspominał o przeprowadzce do Berlina. Dwa tygodnie temu, w niedzielę 3 kwietnia, chciał udać się do Hongkongu. Podczas odprawy został zatrzymany i słuch po nim zaginął. Zatrzymanie zbiegło się w czasie z wizytą niemieckiego ministra spraw zagranicznych Guido Westerwelle w Pekinie, który uczestniczył w otwarciu przygotowanej przez Niemców wystawy pt. Kunst der Aufkärung (Sztuka oświecenia) na Placu Niebiańskiego Spokoju. Dopiero po powrocie do Niemiec minister usłyszał wieść o zatrzymaniu Ai Weiwei. Rząd niemiecki wystosował apel o natychmiastowe uwolnienie artysty, a organizatorzy wystawy zastanawiają się, co dalej robić. Głosy są podzielone – jedni chcą ją zamknąc na znak protestu, inni uważają, że oznaczałoby to krok do tyłu. Wiadomo jedno – zatrzymanie Ai Weiwei było pstryczkiem w nos ministra i wszystkich zachodnich „misjonarzy”, którzy próbują mówić Chinom, co wolno, a co nie. Rząd chiński niezbyt wziął sobie do serca słowa Westerwelle, a teraz ostrzega Zachód przed mieszaniem się w sprawy wewnętrzne państwa twierzdąc, że powodem zatrzymania artysty były popełnione przez niego przestępstwa gospodarcze. Jednak – jakiego rozmiaru przestępstwa musiałby dokonać Ai Weiwei, żeby usprawiedliwić tak nagłe zatrzymanie, brak jakichkolwiek wiadomości o miejscu przetrzymywania i niepoinformowanie żony o stanie jego zdrowia?

Instalacja Ai Weiwei gości w Tate Modern tylko do 2 maja. Kto jeszcze nie zdążył jej obejrzeć, powinien jak najszybciej udać się na Bankside. To jedyne, co możemy dla niego w tej chwili zrobić zanim będzie można podpisywać petycje i wywierać naciski na chiński rząd. Czy jednak interesy gospodarcze Zachodnu pozwolą na takie działania?

Aleksandra Ptasińska


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29855
Tak

24773
83%
Nie

5082
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | pręty nierdzewne | opieka osób starszych Radlin | ekogroszek Pszów | giętarki trzpieniowe cnc
dietetyk rybnik | cyklinowanie Błonie | klasyfikacja gruntów śląskie | medycyna podróży Wodzisław Śląski | obsługa prawna wodzisław śląski