KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 czerwiec 2022
E-WYDANIE
REKLAMA
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WI?CEJ NI? KLUB…
* DAJMY SZANS? OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTA?
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZ?Y
CZAS TO PIENI?DZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNO?CI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDY?SKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SI? DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWI?SKA
ANDRZEJ LICHOTA
WAC?AW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MA?KIEWICZ
V.VALDI
PODRÓ?E
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ?WIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZY?ÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KO?CU J?ZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTY?CI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZ?OWSKA
WOJCIECH SOBCZY?SKI
RYSZARD SZYD?O
PAWE? KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABA?A
IWONA ZAJ?C
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENI??EK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
S?AWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWE? W?SEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SO?OWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIE?KO
FOTOREPORTA?
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Wyspa - odcinek 41
2011.03.30 / Jacek Ozaist
TAGI:
Share |
Od tej pory nazywa?em Marka „Cieciem”. Cie? to jest kto?, kto pilnuje, by dozorowany budynek nie by? ani lepszy, ani gorszy ni? wcze?niej. Ma by? dok?adnie tak samo pozamiatany, schody umyte, a szyba w drzwiach b?yszcz?ca jak zawsze. Ze wzgl?du na siw? brod? okalaj?c? jego twarz i okulary, Mark przypomina? bardziej Pap? Smerfa, ale wola?em nazywa? go po swojemu.
Szybko wysz?o na jaw, ?e u bram pubu czyha gromadka naszych by?ych pracowników, którzy marz?, by spróbowa? swoich si? na zgliszczach naszej kuchni. Kto? ?yczliwy podzieli? si? z nami t? informacj?, dolewaj?c tylko oliwy do ognia. Chcieli?my t? bud? uczyni? lepszym miejscem, a powoli zaczynali?my by? przeszkod? do usuni?cia.

– Ok, Ania – tak zwracali si? do niej bliscy, wi?c czasem, w podnios?ych chwilach ja te? mówi?em do Anety per Ania. – Nie umieli gotowa? dla nas, niech spróbuj? jak smakuje samodzielno??.
U?miechn??em si?, mimo widoku ?ez w jej oczach.
– Idziemy na swoje, a ty p?aczesz...
Potrz?sn??a g?ow?. Przez kilka chwil nie mog?a wydusi? z siebie ani s?owa. Usiad?em ko?o niej na „obieraku”, czyli sto?eczku do obierania ziemniaków i zamy?li?em si?.

Sporo ludzi przewin??o si? przez kuchni? w Duke’u, próbuj?c zmierzy? swoje si?y z ?o??dkami emigrantów. Cezary wola? pi? i wydawa? na sal? byle co, ni? uczciwie zapracowa? na swoj? wyp?at?. Po nim by?a Hania, co te? nie przelewa?a, a nawet potrafi?a w trakcie pracy wyskoczy? na zakupy do Primarku, zostawiaj?c kelnerk? sam? na pastw? klientów. Przez jaki? czas po jej zwolnieniu wci?? znajdowa?em poukrywane piersiówki z wódk? i zu?yte puszki po piwie. R?ce opadaj?, gdy cz?owiek pomy?li, jak? wyobra?ni? ciesz? si? ludzie, chc?cy zrobi? co? z?ego. Gdyby z tak? sam? werw? dzia?ali w dobrej wierze, ?wiat móg?by by? urz?dzony ca?kiem inaczej.

Pewnego razu o?mieszy?em si?, s?dz?c, ?e kto? jest chory. Zajecha?em przed kuchni?, wysiad?em z samochodu i zacz??em wnosi? zakupy. Gosia, jedna z g?ównych kucharek, westchn??a ci??ko na mój widok i prawie osun??a si? na pod?og?. Natychmiast zadzwoni?em do Anety, ?eby przyjecha?a j? zast?pi?, bo kobieta zemdla?a i na pewno nie da rady pracowa?.

Kiedy dziesi?? minut pó?niej Aneta wesz?a do kuchni, rozleg? si? taki ?miech, ?e do dzi? go pami?tam.
– Biedna chora, co?
– Ej, no. Wygl?da na chor?!
– Nawalona jak stodo?a raczej...

Aneta spojrza?a mi g??boko w oczy, by sprawdzi?, czy przypadkiem i ja, zamiast ?niadania, nie po?kn??em ?wiartki wódki. Gosia dygota?a jak balon na wietrze, a ja my?la?em, ?e gn?bi j? przezi?bienie. Gdy si? bli?ej przyjrza?em, okaza?o si?, ?e jest tak pijana, jakby dopiero co wysz?a z ostro zakrapianej imprezy.

Potem by?a Ewa, która nie pi?a, ale lubi?a je??. Pewnego dnia zostawili?my j? z Kamil? sam?. Mia?a jedynie ugotowa? par? obiadów i niczego nie spieprzy?. Ale zg?odnia?a. Ludzie na sali czekali na posi?ek, ona w tym czasie sma?y?a sobie nale?niki, zupe?ne nie zdaj?c sobie sprawy z niestosowno?ci tej sytuacji. Kiedy wszed?em do kuchni i zorientowa?em si? w czym rzecz, przegoni?em j? zza kuchni i sam doko?czy?em zamówienia.

Pó?niej mieli?my ju? g?ównie umiarkowanych piwoszy. Lilka chowa?a piwo lub wino w piekarniku, za? Waldek w ziemniakach. My?leli, ?e o tym nie wiemy, przez co ta dziwna ciuciubabka sprawia?a wszystkim du?o rado?ci.

Gdy podzieli?em si? moimi wspomnieniami z Anet?, za?mia?a si? krótko i powiedzia?a:
– A wiesz, ja te? mam ochot? na whisky. Jak wszyscy, to wszyscy. Napijmy si?.
Be my guest – odpar?em i pobieg?em do „Turbana” na przeciwko.
Postawi?em przed ni? butelk? „ja?ka w?óczykija” i butl? coca-coli.
– Wypij za lepsz? przysz?o??. Mnie nie bardzo wypada.
Aneta pokr?ci?a ze smutkiem g?ow?.
– Nikt ju? dzisiaj nie przyjdzie.
Nie lubi?em tych jej przes?dów i proroctw, bo zwykle si? sprawdza?y.
– Mo?e to i lepiej – zas?pi?em si?. – Ludzie na pewno gadaj?, ?e si? st?d wynosimy. Najlepsz? reklam? to nie jest.
– I nikogo tak naprawd? nie obchodzi to, ?e racja jest po naszej stronie. Pomog?e? mu rozhula? interes, sprawi?e?, ?e ten pub o?y?, nawet Olka jest tu dzi?ki tobie.

U?miechn??em si? do siebie. Pami?? ludzka jest krótka i wybiórcza. Rzeczywi?cie, Ola by?a przez jaki? czas próbowana jako sprz?taczka na zlecenie, potem sprzedawa?a bilety na nasze pi?tkowe imprezy, a dopiero pó?niej zosta?a pani? mened?er pracuj?c? za barem. Ol?ni?o mnie te?, ?e co? wspomina?a, i? w Polsce odpowiada?a za stoisko z mi?sem w jakim? sklepie. To mog?o t?umaczy? jej osch?y, lekcewa??cy, czasem wr?cz wulgarny stosunek do klientów.
– Dobra, te? si? napij? – stwierdzi?em.
– Hola! A kto b?dzie prowadzi??
– We?miemy taksówk?.
– Ta, a Mark b?dzie j?cza?, ?e auto mu zostawiamy na noc.
– Niech j?czy.

Poszed?em zerkn?? na sal?. By?a przygn?biaj?co pusta. Ulic? t?umnie przemykali ludzie. Kilku ?ysych, umi??nionych Polaków wchodzi?o w?a?nie do tureckiej kebabowni. ?aden nawet nie obejrza? si? w nasz? stron?.

Nagle poczu?em ulg?, ?e si? st?d wynosz?. Po?wi?ci?em temu miejscu tyle czasu i energii, ?e zas?u?y?em na medal. A spotyka?y mnie same przykro?ci.

Zaskrzypia?y drzwi. Na sali pojawi?a si? para ludzi. Usiedli przy oknie i skin?li na mnie. Ona zdecydowanie wygl?da?a na Polk?, on na pewno Polakiem nie by?. Bardzo cz?sto go?cili?my mieszane pary, lecz tylko w dwóch czy trzech przypadkach to Polak przyprowadza? swoj? egzotyczn? narzeczon?.
– Wie pan co, jestem w ci??y – zagai?a klientka. – Mam straszn? ochot? na schabowego z kapust?. Wieki nie jad?am. Macie?
– Mamy.
– A wie pan. Mój m?? chcia?by sobie przynie?? kebab z naprzeciwka, bo on nie je wieprzowiny. Da?oby rady?
Poczu?em, ?e si? czerwieni?. Nie mog?em tego ukry?.
– My te? mamy kurczaki w wersji halal. Sam widzia?em napis na pude?ku.
Pomamrotali co? tam mi?dzy sob? w nieznanym mi j?zyku, po czym pani spojrza?a mi g??boko w oczy i doda?a:
– Ale m?? si? boi, ?e na tych samych patelniach robicie, co ?winin?.
– Chyba tak.
– No w?a?nie. Da?oby rad??
– My?l?, ?e nie.
Znów mamrotali, po czym go?? gniewnie zamówi? wod? niegazowan? i zapatrzy? si? w okienn? szyb?.
– Zaraz! To jak on po tym schabowym da jej buzi? – zapyta?a w?ciekle Aneta.
– Oto jest pytanie!

Jacek Ozaist


Komentarze:
bezet (30.03.2011) W ko?cu ?ycie wraca - szkoda, ze ju? tak blisko ko?ca. Buziaki (nawet, je?li a?torze jad?e? dzi? kotleta!) ;)

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyje?d?asz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 41062
Tak

30990
75%
Nie

10072
25%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | karabińczyki nierdzewne | gwintownik Marklowice | transport pellet Rybnik | mediacje Wodzisław
okulista Gdańsk Przymorze | blachowkręty nierdzewne | Utrzymanie zieleni Wodzisław | business English Katowice | stylistka śląsk