KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 17 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Na czasie
2010.09.08 / Grzegorz Małkiewicz
TAGI: na czasie felieton
Share |
Za oknem dudnią śmieciarze? Bo jak ich inaczej nazwać? Sępy. Wymazują ślady po człowieku, który tu mieszkał od dziecka, od zawsze. Była Królową tego królewskiego zagajnika. Tak ją nazywaliśmy. Zawsze obecna, jeśli nie przed domem, na murku, bo pogoda była podła, to w swoim oknie. Znała wszystkich i wszyscy ją znali. Była częścią King’s Grove. A teraz to, w co wierzymy, że jest nieodłączne, zostaje wymazywane. Był człowiek i nie ma człowieka, i nie będzie po nim nawet najmniejszego śladu.
Ta smutna wiadomość potwierdziła moje obawy sprzed wakacji, że wyjeżdżając na dłużej, możemy nie wrócić już do tej samej rzeczywistości. Zamiast Królowej King’s Grove przywitały nas wiązanki kwiatów w miejscu, gdzie zawsze siedziała przed swoim domem. W pierwszej rozmowie telefonicznej po powrocie najważniejszą wiadomością była śmierć Królowej. – Jak to zmarła? Nic o tym nie wiem – usłyszałem. Nieporozumienie było oczywiste. – Nasza Królowa, nie Elżbieta II. Nasza to też złe określenie, Elżbieta II też jest nasza. Ona była Królową tego małego królestwa na King’s Grove.

To był jej świat – nasza ulica King’s Grove i może dwie ulice dalej. Takie były granice, których nie przekraczała. Od sąsiadki usłyszałem, że była osobą samotną. Czyli im więcej ludzi wokół nas, tym większa samotność. Jeszcze jedna smutna prawda o naszych międzyludzkich relacjach. Czy jest to jednak cała prawda o Dot, jak ją zdrobniale nazywano? Dorothy nie miała rodziny, ale czy była samotna?

Mówiła o sobie dużo, o czasach, kiedy pracowała, ale miała też sferę prywatności dla nikogo niedostępną. Przynajmniej raz w tygodniu odwiedzał ją przystojny przyjaciel z dawnych lat. Podobno miał swoją rodzinę, do której wracał. Wtedy opuszczała swój posterunek i przez kilka godzin przebywali razem. Nic o nim nie opowiadała poza krótką wzmianką, że właśnie czeka na swego boyfrienda, że przyjedzie niebawem. I przyjeżdżał, zwykle z torebkami takeaway. Jedli romantyczną kolację we dwoje, wspominali dawne czasy? Miałem wrażenie, że żyła dla niego, a my wszyscy wypełnialiśmy tylko ten pusty czas pomiędzy jego odwiedzinami. A może czerpała z tych spotkań tyle energii, że była w stanie dzielić się nią z nami? Jej przestrzenią współżycia z innymi pozostawała ulica. Nikogo do siebie nie zapraszała, chociaż sama była zapraszana. Mieszkanie było jej wyłączną prywatnością, dostępną tylko dla niego.

A teraz, kiedy jej nie ma, kilku rosłych sępów z lokalnego council spakowało całe jej tajemnicze życie w plastikowe torby, które wyrzucają z hukiem na ulicę. Jeszcze jedna torba z rzeczami, jakie miały wartość tylko dla niej, o które dbała, przechowywała, chociaż już dawno straciły jakąkolwiek wartość użyteczną. Nie mogę na to patrzeć. Coś jednak ściska mi gardło i nie pozwala na interwencję. Dlaczego nie zrobią tego dyskretniej? W końcu można znieść ten swoisty zapis życia człowieka po schodach. Ale przez okno, prosto na bruk, jest łatwiej i szybciej. Co z tego, że kogoś to boli. Mam złe skojarzenia i chyba dla nich nieczytelne. W jaki sposób mógłbym im wytłumaczyć, dlaczego jest to dla mnie tak ważne?

Jej posterunek był naprzeciw okien redakcji, znała wszystkie osoby, które nas odwiedzały, była poniekąd członkiem zespołu „Nowego Czasu”. Zawsze obecna. Cześć Jej pamięci!

Grzegorz Małkiewicz

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29912
Tak

24807
83%
Nie

5105
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat wykroczenia warszawa | wkręty nierdzewne | masaż gdańsk | transport pellet Pszów | psycholog Cieszyn
Zespół muzyczny Strzelce Opolskie | weryfikacja uprawnień spawaczy | okna Rybnik | język angielski Katowice | angiografia gdańsk