KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Ofoliowana
2010.09.08 / Roma Piotrowska
TAGI:
Share |
Wychodzę z supermarketu, a w bawełnianej siatce mam: ser, chleb, oliwki, mleko oraz warzywa: sałatę już umytą – ofoliowaną; cztery pomarańczowe pomidory, market value – ofoliowane; dwa organiczne awokado – ofoliowane; szczypiorek z obciętymi końcówkami; kilogram czystych ziemniaków – ofoliowanych; marchew umytą – ofoliowaną.
Nie mogę znieść tych wyczyszczonych, prawie takich samych, wyrośniętych według europejskich standardów owoców i warzyw bez smaku. Szukam alternatyw. Nie jestem sama. Mam poparcie całego zastępu angielskich ekoentuzjastów. Pytam, patrzę, podglądam, w jaki sposób oni sobie radzą z kiepskiej jakości jedzeniem dostępnym w większości angielskich supermarketów. Inicjatyw jest wiele. Począwszy od programów telewizyjnych, przez Farmers Markets, po działki i ogrody. Wiele osób próbuje sadzić organiczne sałaty, szczypiorki, cukinie i ogórki. Uwielbiam ogórki małosolne. Niestety, nigdzie w Anglii nie ma dostępnych w sprzedaży odpowiednich, małych ogórków, nigdzie... oprócz polskich sklepów. Kupiłam więc kilogram ogórków, koper, korzeń chrzanu i przyprawę do kiszenia. Wsadziłam wszystko do wielkiego słoja, zalałam wodą z solą i podekscytowana czekam na pierwszą porcję. Powiedziałam o tym mamie, a ona z dumą uznała, że jestem zaradna. Pochwaliłam się moim wyczynem także angielskim znajomym. Ci pokiwali z aprobatą głowami – tego jeszcze nie próbowali, muszą także kiedyś coś zapiklować.

Istnieje ogromna przepaść między polską i angielską ekologią. Polska ekologia jest dyktowana pragmatyką, angielska – ideologią. Większość znanych mi polskich babć jest bardzo ekologiczna, nawet nie zdając sobie z tego sprawy! Moi babcia i dziadek mieli kiedyś ogród, na którym sadzili wszystkie potrzebne warzywa i owoce. Odpadki pozostałe z przygotowywania obiadu zachowywało się na kompost. Mama pamięta, że kiedyś, zaraz po wojnie, trzymali w ogrodzie także świnie i kury. Kury to, prawdę mówiąc, i ja pamiętam. Należy przy tym podkreślić, że dziadkowie mieszkają w mieście. W Polsce kwasimy ogórki, bo tak jest taniej. Robiły to nasze babki i matki. Znamy smak takiego ogórka, wyjętego ze słoika drugiego dnia po zakiszeniu, więc kontynuujemy tradycję. Podobnie jest z chodzeniem na grzyby, jagody czy z jeżdżeniem na rowerze. W Polsce nie zatraciliśmy jeszcze wielu ekologicznych zwyczajów, o których w Wielkiej Brytanii już dawno zapomniano. Większość moich angielskich znajomych nigdy nie była na grzybach, co więcej – nie próbowała marchewki prosto z ziemi, syropu z malin czy konfitur domowej roboty. Obecnie sztucznie się powraca do tych zwyczajów, robiąc przy okazji niezły interes. W Birmingham na przykład istnieje szkoła, która oferuje kursy mające na celu nabycie zatraconych umiejętności kulinarno-żywieniowych. Lekcje odbywają się w nieformalnej atmosferze w domu i ogrodzie prowadzącego szkołę. Na następne cztery miesiące większość kursów już została wyprzedana. Szczególnie popularne są te uczące wypieku chleba (koszt rzędu 75 funtów) oraz zbierania jadalnych roślin (30 funtów).

Może kurs wypieku chleba także by mi się przydał, ale przynajmniej zbierać grzyby potrafię! Moimi przewodnikami po lesie byli rodzice i dziadkowie. Nie chciałabym, aby moje dzieci musiały komuś płacić za tego rodzaju wiedzę. Rozsądnie przyjmujmy nowinki technologiczne i nie zapominajmy o tradycji, także tej żywieniowej!

Rozumiał to już przed laty austriacki myśliciel i krytyk współczesnego społeczeństwa Ivan Illich, którego odkryłam dzięki Jankowi Sowie i wywiadowi, którego udzielił w ostatnim numerze „Notesu na 6 Tygodni” (nr 62). Illich pokazywał, że wiele osiągnięć cywilizacji przemysłowej stało się kontrproduktywnych: realizują to, co mają realizować gorzej niż starsze wynalazki i rozwiązania. Obnażał on niewydajność istniejących rozwiązań i dlatego, według Sowy, jest to powód, dla którego idee Illicha mają szanse powodzenia – nie trzeba przyjmować perspektywy ideologicznej, aby się za nimi opowiedzieć, wystarczy pragmatyzm.

Roma Piotrowska

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29229
Tak

24313
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat znieważenie policjanta warszawa | blachowkręty nierdzewne | fizykoterapia wodzisław | transport ekogroszek Jastrzębie | giętarka trzpieniowa
kuchnie na wymiar rybnik | blachowkręty nierdzewne | prawo pracy sandomierz | badania profilaktyczne Rybnik | zabezpieczenia na dachu