KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Zjem to senne miasto
2011.03.02 / Aleksandra Junga
TAGI: kultura
Share |


Wyobraź sobie, że schodzisz do podziemnych korytarzy, twój wzrok powoli przyzwyczaja się do otaczających cię ciemności. Oczy błądzą bez celu, jednak chwila po chwili zauważasz coraz więcej szczegółów. Cienie ogromnych stalaktytów, ukazujące się zza fantastycznych ścian, w tle dźwięk jak z gwiezdnych opowieści. Podążając dalej korytarzem odkrywasz światło w tunelu, drogę do wyjścia z tego podziemnego świata. A tam twoja wyobraźnia i zastana rzeczywistość zabierają cię w podróż po galaktykach i wszechświecie.

A gdyby tak w pewnym momencie okazało się, że czarna dziura obrazu wsysa cię do swojego wnętrza i nie pozostaje ci nic innego, jak zgoda na podróż w głąb obrazu, czarnym korytarzem? Gdy przezwyciężysz swoje obaw przed wycieczką w nieznane, otworzy się przed tobą szansa odkrycia ukrytej krainy sztuki filmowej.

Czy są to historie wyciągnięte z kart powieści science-fiction, gdzie podziemia i galaktyka, w mgnieniu oka, ułamku sekundy, jedno po drugim stają się osiągalne? Nic z tych rzeczy. To tylko moje subiektywne opisy dwóch prac Marcina Dudka, z których jedną I Will Eat This Sleepy Town przez pięć tygodni można było oglądać w galerii Waterside Project Space.

Wystawa była efektem współpracy dwóch artystów, Marcina Dudka, absolwenta Central Saint Martins College of Art & Design, który od dobrych kilku lat tworzy w Londynie oraz Brytyjczyka Bena Washingtona, którego prace to głównie architektoniczne modele.

Idea instalacji, jak mówi Marcin, zrodziła się w powiązaniu z jego przeszłością i pochodzeniem z rodziny górniczej.

– Inspiracje te są dla mnie nowo odkryte. Wcześniej do nich nie nawiązywałem. Podświadomie było to gdzieś zakodowane, ale nie pojawiało się bardzo wyraźnie w moich pracach. Ten fakt otworzył nowe możliwości – mówi artysta.

– Skąd nazwa wystawy I Will Eat This Sleepy Town? – pytam autora.
– Tytuł nawiązuje do miast, które w pewnym okresie przeżywały rozkwit, jednak już w czasie swojej świetności podkopywały własne fundamenty, rozkładały się. Wybrałem Katowice, które są przykładem takiego sennego miasta. Mieszkańcom pozostawiło po sobie spuściznę architektury na powierzchni, a pod ziemią pozostałości w postaci wydrążonych tuneli, które konsumują to miasto. Przemysł kopalniany dawał temu miastu witalność, środki na rozwój, ale w tym samym czasie również je zjadał. Jest to pewna metafora tego, co działo się na i pod powierzchnią, i jak te dwa światy na siebie oddziaływały.

Instalacja Marcina Dudka robiła niesamowite wrażenie. Był to długi korytarz zbudowany z posklejanego ze sobą celofanu i pasm taśmy izolacyjnej, które jako całość tworzyły fantastyczne kształty. Doznania potęgowane były słabymi snopami światła, które rzucały cienie na niewielkie wnęki zbudowane w ścianach tunelu. Zgodnie z założeniami twórcy, wzrok widza był stopniowo przyzwyczajany do mroku, tak, by nie czuł się on przytłoczony otaczającymi go ciemnościami i klaustrofobicznymi przestrzeniami. Wychodząc z tunelu odbiorca miał wrażenie wszechogarniającego go światła, a na ogromnym ekranie ukazywała się projekcja przedstawiająca katowicki Spodek (centrum kulturalno-artystyczne), wyglądający jak obiekt z innej galaktyki.

Obok tunelu Dudka na wystawie prezentowane były niewielkie modele, obiekty architektoniczne Bena Washingtona, nawiązujące głównie do wspinaczek wysokogórskich, kosmicznych podróży. Zainteresował mnie bardzo sam proces tworzenia podobnych instalacji, szczególnie ze względu na fakt, iż projekt był wynikiem współpracy dwóch artystów.

– Ben tworzy w całkiem innej sferze sztuki niż ja – opowiada Marcin Dudek – więc współpraca z nim była dla mnie bardzo inspirująca. Najciekawszym elementem była wspólna praca nad przygotowywaniem komputerowego modelu instalacji. Technologia dała nam nieograniczone możliwości kreowania przestrzeni, włączania nowych pomysłów bez jakichkolwiek ograniczeń, budowania czterometrowych korytarzy w zaledwie kilka sekund. Wersja komputerowa była jednak tak perfekcyjnie wykonana, że narzucała już estetykę, formę całej instalacji. Dlatego rozpoczynając pracę w galerii próbowałem zerwać kompletnie z modelem i zacząć proces tworzenia od początku. Moim zamierzeniem było stworzenie tunelu, który prowadzić miałby do określonego celu. Archeolog, kopiąc pod ziemią, działa w poczuciu głębszego sensu. Tak i w przypadku tej instalacji chciałem, by wystawa Bena była dla odbiorcy skarbem, który odnajduje po przebyciu moich tuneli.

Sztuka bez odbiorcy nie istnieje, odbiorca bez sztuki da sobie radę. Co więc robi artysta, by przyciągnąć uwagę widza, by zainteresować go swoimi dziełami? Jako odbiorca sztuki nie lubię czuć nachalności ze strony artysty, natarczywości jego kuratorów. Lubię być pozostawiona z dziełem sama sobie, ze świadomością, że artysta bawił się w twórcę nie tylko dla siebie, ale i dla mnie jako odbiorcy. Od przyjazdu do Londynu „konsumuję” instalacje, które zbudowane zostały z myślą o tym, by widz pozostawił w nich jakąś cząstkę siebie, współtworzył je razem z artystą. Moje pierwsze zetknięcie z instalacjami, w ramach których kreowane są całe wnętrza, to wystawa Mike’a Nelsona Coral Reef w Tate Britain, a potem I Will Eat This Sleepy Town.

A co mówi artysta na temat kontaktu ze swoim odbiorcą?

– W galerii istnieje wiele elementów wpływających na odbiór dzieła, takich jak światło, ściany, które w jakiś sposób niszczą więź między odbiorcą a obrazem. W swojej instalacji staram się kreować coś w rodzaju kolażu obejmującego całą przestrzeń, żeby odbiorca czuł, że jest odizolowany od rzeczywistości. W ten sposób chcę nawiązać bezpośredni kontakt z osobą zwiedzającą. Próbuję w jakiś sposób zamknąć całą przestrzeń, wykreować ją od ścian do sufitu, ale też otwieram ją specjalnie dla widza. Materiał, z którego zrobiona jest instalacja, jest delikatny. Reaguje na wszelkiego rodzaju ruchy, dotyk ze strony odbiorcy. Wystawa reaguje na widza i widz reaguje na wystawę.

Inspiracje przeszłością górniczą są dla Marcina Dudka tematem nowo odkrytym, obecnym tylko w kilku jego wcześniejszych pracach, ale już wiadomo, że idea ta będzie wpływać na jego kolejne pomysły.

Pierwsze moje prace nawiązują bezpośrednio do kopalni, ale już następne będą luźno związane z tym tematem. Interesuje mnie wpływ przestrzeni podziemnej na ludzką świadomość – jak reaguje człowiek, przebywając w takich warunkach przez pewien czas. Inspiracje dla moich przyszłych prac czerpię z przestrzeni podziemnych, takich jak np. nielegalne tunele na granicy Meksyku z Ameryką bądź tunele w Wietnamie. W maju tego roku chciałbym również przygotować w Wiedniu instalację nawiązującą do historii Józefa Fritzla, który w piwnicy swojego domu w Amstetten przez 24 lata więził własną córkę. To dość ciężki temat, jednak również niezwykle inspirujący, z którym będę próbował się zmierzyć.

Kto nie miał okazji zobaczyć prac Marcina w Londynie, może w kwietniu udać się do Warszawy, w maju do Wiednia bądź poczekać na kolejny pokaz w Londynie. W przypadku twórczości Marcina, każda wystawa jest swoistą kontynuacją poprzedniej, również w formie dosłownej. Fantastyczne korzenie-stalaktyty zwisające ze ścian galerii były zbudowane z elementów poprzedniej instalacji. Jednym słowem, ten kto nie zdążył przybyć do Waterside Project Space na I Will Eat This Sleepy Town będzie mógł w kolejnej prezentacji podjąć próbę wyszukania elementów „zjedzonych” i przetworzonych na potrzeby nowej wystawy.

Czytelnikom życzę więc powodzenia w poszukiwaniu, a Marcinowi sukcesów w tworzeniu.

Aleksandra Junga

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29240
Tak

24324
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |zakład kamieniarski wodzisław | nity nierdzewne | masaż gdańsk | Kluszczyk niepłodność | terapia Cieszyn
zespół muzyczny jastrzębie zdrój | cyklinowanie Piaseczno | matedukacja | promieniowanie jonizujące Radlin | stylistka katowice