Na pograniczu

July 15, 2008

Londyn, tu akurat przyszło nam mieszkać. Niezłe miejsce, ale na plażę nie można wyskoczyć ot tak, a w wysokie góry jeszcze dalej. Mamy tu zawsze połowę wszystkiego – połowę lata (bo nie za ciepło, często leje i słońca jakoś tak mało), połowę zimy (bo szron jest tylko w lodówce), połowę etatu tu, a połowę tam…Na szczęście jest małe światełko w „tunelu połówek”.

fot. Michał Chyła

I dobrze, bo przecież chcemy tu nie tylko odkładać grosz, ale korzystać z tego, co życie tutaj nam daje, a coś z połówek snowboardu i surfingu daje nam szansę niezłej zabawy na chodniku lub parkowej alejce.
Jestem chłopakiem z nad morza, surfing nie jest mi obcy, adrenalina, prędkość, poczucie niezależności, wolności i ten powiew wiatru w twarz. Przez jakiś czas szukałem i zastanawialem się, co tu zrobić, żeby znowu poczuć tę przyjemność ślizgania się, szerokich skrętów, bez opuszczaniac miasta. Znalazłem!!!

[Czytaj dalej]