Pod dyktando Austriaków
January 27, 2009
Aż siedmiu polskich skoczków punktowało w pierwszym dniu zakopiańskiego Pucharu Świata. W sobotę było już nieco gorzej. Oba konkursy zdominowali reprezentanci Austrii.
Piątkowa rywalizacja była niezwykle udana dla polskiego teamu. Tylu zawodników do czołowej trzydziestki nie zakwalifikowało się jeszcze chyba nigdy w historii konkursów. Zaskoczył nie tylko Małysz, który zajmując ósmą lokatę, po raz pierwszy w tym sezonie zameldował się w pierwszej dziesiątce. Dobre jedenaste miejsce zaliczył Kamil Stoch, udanie zaprezentował się również Rafał Śliż, który był trzynasty. „Pierwsze skrzypce” odgrywali jednak dwaj Austriacy: Wolfgang Loitzl oraz Gregor Schelierenzauer, którzy w końcowym rozrachunku pokonali Niemca, Martina Schmitta.
W sobotę biało-czerwoni spisali się już nieco gorzej. Adam Małysz zajął dopiero dwunaste miejsce, a tak odległą lokatę zawdzięcza pierwszemu skokowi, który był bardzo słaby. Małysz wylądował dopiero na 117 metrze, co dało mu odległe szesnaste miejsce. W drugiej serii było już nieco lepiej (126 metry), ale taki rezultat dał tylko awans o cztery lokaty, bo rywale osiągali odległości dużo większe. W pierwszej trzydziestce zameldowało się oprócz Małysza jeszcze tylko trzech zawodników naszej kadry. Kamil Stoch był czternasty, Łukasz Rutkowski dwudziesty czwarty, a Stefan Hula dwudziesty dziewiąty. Górowali ponownie Austriacy, którzy tym razem zamiast Niemca na podium „wpuścili” reprezentanta Szwajcarii, Simona Ammana.
CO DALEJ Z MAŁYSZEM?
Co się stanie po piątkowo-sobotniej rywalizacji w Zakopanem z aktualnym mistrzem świata? Jeszcze nie tak dawno podczas Turnieju Czterech Skoczni utytułowany wychowanek Klubu Sportowego Wisła Ustronianka poważnie zastanawiał się nad zakończeniem kariery. Po obiecującym starcie z Zakopanem wiara jednak powróciła. Teraz jego głównym celem są tegoroczne mistrzostwa świata w Libercu, a za rok Igrzyska Olimpijskie w Vancouver, w których chce sięgnąć po medal z najcenniejszego kruszcu. W osiągnięciu założonych celów Małyszowi ma pomóc fiński trener Hannu Lepisto, pod którego wodzą nasz skoczek zdobył w 2007 roku mistrzostwo świata oraz zwyciężył w klasyfikacji Pucharu Świata. Fin do marca tego roku był trenerem naszej narodowej kadry, ale Polski Związek Narciarski nie przedłużył z nim kontraktu. Pierwszy turniej pod wodzą nowego konsultanta Adam Małysz zaliczy już 7 i 8 lutego w Willingen.
Wyniki pierwszego dnia turnieju:
1. Wolfgang Loitzl (Austria), 2. Gregor Schelierenzauer (Austria), 3. Martin Schmitt (Niemcy), 4. Roman Koudelka (Czechy), 5. Simon Ammann (Szwajcaria), 6. Jakub Janda (Czechy), 7. Dmitrij Wasiliew (Rosja), 8. Adam Małysz (Polska), 9. Markus Eggenhofer (Austria), 10. Andreas Kuettel (Szwajcaria), 11. Kamil Stoch (Polska), 13. Rafał Śliż (Polska), 18. Stefan Hula (Polska), 22. Krzysztof Miętus (Polska), 29. Piotr Żyła (Polska), 30. Marcin Bachleda (Polska), 39. Łukasz Rutkowski (Polska), 45. Maciej Kot (Polska), 49. Dawid Kubacki (Polska).
Wyniki drugiego dnia turnieju:
1. Gregor Schelierenzauer (Austria), 2. Wolfgang Loitzl (Austria), 3. Simon Amman (Szwajcaria), 4. Dmitrij Wasiliew (Rosja), 5. Martin Schmitt (Niemcy), 6. Michael Uhrmann (Niemcy), 7. Roman Koudelka (Czechy), 8. Anders Bardal (Norwegia), 9. Andreas Kuettel (Szwajcaria), 10. Markus Eggenhofer (Austria), 12 . Adam Małysz (Polska), 14. Kamil Stoch (Polska), 24. Łukasz Rutkowski (Polska), 29. Piotr Żyła (Polska), 33. Rafał Śliż (Polska), 29. Stefan Hula (Polska), 47. Maciej Kot (Polska).
Klasyfikacja Pucharu Świata po turniejach w Zakopanem:
1. Simon Ammann (Szwajcaria) 1122 pkt, 2. Gregor Schlierenzauer (Austria) 1120 pkt, 3. Wolfgang Loitzl (Austria) 981 pkt, 4. Martin Schmitt (Niemcy) 532 pkt, 5. Thomas Morgenstern (Austria) 443 pkt, 6. Harri Olli (Finlandia) 438 pkt, 7. Ville Larinto (Finlandia) 417 pkt, 8. Dmitrij Wasiliew (Rosja) 389 pkt, 9. Martin Koch (Austria) 382 pkt, 10. Anders Jacobsen (Norwegia) 364 pkt, 25. Adam Małysz (Polska) 125 pkt, 36. Kamil Stoch (Polska) 49 pkt, 47. Rafał Śliż (Polska) 20 pkt, 53. Stefan Hula (Polska) 13 pkt, 54. Łukasz Rutkowski (Polska) 11 pkt, 61. Krzysztof Miętus (Polska) 9 pkt, 66. Piotr Żyła (Polska) 4 pkt, 68. Marcin Bachleda (Polska) 3 pkt.
Daniel Kowalski
Zakopane
Piłkarskie powroty
January 19, 2009
Styczeń to tradycyjnie okres wzmożonego ruchu na rynku transferowym. Dla wielu klubów to ostatnia szansa przed decydującą fazą rozgrywek, aby wzmocnić swoje szeregi.Styczeń to tradycyjnie okres wzmożonego ruchu na rynku transferowym. Dla wielu klubów to ostatnia szansa przed decydującą fazą rozgrywek, aby wzmocnić swoje szeregi.
Tegoroczne zimowe „okienko” transferowe w Polsce upływa pod znakiem powrotów z zagranicznych wojaży. Największym hitem ma być transfer Macieja Żurawskiego, który po kilku sezonach spędzonych w Celticu Glasgow oraz greckiej Larisie już za kilka tygodni ma wrócić do krakowskiej Wisły. Chyba nie ma lepszego miejsca na odbudowę dawnej formy, dlatego też zadowolenie piłkarza nie powinno nikogo specjalnie dziwić. Początkowo mówiło się o wymianie. Za Żurawskiego w Grecji mięli się pojawić Maciej Zieńczuk oraz Marcin Baszczyński, ale w ostatnich dniach działacze Larisy zmienili zdanie. Nie chcą oddawać „Żurawia”, a dwóch pozostałych piłkarzy chcą nabyć za dwieście tysięcy euro. Jaki będzie finał pertraktacji przekonamy się już w najbliższych dniach.
Na dzień dzisiejszy krakowianie podpisali umowę z Łukaszem Gargułą. Klub ze stadionu przy ulicy Reymonta już od dawna zabiegał o ten transfer, ale dopiero teraz mógł zostać sfinalizowany. To bez wątpienia bardzo duże wzmocnienie, które jest sygnałem, iż Wisła jak najbardziej poważnie myśli o walce o najwyższe laury również w przyszłym sezonie. Garguła koszulkę z Białą Gwiazdą przywdzieje bowiem dopiero po zakończeniu obecnego.
Do Polski powrócił już Tomasz Frankowski, który jeszcze nie tak dawno reprezentował barwy Chicago Fire. Jak sam twierdzi czas spędzony na obczyźnie stracony na pewno nie jest, ale do kraju wraca z wielką ochotą. Tym bardziej, że Jagiellonia Białystok to klub, w którym stawiał pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu. W Białymstoku pojawił się również Kamil Grosicki, który jeszcze nie tak dawno reprezentował barwy szwajcarskiego FC Sion.
Z Anglii do Krakowa przeniósł się Bartosz Ślusarski. Na Wyspach Brytyjskich wychowanek Groclinu Grodzisk Wielkopolski kariery nie zrobił. Nie powiodło mu się ani w West Bromwich Albion, ani też w Blackpool i Sheffield Wednesday, do których był później wypożyczany. Ślusarski bez wahania zgodził się na dużo mniejszy kontrakt, aby tylko móc odbudować dawną formę. Oprócz niego do klubu zawita inny emigrant – Maciej Murawski – który zaliczył epizod w greckim Apollonie Kalamarias. Z Grecji do Polonii Warszawa wraca ponadto Piotr Piechniak, któremu nie udało się zrobić wielkiej kariery w APO Levadiakos.
Spore ruchy transferowe będą też w Górniku Zabrze, który po rundzie jesiennej zamyka ligową tabelę. Główny sponsor, firma Allianz, jest wyjątkowo hojny, bo z ostatnich doniesień wynika, iż zabrzanie będą mięli jeden z najwyższych budżetów w lidze. Na dobry początek klub pożegnał się z Tomaszem Hajto, który zasili Łódzki Klub Sportowy. Były reprezentacyjny obrońca spisywał się ostatnio coraz gorzej, nie miał też najlepszych relacji z kolegami z drużyny. Z klubem pożegna się też Jerzy Brzęczek. Na dzień dzisiejszy największą gwiazdą klubu jest… trener Henryk Kasperczak. Znany trener ściągnął już kilku piłkarzy. Z Austrii wrócił Paweł Strąk (SV Reid), a z Łodzi Dawid Jarka. Za nieco ponad milion kupiono również Roberta Szczota z Jagielloni Białystok.
Z innych wydarzeń na uwagę bez wątpienia zasługuje kontrakt Łukasz Załuska z Celtikiem Glasgow. Bramkarz Dundee United przed kilkoma tygodniami podpisał przedwstępny kontrakt, który obowiązywał będzie od czerwca tego roku. Załuska ma być alternatywą dla będącego w słabszej ostatnio formie Artura Boruca, a po jego ewentualnym transferze ma wielkie szanse na koszulkę z numerem 1. Na szkockich boiskach ponownie zadebiutował Grzegorz Szamotulski. „Szamo” na sześć miesięcy związał się z Hibernianem Edynburg, a jeśli obie strony będą zadowolone dojdzie zapewne do przedłużenia kontraktu.
Po wypożyczeniu z duńskiego Aalborga powrócił też Marek Saganowski, który znów zagrał w barwach Southampton. Reprezentant Polski liczy, że na stałe zagości w pierwszym składzie „Świętych”.
Do zakończenia transferowego okresu jeszcze trochę pozostało, dlatego też możemy się spodziewać jeszcze kilku innych interesujących zakupów.
Daniel Kowalski
Gościnne występy pseudokibiców
September 22, 2008
Widać gołym okiem, że największym problemem, z którym organizatorzy meczów piłkarskich nie mogą sobie poradzić, jest przyjazd kibiców drużyny gości.
Nie wystarcza już budowanie specjalnych sektorów na trybunach zwanych klatkami. Nie zdają też egzaminu i tego można było się spodziewać, wprowadzone jakiś czas temu karty identyfikacyjne kibica, a PZPN wystawia się na pośmiewisko, wydając „zakazy wyjazdowe”, których potem i tak nikt nie jest w stanie wyegzekwować. Nadal nad przyjeżdżającymi nikt nie ma kontroli, zaś to, czy na meczu będzie porządek, czy nie, nie zależy bynajmniej od sprawności służb porządkowych, a od… dobrej woli gości.
Paradoksalnie łatwiej jest spacyfikować miejscowych, chociaż wydarzenia z Zabrza z minionego weekendu przeczą temu twierdzeniu. Kibice przyjezdni czują się „panami sytuacji”, a wszelkie próby ich utemperowania spotykają się z twardym oporem. Nie poprawia sytuacji rozprowadzanie biletów wyłącznie poprzez klub, który ma przy tym obowiązek zewidencjonowania wszystkich wyjeżdżających na mecz kibiców i przekazania imiennej listy organizatorowi.
Bramkarz specjalnej troski
September 7, 2008
To, co Artur Boruc wyprawiał na boisku, podczas meczu z Rangersami, jest doskonałym przyczynkiem do rozmowy na temat upadków i zakrętów w karierze sportowców.
Z bramkarza wysokiej klasy, który zadziwiał piłkarską opinię publiczną podczas Euro, nasz reprezentacyjny do niedawna golkiper stacza się na dno profesji. I niech się nie dziwi, że tak drastyczne załamanie formy jest przez wielu obserwatorow kojarzone z informacjami o alkoholowych ekscesach w klubie, a nawet w kadrze. Wybaczać to kibice mogą jedynie zawodnikom grającym bezbłędnie…
Boruc był jeszcze kilka tygodni temu bohaterem kraju. Potem – gdy przez kraj przetoczyła się dyskusja o incydencie na Ukrainie i gdy został karnie wykluczony z kadry przez Beenhakkera – sympatia znacznie osłabła, a gdy naród dowiedział się, że to wcale nie pierwszy taki wyskok naszego bramkarza (w Szkocji nałożono na niego duże kary finansowe za identyczne przewiny), to obok wiernych mu sympatyków pojawiła się całkiem spora grupa krytyków. Dzisiaj okazuje się, że krytycy – choćby na krótką metę – mają rację…
Artur Boruc zagrał w meczu Celticu z Rangersami nie tylko poniżej oczekiwań, ale także poniżej krytyki. Oczywiście, nie zabieram mu prawa do gorszego występu, ale radziłbym zwrócić uwagę na inne elementy. Tuż przed utratą czwartej bramki – gdy przeciwnicy zagrali piłkę do flanki – Boruc przemieszczał się w polu karnym z nonszalancją cwaniaczka spod budki z piwem. Zero zaangażowania w wydarzenia na boisku!! Raczej lekceważące uwagi typu: „Wy, napastnicy, bójcie się, bo król linii bramkowej zaraz was ośmieszy”…
Dziwna sprawa
August 25, 2008
Od dłuższego już czasu obserwujemy dość dziwne zjawisko w polityce transferowej czołowych klubów europejskich, zwłaszcza tych, które mają ambicję sięgania po najcenniejsze trofea.
Odnosi się wrażenie, że niektóre z nich nie dbają o stablizację zespołów, w szczególności o zatrzymanie w swoich szeregach wybitnych zawodników, za których zapłaciły niegdyś ogromne sumy. Przyglądając się rynkowi transferowemu, można dojść do wniosku, że kluby-potentaty pomagają wręcz swoim gwiazdorom próbującym zmienić barwy klubowe w realizacji ich zamierzeń. Wygląda to tak jakby się chciały pozbyć owych wybitnych jednostek. Wbrew pozorom nie jest to zjawisko nowe, bo już przecież w przeszłości Real Madryt upłynniał ze swej „galaktycznej” drużyny wielu zawodników, wśród nich Luisa Figo, Roberto Carlosa, Davida Beckhama. W tym roku zjawisko to wystąpiło w zintensyfikowanej formie, choć w innym hiszpańskim klubie.
Oto np. już od wczesnych wiosennych miesięcy kilku zawodników Barcelony wyraziło intencje przejścia do innych klubów, a Blaugrana nie zatrzymywała ich na siłę. Z jej łaskawości skorzystał więc Deco, który za sumę 10 mln euro przeszedł do londyńskiego Chelsea. Gorzej było z Ronaldinho, którego też wprawdzie Barcelona nie zatrzymywała, ale który nie mógł znaleźć takiego nabywcy, który katalońskiemu klubowi zapłaciłby żądaną sume transferową, a równocześnie zagwarantował piłkarzowi bardzo wysokie uposażenie. Czas upływał, a rozwiązania nie było. W końcu prezes Joan Laporta się zdenerwował i wystosował ultimatum zmuszające Brazylijczyka do podjęcia ostatecznej decyzji w ciągu 72 godzin. I dopiero wówczas nastąpiła finalizacja transferu do Milanu AC, przy czym Ronaldinho otrzymał tam uposażenie w wysokości 6 mln euro rocznie, czyli o 2,5 mln euro mniejsze niż w Barcelonie.
Tele-radio-wizja polska przedstawia…
August 25, 2008
Czy jest coś gorszego niż oglądanie ekscytującego kryminału w towarzystwie osobnika, który opowiada, co się za chwilę zdarzy na ekranie i w połowie projekcji mówi, kto jest mordercą? Ano jest!! Zadbała o to TVP…
Nie znoszę oglądania powtórek, bo najczęściej znam ostateczne roztrzygnięcie i nie emocjonują mnie w żaden sposób. Chyba właśnie dlatego szlag mnie trafia, bowiem właśnie leci mecz Wisły z Barceloną, a szajs serwowany polskim kibicom z ekranów zmusił mnie do sięgnięcia po klawiaturę komputera.
Rozumien wszystko – kłopoty techniczne, burze na łączach i trudności obiektywne. Ale za jakie grzechy muszę oglądać mecz, w którym sprawozdawca – z kilkusekundowym wyprzedzeniem!! – opowiada o tym, co dopiero za chwilę zdarzy się na boisku.
Facet z Barcy biegnie sobie wzdłuż linii bocznej boiska, a ja już dowiaduję się, że Pawełek wypuścił z rąk dośrodkowaną piłkę, lecz zaraz potem, rzucając się, naprawił swój błąd.
Mało tego!!
Piąta pora roku
August 14, 2008
Jestem obrzydliwym meteopatą. Co piszę nie bez kozery w dniu, gdy trwające od rana upały już dwukrotnie były przerywane obfitymi ulewami z potężnymi spadkami ciśnienia w tle.
Nie chce mi się wtedy nic robić – szukam każdego pretekstu do lenistwa. No, nie zawsze. Czasem coś złośliwie napiszę o nieróbstwie ludzi futbolu i to tak kardynalnie, jakbym przez całe życie był ambitnym pracoholikiem.
A tak w ogóle to meteopatyczna skaza opanowala także polską piłkę. Mało tego, że mamy kopania dosyć – w najgorszym tego słowa znaczeniu – przez cały sezon, to jeszcze chyba nawet dla potrzeb rodzimego futbolu został znacznie rozszerzony katalog por roku.
Od lat czekamy na piłkarską wiosnę, czyli dzień, w którym okaże się, że mróz korupcji i układów zelżał, a chłopaki na boisku nie grają jak na tafli lodowej i potykają się o kawałki kry.
Co prawda marzy się to kibicom, ale zupełnie to nie w smak władzom piłkarskiej centrali, które wzorem najlepszych zakładów komunalnych dziękują Bogu za długą i śnieżną zimę, kiedy to warstwy brudów i śmieci mogą sobie spokojnie zalegać pod dywanem idealnej bieli śniegu.
Póki co mróz trwa i nic nie wskazuje na odwilż.
Przyćmione gwiazdy (cz. 2)
August 12, 2008
W minionym tygodniu omówiliśmy w skrócie zmiany na stanowiskach selekcjonerskich w krajach naszych południowych sąsiadów, a równocześnie rywali Polski w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2010, a więc Czech i Słowacji. Dziś kolej na inne państwa, w których dokonano podobnych zmian, w tym i na te, które sytuują się dość wysoko w piłkarskiej hierarchii w Europie.
Idzie tu np. o Włochy, które w Euro 2008 dotarły wprawdzie do ćwierćfinału, ale w tej właśnie fazie pożegnały się z turniejem, przegrywając rzutami karnymi z Hiszpanią. Gdyby polskiej reprezentacji udało się osiągnąć taki wynik, uznalibyśmy to za sukces i bylibyśmy wniebowzięci. We Włoszech ów ćwierćfinał uznano za klęskę, a w konsekwencji jeszcze w czasie austriacko-szwajcarskich mistrzostw rozstano się z dotychczasowym selekcjonerem Roberto Donadonim. Sięgnięto natomiast po 60-letniego Marcello Lippiego, który dwa lata temu zdobył z drużyną włoską tytuł mistrza świata. Lippi, który po sukcesie w Niemczech przeszedł na emeryturę, znów poczuł wyzwanie i 26 czerwca podpisał podsunięty mu przez włoską federację kontrakt, obejmując ponownie reprezentację.
Przyćmione gwiazdy
August 5, 2008
Po dużej międzynarodowej imprezie piłkarskiej z udziałem drużyn narodowych następują zazwyczaj roszady zawodnicze i trenerskie po to, aby jak najlepiej przygotować się do następnej batalii, która rozpoczyna się za dwa lata.
I taki właśnie okres zmian futbol europejski przechodzi obecnie, po Euro 2008, a przed Mundialem 2010. Najwyraźniej owe zmiany widać na stanowiskach selekcjonerów, zwłaszcza tych krajów, których reprezentacje doznały w Austrii i Szwajcarii klęski lub nie osiągnęły wyników, na które ich federacje liczyły. Ów proces wymiany sterników reprezentacji dostrzega się również w tych państwach, których drużyny narodowe nie zdołały zakwalifikować się do minionych już mistrzostw Europy. Nowi ludzie więc i nowe nadzieje, ale o tym, czy się spełnią, przekonamy się za dwa lata.
Piłka jest kanciasta, a bramki są trzy…
August 5, 2008
…pod tym szlachetnym zawołaniem ruszyła tegoroczna edycja polskiej Ekstraklasy. Ktoś mówi, że nie ruszyła? Kłamie! Sam zrobiłem sprawozdanie z inauguracji sezonu.
Michał Listkiewicz najpierw publicznie obiecał odspawać się od fotela prezesa PZPN, by teraz oświadczyć tłumowi łatwowiernych, że tego nie zrobi. To rzadki przypadek, gdy ten sam kubek pomyj oblewa i zanieczyszcza obie zainteresowane strony.
Pisanie tego tekstu jest niczym próba tłumaczenia naiwnym, że mamusia słusznie kiedyś ich przestrzegała przed wkładaniem ręki do nocnika. Oczywiście tłumaczenia post factum…
Mimo to jeszcze nie raz znajdą się naiwni (?), którzy ochoczo dadzą się kolejny raz nabrać przebiegłemu sternikowi polskiej karykatury sportu o nazwie: piłka nożna. Dlaczego?






Komentarze