Afera na skalę europejską

December 10, 2009

6691-722846

Afera korupcyjna w polskiej piłce nożnej ciągnąca się już zresztą od kilku lat wywołała zrozumiałe oburzenie opinii publicznej.

Na szczęście nasze organa ścigania skutecznie rozszyfrowały jej przebieg i zasięg, a w konsekwencji pociągnęły do odpowiedzialności blisko 200 osób w nią zamieszanych, a Polski Związek Piłki Nożnej ukarał degradacją i innymi formami kar kilka klubów. Polski futbol nie był pierwszy ani ostatni dotknięty korupcją.

Teraz od tygodnia aż huczy w Europie o wielkiej, międzynarodowej siatce przestępczej ustawiającej wyniki meczów dla oszukańczych zakładów piłkarskich. Działała ona w co najmniej dziewięciu krajach i obejmowała nawet kluby aspirujące do Ligi Mistrzów i do Ligi Europejskiej. Ocenia się, że ustawianie wyników w tych sfałszowanych zakładach piłkarskich mogło przynieść sprawcom dziesiątki milionów euro. Natychmiast po ujawnieniu tych rewelacji w szwajcarskiej siedzibie UEFA odbyło się w ubiegłą środę spotkanie z przedstawicielami dziewięciu federacji krajowych, na których terenie odbywał się ten ciemny interes, a więc Austrii, Belgii, Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Niemiec, Węgier, Słowenii, Szwajcarii i Turcji. Prowadzący spotkanie sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino oświadczył tam, że UEFA wspólnie z federacjami dotkniętymi tym problemem złoży tak szybko, jak to tylko możliwe, skargi przeciwko klubom, działaczom i zawodnikom zamieszanym w te przekręty. Podkreślił jednocześnie, że UEFA jako instytucja sportowa posiada ograniczone narzędzia do rozwiązywania tego rodzaju machlojek. – Tu chodzi o przestępstwo zorganizowane, o śledztwo kryminalne – zaznaczył – dlatego jesteśmy zależni od instytucji publicznych, jak np. od prokuratury w Bochum mającej dostęp do akt sprawy i prowadzącej śledztwo, które może potrwać wiele tygodni. W końcu mówca dorzucił, że żaden członek organizacji piłkarskiej nie jest wmieszany w tę aferę. – W przeciwieństwie do tego, co sugerują niektóre media, nie ma żadnych podejrzeń ani żadnego śledztwa przeciw jakiemukolwiek członkowi administracji UEFA. Okazuje się jednak, że Infantino sam sobie nieco przeczy, bo zaraz po tym powiedział, że „nie wchodząc w żadne szczegóły, oświadczam, że UEFA podejmie własne śledztwo dotyczące trzech arbitrów i jednej innej osoby związanej z UEFA”. Wspomniana wyżej prokuratura w Bochum prowadząca sprawę zakomunikowała, że trzy mecze eliminacyjne do Ligi Mistrzów oraz dwanaście spotkań Ligi Europejskiej zostało uznanych jako podejrzane.

Natomiast ze źródeł zbliżonych do UEFA pojawiła się informacja, że liczba meczów eliminacyjnych do europejskich pucharów może być znacznie wyższa. Komunikat wydany także w ubiegłą środę przez UEFA i podpisany przez tego samego Gianniego Infantino wskazuje, że na początkowej liście czterdziestu meczów, których wyniki zostały uznane za podejrzane, UEFA prowadzi dochodzenie bardziej zaawansowane w stosunku do siedmiu spotkań. Wśród nich znajdują się takie mecze jak Stabaek (Norwegia)-KF Tirana 4-0, Yehuda(Izrael)-Dinaburg (Łotwa) 4-0 i 0-1, Rapid Wiedeń-Vlaznia (Albania) 5-0 i 0-3, Fenerbahce-Honved Budapeszt 5-1, NK IB Ljublana-Donieck 0-3.

Według pierwszych ustaleń to właśnie kluby, które doznały porażek, są zamieszane w oszustwa, czyli dwa albańskie, jeden łotewski, jeden węgierski i jeden słoweński. A w ogóle podejrzewa się, że proceder ten może obejmować 200 meczów. W wyniku śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Bochum doszło już do pierwszych aresztowań. W Niemczech zatrzymano 15 osób, a w Szwajcarii – dwie. Wśród nich znajduje się dwóch Chorwatów zamieszkałych w Berlinie. Są to bracia Ante i Milan Sapina, którzy już w 2004 roku byli zamieszani w aferę podobnego typu w Niemczech z udziałem arbitra Roberta Hayzera.

W następstwie obecnego skandalu federacja niemiecka (DFB) i Liga Niemiecka (DFL) zakomunikowały o stworzeniu komisji, która badać będzie 32 podejrzane mecze rozegrane na terenie Niemiec. Z kolei policja chorwacka otworzyła śledztwo mające zweryfikować doniesienia o sztucznie ustalanych wynikach meczów. Według prasy chorwackiej przedmiotem tego śledztwa jest 14 meczów pierwszoligowych w tym kraju. Policja natomiast poinformowała o aresztowaniu poszukiwanego przez policję niemiecką Słoweńca Dragana Mihelica podejrzanego o organizowanie meczowych oszustw i pranie brudnych pieniędzy.

Na Węgrzech natomiast posądzany o udział w aferze Honved Budapeszt odcina się od niej zdecydowanie. Na swojej stronie internetowej zamieścił on następujący komunikat: „Pragniemy zapewnić świat futbolu, że Honved Budapeszt nie jest zamieszany w tę aferę. W każdym klubie znajdują sie zawodnicy gotowi za pieniądze uciekać się do fałszywych tricków. Honved nie neguje istnienia w swoich szeregach „czarnej owcy”. Jeżeli zebrane dowody wskażą winnego, to federacja węgierska podejmie przeciwko niemu najsurowsze sankcje”. Sprawa jest rozwojowa i wkrótce zapewne poznamy nowe jej szczegóły.

Czesław Ludwiczek

Kowalczyk zachwyca, Małysz jeszcze nie…

December 10, 2009

Ze zmiennym szczęściem sezon rozpoczęli Justyna Kowalczyk i Adam Małysz – nasze nadzieje na olimpijski medal w Vancouver. Fińskie Kuusamo okazało się szczęśliwe dla naszej biegaczki, która po raz pierwszy w karierze wygrała Puchar Świata w biegu sprinterskim. Gorzej fińską stolicę narciarstwa zapamięta Adam Małysz. Orzeł z Wisły nie zakwalifikował się do pierwszych zawodów tegorocznego sezonu z powodu warunków atmosferycznych, które wypaczyły wyniki kwalifikacji.

kowalczyk

Druga połowa listopada to, jak co roku, czas wyczekiwany przez wszystkich fanów skoków narciarskich. Inauguracja nowego sezonu odbyła się w fińskim Kuusamo. Jak zwykle spore nadzieje kibiców wiążą się z występami Adama Małysza, który w letnim sezonie GP pokazał, że wciąż zalicza się do światowej czołówki. Niestety pierwsze tegoroczne zawody okazały się pechowe dla naszego mistrza. Podczas piątkowych kwalifikacji Małysz trafił na bardzo niekorzystne warunki panujące na skoczni. Polak nie miał szans wobec silnego wiatru w plecy, wylądował na 101 metrze. Ten wynik ulokował naszego skoczka na 43 pozycji, tym samym nie zakwalifikował się on do czołowej 40-tki, która miała wystąpić w sobotnim konkursie.

Duże pretensje o to, w jakich warunkach skakał Małysz miał do dyrekcji PŚ jego trener Hannu Lepistoe, rozgoryczenia nie krył również sam Małysz. O tym, że słaby skok był następstwem złych warunków pogodowych „Orzeł z Wisły” udowodnił już parę godzin później, bowiem tego samego dnia zostały rozegrane zawody drużynowe. Konkurs drużyn wygrali Austriacy, nieznacznie wyprzedzając Niemców. Na najniższym stopniu podium ze sporą stratą uplasowali się Finowie, tuż za nimi Rosjanie i Polacy. Piąte miejsce zajęte przez naszych skoczków cieszy – wyprzedziliśmy m.in. mocnych Szwajcarów, Norwegów i Japończyków. Kadra skakała w składzie Adam Małysz, Kamil Stoch, Krzysztof Miętus i Piotr Żyła. Wielki kunszt pokazał Małysz, którego skoki na odległości 141,5 oraz 143 metrów dałyby mu miejsce na podium w konkursie indywidualnym.

Dobry występ w drużynie zanotował też Kamil Stoch i Krzysztof Miętus, którzy lądowali w okolicach 130 metra, gorzej wypadł Piotr Żyła. Przeciętnie nasi skoczkowie zaprezentowali się w sobotnim konkursie indywidualnym. Najlepszy z naszych – Kamil Stoch zajął 24 pozycje, cztery oczka niżej sklasyfikowany został Łukasz Rutkowski, do finałowej 30-tki nie awansowali Bachleda i Miętus. Zawody wygrał Norweg Bjoern Einar Romoeren, drugi był młody talent z Niemiec – Pascal Bodmer, trzeci doświadczony Wolfgang Loitzl.

Tydzień wcześniej sezon rozpoczęli biegacze narciarscy, w tym polska mistrzyni świata Justyna Kowalczyk. Pierwsze zawody sezonu odbyły się w norweskim Beitostoelen, pierwszą konkurencją był bieg na 10 km stylem dowolnym – Polka zajęła w nim 12 pozycję. Jednak forma naszej medalistki olimpijskiej z Turynu idzie w górę, o czym mogliśmy się przekonać w PŚ w Kuusamo. W piątkowym sprincie na dystansie 1,2 km stylem klasycznym Polka nie pozostawiła złudzeń rywalkom i stanęła na najwyższym stopniu podium. Było to jej siódme zwycięstwo w zawodach PŚ, lecz pierwsze w biegu sprinterskim. Kowalczyk przez dłuższą część biegu finałowego plasowała się na dalszych pozycjach, by na końcu popisać się wspaniałym finiszem. Pokonała Słowenkę Majdic o 0,8 sekundy, a Słowaczkę Prochazkową o 1 sekundę. Naszej specjalistce od biegów nie udało powtórzyć się tego sukcesu w sobotnich zawodach. W biegu na 10 km stylem „klasycznym” Justyna zajęła 7 miejsce. Na początku zawodów naszej sportsmence przydarzył się niefortunny wypadek, upadła na trasie. Przez to straciła około 20 sekund, w pierwszym miejscu pomiaru czasu została sklasyfikowana dopiero na 50 pozycji. Na szczęście pokazała twardy, góralski charakter i podobnie jak dzień wcześniej popisała się świetnym finiszem, który dał jej miejsce w czołowej dziesiątce. Zawody wygrała Aino-Kaisa Saarinen. Tym samym Finka wywalczyła żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej. Kowalczyk zajmuje obecnie drugą lokatę w „generalce” i traci do Saarinen 21 punktów. Źle wypadły nasze pozostałe reprezentantki, w piątek najwyżej sklasyfikowana była Sylwia Jaśkowiec – 58 lokata, w sobotę Kornelia Marek – 50 pozycja. Słabo zaprezentowali się również biegacze, ich honor obronił Janusz Krężelok, który w niedzielę uplasował się na 18 miejscu.

Z ocenami wyników uzyskiwanych przez naszych sportowców musimy wstrzymać się przynajmniej do końca lutego, wtedy to zakończą się XXI zimowe Igrzyszka Olimpijskie. Z całą pewnością Kowalczyk i Małysz chcieliby wygrać cykl PŚ jednak priorytetem w tym sezonie jest Olimpiada. Do tego turnieju pozostało jeszcze około 70 dni i to wtedy nasi sportowcy mają być w najwyższej formie.
W najbliższy weekend nowy sezon rozpoczną także biathloniści, a wśród nich Tomasz Sikora. Kibice wierzą, że to właśnie on oraz wyżej wspomniana dwójka zapewnią Polakom medale na Igrzyskach Olimpijskich w kanadyjskim Vancouver.

Maciej Ciszek

Messi – Ronaldo 1:0

December 2, 2009

barca

Przed nami okres konkursów, plebiscytów oraz podsumowań. Brytyjski miesięcznik „FourFourTwo” jako pierwszy pokusił się o ocenę piłkarzy w mijającym roku. Niespodzianek mało, jednak zdania na temat zwycięzcy były podzielone.

Pierwsze miejsce zajął Lionel Messi z FC Barcelona. Niespodzianka to żadna, choć kilku dziennikarzy FFT stawiało na Ronaldo. Po odejściu z Barcy kontrowersyjnego w ostatnim czasie Ronaldinho, Messi przejął koszulkę z numerem dziesięć i praktycznie w każdym meczu potwierdza, że znalazła się ona we właściwych rękach. W minionym sezonie poprowadził swój zespół do zwycięstwa w Lidze Mistrzów, zdobył też mistrzostwo Hiszpanii oraz Copa del Rey. W rozgrywkach Champions League został królem strzelców. Już teraz przez wielu porównywany jest do Maradony, który sam zresztą oficjalnie ogłosił go swoim następcą.

Drugi w klasyfikacji jest oczywiście Cristiano Ronaldo. On też miniony rok może zaliczyć do udanych. Z Manchesterem United nie zdobył wprawdzie wszystkich zaplanowanych celów, ale dopiął w końcu swego w sprawie transferu do Realu Madryt. Podobno Portugalczyk był murowanym kandydatem do zwycięstwa, ale o wyniku zadecydowała „ucieczka” z Manchesteru.

Na trzecim miejscu ex exquo znaleźli się Xabi oraz Iniesta. To oni, oprócz Messiego, byli głównymi motorami napędowymi sukcesów Barcy. Na piątym miejscu kolejny Hiszpan, David Villa. Niezwykle utalentowany napastnik, który od dłuższego czasu przymierzany jest zarówno do Realu Madryt, jak i Barcelony. Do transferu nie dochodzi, bo za piłkarza żąda się podobno minimum 50 milionów euro! Na mistrzostwach Europy był królem strzelców, został również najlepszym snajperem w historii swojego klubu, strzelając w zeszłym sezonie aż 28 goli. Bardzo dobre statystyki notuje zresztą w reprezentacji, gdzie w piętnastu kolejnych meczach zdobył piętnaście goli!

Pierwszego Anglika sklasyfikowano na siódmym miejscu. Został nim Steven Gerrard, wyprzedzając Kakę oraz Samuela Eto. Pierwszą dziesiątkę zamyka Wayne Rooney. Dopiero 92. lokatę zajął Ruud Van Nisterlooy, 83. jest Ronaldinho, szukający formy w AC Milan, a dwie pozycje niżej sklasyfikowano doświadczonego bramkarza Manchesteru United, Van Der Saara. To chyba największa niespodzianka tego zestawienia, bo kto jak kto, ale golkiper Czerwonych Diabłów na pewno zasłużył na bardziej eksponowane miejsce. Całą stawkę symbolicznie zamyka 33-letni Brazylijczyk Ronaldo, który najlepsze lata ma już za sobą i gra teraz w brazylijskim Corinthias.

W pierwszej setce znalazło się po 11. zawodników Realu Madryt oraz Chelsea i  „tylko” dziewięciu z Barcelony oraz Interu. Manchester United zajmuje w tej klasyfikacji dopiero piątą lokatę z siedmioma zawodnikami.

Jeśli ranking podzielimy na poszczególne ligi bezapelacyjnie zwycięża angielska Premier League (33 piłkarzy). Ligę hiszpańską reprezentuje 29 piłkarzy, a Serie A – 23. Następną w klasyfikacji Bundesligę dzieli prawdziwa przepaść (8). Po jednym zawodniku mają na swym koncie ligi: ukraińska, rosyjska oraz …brazylijska.

Nie ma niespodzianek jeśli zestawienie rozbijemy na reprezentacje narodowe. Tu bez dwóch zdań zwyciężyła Hiszpania (15), przed Brazylią (13) oraz Francją (10). Dopiero szósta jest reprezentacja Anglii.

Dziesiątka rankingu najlepszych piłkarzy 2009 roku według  miesięcznika „FourFourTwo”:

1. Lionel Messi (Argentyna, FC Barcelona),
2. Cristiano Ronaldo (Portugalia, Real Madryt),
3. Xavi oraz Iniesta (obaj Hiszpania, FC Barcelona),
5. David Villa (Hiszpania, Valencia),
6. Fernando Torres (Hiszpania, FC Liverpool),
7. Steven Gerrard (Anglia, FC Liverpool),
8. Kaka (Brazylia, Real Madryt),
9. Samuel Eto (Kamerun, Inter Mediolan),
10. Wayne Rooney (Anglia, Manchester United).

Daniel Kowalski

Złe miłego początki?

November 30, 2009

W dwóch pierwszych spotkaniach pod wodzą nowego trenera, reprezentacja Polski zanotowała porażkę i zwycięstwo. Nasi piłkarze musieli uznać wyższość Rumunów, którzy pokonali nas 1:0. W drugiej potyczce kadra Smudy odniosła swoje pierwsze zwycięstwo, pokonali Kanadę również różnicą jednego gola.

Mimo wielkich oczekiwań i zapowiedzi debiut Franciszka Smudy nie wypadł okazale. Spotkanie rozegrane zostało w Warszawie na stadionie Legii. W związku z modernizacją obiektu, mecz mogło obejrzeć zaledwie kilka tysięcy widzów. Spotkanie było prowadzone w umiarkowanym tempie. W szybkim rozgrywaniu piłki przeszkadzała murawa stadionu, która przypominała klepisko. Na zły stan trawy narzekali po meczu zarówno trenerzy jak i piłkarze obu drużyn.
Swoją szansę na zdobycz bramkową miał Ireneusz Jeleń, jednak bramkarz Rumunów obronił jego strzał. W drugiej połowie spotkania jedyną bramkę meczu zdobył klubowy kolega Jelenia z Auxerre – Daniel Niculae. Rumuński napastnik w 59 minucie spotkania oddał strzał tuż sprzed linii pola karnego, piłka po rykoszecie wpadła do siatki bezradnie interweniującego Tomka Kuszczaka.

Po stracie gola na boisku zarysowała się lekka przewaga naszej reprezentacji. Drużyna Smudy stworzyła więcej sytuacji bramkowych niż Rumuni, jednak żadnej z nich nie udało się wykorzystać. Najlepsze okazje do zdobycia bramki miał wprowadzony w drugiej połowie Sławomir Peszko, w ostatniej minucie spotkania zdołał on minąć bramkarza, jednak na przeszkodzie znów stanęli rumuńscy defensorzy. Za najlepszego zawodnika tego spotkania należy uznać Kamila Kosowskiego, który przez całe spotkanie był aktywny i jako jeden z nielicznych brał na siebie ciężar gry. Sam Smuda porażkę w debiucie skomentował słowami „Złe miłego początki”.

Trzy dni później biało-czerwoni zagrali na stadionie w Bydgoszczy przeciw Kanadzie. W wyjściowym składzie reprezentacji doszło do kilku zmian, z powodu kontuzji z kadry wypadli Jakub Błaszczykowski i Ireneusz Jeleń. Od pierwszych minut spotkania w poczynaniach naszych piłkarzy widać było chęć zwycięstwa i wolę walki. Optyczna przewaga biało-czerwonych została udokumentowała golem w 18 minucie spotkania. Po dośrodkowaniu Ludovica Obraniaka, Kosowski zgrał piłkę głową do Macieja Rybusa a ten sytuacyjnym strzałem lewą nogą pokonał bramkarza rywali. Tym samym młody pomocnik Legii, dla którego był to dopiero drugi mecz w kadrze, przełamał niemoc strzelecką reprezentacji, która trwała niemalże 400 minut. Pozostały czas meczu upłynął pod znakiem ciągłych ataków reprezentacji Polski i groźnych kontrataków Kanadyjczyków. Mecz mógł się podobać kibicom, którzy w liczbie 10 tysięcy wypełnili bydgoski stadion. Polacy powinni zdobyć jeszcze kilka bramek, niestety zawiodła skuteczność. Nasza reprezentacja wypracowała sobie kilkanaście rzutów rożnych, groźne strzały z dystansu oddawali Peszko i Dudka a w ostatniej minucie meczu, Patryk Małecki, tuż po wejściu na boisko oddał strzał, który odbił się od słupka kanadyjskiej bramki. Mecz zakończył się zwycięstwem Polaków 1:0. Warto odnotować debiut 19-letniego bramkarza Arsenalu Londyn – Wojciecha Szczęsnego, który zastąpił w przerwie spotkania Tomasza Kuszczaka

Oglądając pierwsze dwa spotkania pod wodzą Smudy, widać poprawę gry drużyny narodowej. Biorąc pod uwagę całkiem dobre występy piłkarzy młodych (Sadlok, Szczęsny, Rybus czy Małecki), możemy być umiarkowanymi optymistami.

Maciej Ciszek

Pościg za mistrzem

November 25, 2009

Po eliminacjach do Mistrzostw Świata 2010, które dla naszej reprezentacji zakończyły się kompletną klapą, kibicom w kraju zostały już tylko rozgrywki ligowe.

Za nami już 13 kolejek, do zakończenia rundy jesiennej Ekstraklasy zostały dwie serie spotkań. Od początku rozgrywek ton rywalizacji narzucała Wisła Kraków. Krakowianie w pewnym momencie mieli już kilkanaście punktów przewagi nad drugim zespołem w tabeli. Kiedy już wydawało się, że Biała Gwiazda pewnie zmierza ku trzeciemu tytułowi mistrzowskiemu z rzędu, wiślakom kilka razy podwinęła się noga. Potknięcia rywali wykorzystała rewelacja rundy – Ruch Chorzów oraz wracająca do formy Legia Warszawa, które rozpoczęły pościg za mistrzowskim tytułem.

Podrażnieni kompromitacją w eliminacjach do Ligi Mistrzów piłkarze Wisły chcąc odkupić stracone zaufanie kibiców zapowiadali walkę na maksimum swoich możliwości w każdym meczu ligowym. Biała Gwiazda wygrała pierwsze sześć spotkań ligowych strzelając przy tym trzynaście goli i tracąc tylko jednego. Później coś się zacięło w poczynaniach Wisły. Później było już tylko gorzej, remis z Polonią Bytom, kilka wymęczonych zwycięstw i dwie prestiżowe porażki, przeciw największym rywalom – Lechowi i Legii. Wpływ na słabsze wyniki z pewnością miały też kontuzje, które nie omijają zespołu Skorży. Do pełni sprawności ciągle nie doszli Garguła i Boguski. Poważne urazy odniosły dwie kluczowe postacie tej drużyny – Głowacki i Sobolewski. W takiej sytuacji na czołowych graczy Wisły wyrośli Patryk Małecki, Paweł Brożek oraz brazylijski obrońca Marcelo.

Paradoksalnie dzięki słabszej dyspozycji Wisły w końcówce rundy, liga zyska na atrakcyjności. Krakowianie bez trudu ogrywają ligowych średniaków, jeśli jednak rywal jest wymagający, sami schodzą z boiska pokonani.

Odwrotny problem ma warszawska Legia. Drużyna z Łazienkowskiej ograła już w tym sezonie Lecha i Wisłę jednak, co z tego, skoro punkty cyklicznie tracą na rzecz drużyn z dołu tabeli. Być może niedawne zwycięstwo z Wisłą odmieni oblicze zespołu. Stołeczna drużyny do lidera traci już tylko cztery punkty.

O ile pozycja Legii na podium tabeli nie jest wielką niespodzianką, to za taką trzeba uważać postawę Ruchu Chorzów, który ustępuje tylko Wiśle, do której traci zaledwie trzy punkty. Przed sezonem nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że zespół Waldemara Fornalika będzie spisywał się tak dobrze. Drużyna „Niebieskich”, która składa się głównie z piłkarzy niechcianych w innych klubach jest rewelacją tego sezonu. Chorzowski zespół zwycięża i prezentuje ładną ofensywną piłkę. Spora w tym zasługa duetu napastników Sobiech–Niedzielan. Ten pierwszy trafił już pięciokrotnie do siatki rywala i jest obserwowany przez zagraniczne kluby, o jedną bramkę więcej zdobył Niedzielan, który odbudował się już po nieudanym pobycie w Wiśle Kraków. Na wyróżnienie zasługują też Wojciech Grzyb, który w wieku 35 lat przeżywa na boisku swoją drugą młodość, oraz 19–letni środkowy obrońca Maciej Sadlok, którzy dzięki dobrym występom w Chorzowie awansował do reprezentacji Polski. Bez odpowiedzi pozostanie pytanie jak długo piłkarze Ruchu będą w stanie utrzymać tak wysoką formę.

Negatywną niespodzianką tego sezonu są wyniki Lecha Poznań. „Kolejorz”, którego pamiętamy ze świetnych występów w ubiegłorocznej edycji Pucharu UEFA zawodzi na całej linii. Zwolnienie z funkcji trenera Smudy oraz zmiana taktyki przez nowego szkoleniowca – Jacka Zielińskiego, nie przyniosły pozytywnych rezultatów. Drużyna Lecha, mimo wielu dobrych piłkarzy w zespole gra bardzo przeciętnie i traci wiele punktów. Poznańska „lokomotywa” zajmuje dopiero piąte miejsce w tabeli i sny o mistrzostwie Polski znów będzie musiała odłożyć na przyszłość.

Sąsiedzi Lecha w tabeli to GKS Bełchatów i Polonia Bytom, dla nich jednak odpowiednio czwarta i szósta lokata to spory sukces. W środku tabeli jest bardzo tłoczno, ósmy zespół od strefy spadkowej dzieli tylko kilka punktów. Na samym dnie znajduje się Polonia Warszawa, której właściciel zmienia trenerów średnio, co kilka spotkań, wynikiem tego jest fatalna forma „Czarnych Koszul”. Drugie miejsce spadkowe zajmuje Odra Wodzisław, tyle samo punktów na swoim koncie ma Jagiellonia Białystok, trzeba jednak pamiętać, że zespół z Białegostoku w związku z karą za korupcję zaczynał tegoroczne rozgrywki z 10 punktami ujemnymi. Bardzo mało punktów zgromadziły też drużyny Cracovii Kraków oraz Zagłębia Lubin. Jednakże do końca rozgrywek jeszcze daleko a poziom jest wyrównany, więc ciężko prorokować, kto opuści najwyższą klasę rozgrywkową. Biorąc pod uwagę terminarz ostatnich dwóch kolejek rundy jesiennej, mistrzem na półmetku rozgrywek zostanie prawdo-podobnie Wisła Kraków.

Rozgrywki ligowe w Polsce nie zachwycają, ale nie narzekajmy. Poziom mozolnie, lecz systematycznie się podnosi. Świadczyć o tym może fakt, że w zespołach Ekstraklasy mamy coraz więcej graczy zza granicy grających w swoich drużynach narodowych. Kluby dysponują coraz większymi budżetami, mają coraz lepsze warunku treningowe. Powstaje wiele stadionów, przez co obecny sezon nie jest zbyt atrakcyjny z punktu widzenia kibica. Ze względu na budowę infrastruktury Wisła swoje mecze rozgrywa w Sosnowcu, Lech we Wronkach, Legia gra u siebie, ale na stadionie zamiast kibiców stoją buldożery.

Maciej Ciszek

Jest Smuda, będą cuda?

November 10, 2009

Po wielotygodniowych spekulacjach i przymiarkach medialnych poznaliśmy nowego selekcjonera reprezentacji Polski. W ostatecznej rozgrywce na placu boju pozostali Henryk Kasperczak i Franciszek Smuda. Wybór piłkarskiej centrali padł na tego drugiego.

Popularny „Franz” podpisał kontrakt obowiązujący do 2012 roku, stoi, więc przed szansą poprowadzenia naszych piłkarzy podczas polsko-ukraińskich mistrzostw. Nominacja Smudy – osoby mającej niskie notowania w PZPN – na fotel selekcjonera jest odpowiedzią Związku na coraz ostrzejszą krytykę. Ten charyzmatyczny szkoleniowiec od momentu zwolnienia Leo Benhakkera był zdecydowanym faworytem opinii publicznej. Piłkarska centrala, chcąc przypodobać się choć trochę kibicom i mediom, zaakceptowała kandydaturę Franciszka Smudy.

Kim jest nowy trener kadry? Jedni mają go za „Dyzmę” polskiej piłki, inni za cudotwórcę. Niezależnie od skrajnych opinii kibiców i ekspertów miarą talentu Smudy jest to, co w piłce najważniejsze – wyniki. Swoją trenerską przygodę zaczynał w niższych ligach niemieckich, później próbował szczęścia w Turcji. Na ławce trenerskiej w Polsce zasiada od 1993 roku. Jest twórcą wielkiego Widzewa, z którym grał w elitarnej Lidze Mistrzów oraz dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski. Po raz trzeci wygrał ligę jako szkoleniowiec Wisły Kraków. W ubiegłym sezonie z poznańskim Lechem dotarł do 1/16 finału rozgrywek o Puchar UEFA oraz wygrał Puchar Polski. Wszędzie, gdzie pracował, odnosił mniejsze bądź większe sukcesy. Niezależnie czy za zadanie miał skończyć sezon w „czubie” tabeli, czy wywalczyć utrzymanie w lidze, prawie zawsze osiągał swoje cele. Drużyny, które trenował charakteryzowało to, że zawsze grały do końca, strzelając mnóstwo bramek w końcówkach spotkań. „Franz” preferuje futbol prosty, lecz widowiskowy i skuteczny. Jest zwolennikiem piłki ofensywnej, swoje drużyny ustawia tak, by zawsze grały dwoma napastnikami. Statystycy wyliczyli, że na trenerskiej ławce na poziomie Ekstraklasy zasiadał więcej niż 400 razy, z czego ponad połowę spotkań wygrał. Na tle ligowej szarzyzny Smuda jest postacią nietuzinkową. Szczerość, kontrowersyjne wypowiedzi i ciekawe wywiady – to powody, dla których lubią go zarówno kibice, jak i dziennikarze. Przez piłkarzy uważany jest za mistrza motywacji, gracze darzą go zaufaniem i szacunkiem.

Franciszek Smuda, charyzmatyczny szkoleniowiec od momentu zwolnienia Leo Benhakkera był zdecydowanym faworytem opinii publicznej na selekcjonera reprezentacji Polski

Franciszek Smuda, charyzmatyczny szkoleniowiec od momentu zwolnienia Leo Benhakkera był zdecydowanym faworytem opinii publicznej na selekcjonera reprezentacji Polski.

Obok Franka Smudy ciężko przejść obojętnie – albo się go lubi, albo nie. Jednak nawet jego najwięksi wrogowie nie mogą mu zarzucić jednego – braku profesjonalizmu. W swoją pracę zawsze wkłada serce i maksimum zaangażowania, tego samego oczekuje od piłkarzy – odpuszczanie treningów czy gra na półgwizdka pod wodzą „Franza” nie wchodzi w grę. Stanowcze są też jego poglądy na temat walki z korupcją. Wiele razy podkreślał, że żaden piłkarz, wobec którego zachodzi nawet cień podejrzenia o proceder korupcji nigdy nie zagra w jego drużynie. Korupcję należy – cytuję – „tępić, tępić i wypalać”.

Smuda już dwukrotnie był bliski objęcia stanowiska trenera kadry narodowej, ostatni raz w 1999 roku, wtedy jednak postawiono na Jerzego Engela. Od tamtej pory obaj panowie się nie lubią, Engel zasiada teraz w zarządzie PZPN. Ciekawe więc, jak układać się będzie współpraca na linii selekcjoner – piłkarska centrala. W przeszłości PZPN niejednokrotnie mógł poznać „cięty język” Franciszka Smudy, który nie ukrywał niechęci do działaczy z ulicy Bitwy Warszawskiej.

Pierwszym sprawdzianem dla nowego sternika kadry będą dwa spotkania towarzyskie, które zostaną rozegrane jeszcze w tym roku. 14 listopada w Warszawie zagramy przeciw rumuńskiej drużynie narodowej, cztery dni później, w Bygdoszczy, nasi piłkarze zmierzą się z reprezentacją Kanady. Powołania na te mecze zostały już rozesłane. Nie dostali ich m.in. etatowi gracze z kadry Benhakkera: Artur Boruc, Mariusz Lewandowski, Euzebiusz Smolarek czy Jacek Krzynówek. W kadrze pojawi się za to dwóch debiutantów – Patryk Małecki z Wisły Kraków oraz Maciej Sadlok, młody, 20-letni stoper Ruchu Chorzów. Uznanie w oczach nowego selekcjonera zdobyli też Kamil Kosowski, który w wieku 32 lat wraca do reprezentacji, oraz o rok starszy Michał Żewłakow – to na ich doświadczeniu ma być budowana nowa reprezentacja. Z pierwszych wypowiedzi nowego trenera wynika też, że „mózgiem” drużyny w drugiej linii ma zostać Rafał Murawski, pomocnik rosyjskiego Rubina Kazan. Smuda, jak powszechnie wiadomo, nie boi się dawać szansy młodym graczom.

Brak meczów o punkty w trakcie przygotowań do Euro 2012 oznacza brak możliwości sprawdzenia się w warunkach bojowych. Jeśli kadra Smudy ma dobrze przygotować się do Euro, Związek musi zakontraktować silnych sparing-partnerów, o co nie będzie łatwo. Oczekiwania wobec naszej reprezentacji są ogromne, w końcu grać będziemy na tzw. swoim podwórku. Jako gospodarzom turnieju, wypada nam przebrnąć przez fazę grupową mistrzostw. Wyjście z grupy z pewnością można będzie uznać za sukces Smudy. To zadanie jest jednak trudniejsze niż mogłoby się wydawać, ostatni raz udało się tego dokonać na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii, które odbyły się 27 lat temu…

Maciej Ciszek

www.koniecPZPN.pl ?

October 28, 2009

Nasilają się sprzeciwy i akcje protestacyjne przeciw piłkarskiej centrali. Cóż jednak z tego, skoro PZPN jak stał tak stoi. Dla nich problemów nie było i nie ma, a polska piłka pnie się w górę i pławi w dobrobycie. Wielka szkoda, że taka ocena sytuacji nijak się ma do tej, w której się teraz znajdujemy.

Reprezentacja w fatalnym stylu przegrała eliminacje do afrykańskiego mundialu. W przyszłym roku nasi piłkarze, zamiast zdobywać doświadczenie przed polsko-ukraińskim Euro, smak wielkiej piłki będą mogli poczuć za pośrednictwem odbiorników telewizyjnych. Jestem też ciekaw, kto po ostatnich wyczynach naszych kopaczy zgodzi się rozegrać z nami mecz towarzyski? Ze względu na brak awansu do MŚ 2010 i rolę gospodarza najbliższych ME – spotkań o punkty przez najbliższe 2,5 roku mieć nie będziemy. Nie lepiej sytuacja wygląda na scenie klubowej. Brak polskich drużyn w Lidze Mistrzów i Lidze Europejskiej już nikogo nie dziwi, dziwiłby gdyby było odwrotnie. Mistrz Polski – Wisła Kraków, odpadła już w starciu z pierwszym rywalem. Musieliśmy uznać wyższość piłki estońskiej (porażka z Levadią Tallin). Poznański Lech nie dał rady belgijskim średniakom z Brugge, o pozostałych drużynach nie warto wspominać.

sport

W aspekcie walki z korupcją – nic nowego. Wyszukiwanie „czarnych owiec” w stadzie, jak chlapnął kiedyś niefortunnie Michał Listkiewicz, jest w toku. Na dzień dzisiejszy stado liczy sobie już ponad 300 sztuk bydła. W kwestii przygotowań do Euro 2012 wszystko idzie zgodnie z planem  (podobno) lecz nie ma sensu chwalić dnia przed zachodem słońca. Warto za to dodać, że na rozgrywki juniorskie piłkarska centrala co roku przeznacza 0,5 miliona złotych, a na funkcjonowanie Związku… 4 miliony. Szczytem kolesiostwa, który rozsierdził jeszcze bardziej kibiców futbolu, było powierzenie kadry narodowej Stefanowi Majewskiemu. Stefan, to jeden z członków PZPN, trener co najwyżej przeciętny, bez znaczących sukcesów i osiągnięć (za to umie świetnie obsługiwać laptopa, co niejednokrotnie podkreślał Antoni Piechniczek).

Po klęsce ze Słowenią powstała witryna : www.koniecPZPN.pl. Pomysł to godny pochwały, a i cel szczytny – doprowadzić do obalenia władzy Związku. Za tą inicjatywą stoi grupa kibiców, mających dość: wstydu, klęsk, kompromitacji i korupcji w polskiej piłce. Zadanie postawili sobie ciężkie, być może niewykonalne, lecz trzeba próbować. Inicjatywa już w początkowej fazie została wychwycona i promowana przez media, które zdecydowanie są jej przychylne. Pod protestem kibiców, na dzień dzisiejszy podpisało się już blisko 300 tysięcy osób. Pierwszą akcją przeprowadzoną przez „koniecPZPN” był „Pusty stadion”. Podczas spotkania na stadionie śląskim w Chorzowie było ok. 4 tys. widzów, podczas gdy biletów było 47 tysięcy. Przed meczem przywódcy protestów wręczyli Grzegorzowi Lacie młotek do skruszenia partyjnego „betonu”. To jednak nie koniec działań grupy „Koniecpzpn”, bowiem założyciele strony już planują akcję „Znicz” oraz chcą przekształcić swoją działalność w stowarzyszenie, co dałoby im m.in. możliwość zorganizowania marszu na siedzibę PZPN.

Jak na protest kibiców zareagował Związek? PZPNowski rzecznik prasowy nazywa kibiców terrorystami i chuliganami. Według Jerzego Engela za protestami stoi jakaś tajemnicza, wynajęta w tym celu firma (??). „Oszołomy lżą Grzesia Latę” – podsumował Zbigniew Koźmiński. Sam miłościwie nam panujący początkowo zdawał się nie zauważać protestu, a pytany o niego mówił, że nic o tym nie wie. Kiedy jednak w końcu zauważył (może młotek spadł mu na nogę?), uznał, że pusty stadion na meczu ze Słowacją to wina śniegu, a protesty kibiców są sztucznie inspirowane przez Telewizję Polsat…Protest został natomiast zauważony przez sponsorów reprezentacji, którzy wydali specjalne oświadczenia, w których odcinają się od Związku i solidaryzują z kibicami.

Niedawno usłyszałem wypowiedź dyrektora TVP Sport, Roberta Korzeniowskiego, który porównywał „koniecPZPN” do wczesnej działalności „Samoobrony”. Być może biało-czerwone barwy nie są jedyną wspólną cechą tych dwóch grup. Z pewnością łączy je radykalizm, jednak czy można się temu dziwić? Nie ma już czasu by przebierać w środkach. Za około 30 miesięcy gościmy Euro 2012, a wg najnowszego rankingu FIFA jesteśmy sklasyfikowani na 56 pozycji… niżej od Burkina Faso. Sięgamy dna, a prezes Lato przyznaje sobie i swoim kolesiom podwyżki.

Więc dalej! W jedności siła. Zróbmy coś, by na stadionie nie słyszeć już więcej: „J…J…PZPN” i pokażmy, że słońce dla polskiej piłki może zaświecić, nie tylko, kiedy jest Lato.

Maciej Ciszek

Sukcesy reprezentacji ligi

October 14, 2009

Rozgrywki londyńskiej ligi piątek piłkarskich rozkręcają się na dobre. W miniony weekend rozegrano już czwartą rundę spotkań. Wcześniej reprezentacja ligi odnosiła sukcesy na innych arenach.

inner-city_177W letniej przerwie między sezonami reprezentacja ligi wzięła udział w dwóch ciekawych imprezach. Największym sukcesem zakończył się Puchar Polonii w piłce nożnej Derby 2009. Sami Swoi Londyn wygrali cały turniej, wyprzedzając w ostatecznym rozrachunku siedem innych ekip z całej Anglii.

W rywalizacji grupowej los złączył SS Londyn z „piątkami” gospodarzy (KS Warta Derby), ISG Doncaster oraz FC Bajany Burton. Z Doncaster zremisowaliśmy 1:1, ale dwa pozostałe mecze pewnie już wygraliśmy, aplikując rywalom cztery bramki, nie tracąc przy tym ani jednej. W półfinale Sami Swoi wygrali z Polonią Camp Liverpool 2:0, a w wielkim finale rozgromili Bajany Burton 4:1. Oprócz tego piłkarzom z Londynu przypadły również dwie nagrody indywidualne. Najlepszym zawodnikiem turnieju wybrano Mirosława Spychałę, a klasyfikację strzelców wygrał Bartosz Gogola.

Na początku września reprezentacja ligi wystąpiła w mistrzostwach świata Inner City 2009, które rozegrano w londyńskim Regents Park. Nasz zespół bronił mistrzowskiego tytułu sprzed roku, sukcesu nie udało się jednak powtórzyć. Na drodze „biało-czerwonych” stanął późniejszy zwycięzca – reprezentacja Nigerii – z którym przegraliśmy w ćwierćfinale 0:1. Wcześniej w eliminacjach zremisowaliśmy z Somalią 1:1, przegraliśmy z Brazylią 2:3, a następnie rozgromiliśmy Hindusów 4:1. W 1/16 naszym rywalem była reprezentacja Sierra Leone, którą zwyciężyliśmy 2:0.

Sami Swoi Londyn wystąpili w turnieju w następującym składzie: M. Spychała, K. Stelmach, M. Flisiak, M.Porowczuk, S. Jedynak, G. Chimiak, M.Piwoński, A. Jezierski, M. Nowak, S. Marut, B. Rubacha, L. Bieliński, S. Kowalczewski, K. Kozłowski, A.Rzepecki, D. Mendrek, K. Woś, P. Grzybowski, K. Osiński, A. Kuchcinski.Zespół występował pod kierownictwem Sylwestra Jedynaka, Piotra Osińskiego oraz Piotra Zacharskiego.

Powróćmy jednak do ligi. W tym sezonie zespoły współzawodniczą w nieco okrojonym składzie, ale emocji pewnie nie zabraknie. Za nami już cztery kolejki spotkań. W minioną niedzielę nie zanotowano większych niespodzianek.

Wyniki IV kolejki 1. ligi:
KS 04 – Słomka 5:3, Kancelaria – Giants 2:6, Inko Team – Mleczko 9:3, Botofago – Anglopol 1:6, Olimpia – Scyzoryki 1:4, Motor – Katalonia 4:4, Piątka Bronka – WW Seniors 4:2.

Wyniki IV kolejki 2. ligi:
Laptopy – MK Team 6:2, FC Europe – Czarny Kot FC 2:8, Buduj.co.uk – Eagle Express Team 5:0 (walkower), Polmar Team – You Can Dance 2:12, Biała wdowa – North London Eagles 3:3, Panorama – Klemscott Rangers 5:2.

Daniel Kowalski

Spełnijmy ich marzenia!

April 6, 2009

Zarząd Ligi Piątek Piłkarskich „Sami Swoi” zwraca się z prośbą o przekazanie dobrowolnych datków na realizowaną corocznie pomoc dla Rodzinnych Domów Dziecka w Polsce.

Od 1995 roku organizowane są przez warszawską „Fundację Pomocy Społecznej Eva” Mistrzostwa Polski Domów Dziecka — impreza której jednym z patronów jest nasza liga. W roku ubiegłym (m.in. z licytacji koszulek Jakuba Błaszczykowskiego, Radosława Sobolewskiego i Adama Małysza, mistrzowskiego medalu Legii Warszawa oraz koszulki Jerzego Dudka z podpisami wszystkich zawodników Liverpoolu) zebraliśmy £4200, a połowa z tej kwoty trafiła do Rodzinnego Domu Dziecka Stowarzyszenia „PRO FAMILIA” w Krakowie. Ufundowaliśmy także nagrody dla najlepszych zawodników oraz trzech najlepszych zespołów w finałach Mistrzostw Polski Domów Dziecka.

W tym roku do akcji dołączył sponsor ligi, który najlepszego strzelca turnieju uhonoruje nagrodą w wysokości 2500 złotych. Kwota ma zostać przeznaczona na jego cele edukacyjne, z pierwszeństwem na naukę języka angielskiego. Oprócz tego zlicytujemy koszulkę i rękawice bramkarskie Łukasza Fabiańskiego oraz Jerzego Dudka. Szczegóły licytacji pojawią się już niedługo na stronie internetowej ligi www.polskaliga5.co.uk

Daniel Kowalski

Terms and conditions

March 17, 2009

1.This free prize draw is open to all residents in the UK and Eire.
2.Employees of Vue Services Limited (“Vue”), Walt Disney and Nowy Czas and anyone professionally connected with this draw and their immediate families are excluded from entry.
3. There is no charge to enter. Entries are to be made by sending picture of drawing of UFO to marketing@nowyczas.co.uk. Entries submitted personally and entries made by third parties or agents will be invalid.
4. Entries must be made between 16 March 2009 and midnight (GMT) on 29 March 2009 (inclusive).
5. The winner will be selected at random and notified by writing on or before 30 March 2009.
6. Only one entry per person as defined by address.
7. Five random entries will be picked and will receive a free ticket to see Race to Witch Mountain movie at VUE Cinema Acton.
8. No other alternative shall be available (in whole or part) and the decision of the promoter shall be final and binding in all matters.
9. To obtain the name and county of residence of the prize winner, please send an SAE marketing@nowyczas.co.uk no later than 28 March 2009.
10. The winner and his/her guest may be required to participate in publicity and by entering the draw entrants agree to participate in such publicity free of charge and that Vue and Walt Disney and Nowy Czas may use any subsequent publicity materials free from restriction.
11. The promoter respects all entrants’ privacy and the use and protection of the personal information (including any personal information provided by entrants).
12. The promoter reserves the right to modify, suspend or withdraw this offer at any time without notice due to circumstances beyond its reasonable control.
13. Any dispute arising in relation to this draw shall be subject to English law.
14.  Promoter: Nowy Czas

Next Page »