W Katedrze Westminster

February 2, 2010 · Drukuj

Sto lat temu, 28 lutego 1910 roku w Berlinie urodził się Roman Maciejewski wybitny polski kompozytor, pianista i dyrygent. Monumentalna Missa pro defunctis, prawdziwe opus magnum Maciejewskiego, powstałe nie pod koniec, jak mogłoby się wydawać, lecz na początku drogi twórczej artysty, już w najbliższy czwartek będzie miało swą brytyjską premierę. 2 lutego mury Katedry Westminsterskiej wypełnią się dźwiękami Requiem, które dziś, jedenaście lat po śmierci kompozytora, słusznie uznawane jest za jedno z najwybitniejszych dzieł oratoryjno-kantatowych muzyki polskiej XX wieku.

maciejewski21Roman Maciejewski. Zdjęcie archiwalne

Premiera Missa pro defunctis odbyła się w 1960 roku w ramach czwartej edycji Warszawskiej Jesieni. Monumentalne dzieło, mimo znakomitej obsady wykonawczej w osobach Haliny Łukomskiej, Krystyny Szostek-Radkowej, Kazimierza Pustelaka i Edwarda Pawlaka oraz Chóru i Orkiestry Polskiego Radia w Krakowie pod dyrekcją kompozytora, nie odniosło znaczącego sukcesu. I trudno się dziwić.

Lata sześćdziesiąte ubiegłego stulecia to okres intensywnego eksperymentowania w zakresie środków muzycznego wyrazu i artystycznej ekspresji. Po latach kulturowego marazmu, druga awangarda, reprezentowana przez nową generację kompozytorów takich jak Penderecki, Kilar, Mykietyn i wielu innych, za wszelką cenę i wszelkimi środkami próbowała wyprowadzić rodzimą twórczość z muzycznego zaścianka Europy. Długie lata socrealistycznego uwsteczniania wszelkich przejawów twórczej aktywności starano się nadrobić możliwie jak najszybciej. To właśnie szósta dekada ubiegłego stulecia była czasem, gdy muzyczne eksperymenty kompozytorskie  były najbardziej radykalne. Tradycyjne metody muzycznej notacji zastąpiły diagramy i wykresy, instrumenty ustąpiły miejsca dźwiękom generowanym przez komputer, a artysta w imię muzycznej ekspresji chował się w pudle fortepianu, obrzucał publikę przeróżnymi przedmiotami, klaskał i krzyczał, czy też – tak dla odmiany, w milczeniu siedział przez kilkanaście minut na scenie.

W tak radykalnie awangardowej atmosferze klasyczna, zarówno wyrazowo jak i muzycznie, Missa pro defunctis odstawała od ówczesnych ideałów. I choć już w 1959 roku Roman Maciejewski otrzymał za to Requiem nagrodę Fundacji im. Ignacego Jana Paderewskiego, dopiero w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego stulecia monumentalne dzieło Maciejewskiego zostało prawdziwie docenione – zarówno muzycznie, jak i pod względem aktualności ukrytego pomiędzy dźwiękami przesłania.

„(…) Pod przytłaczającym wrażeniem ogromu ludzkich cierpień i morza przelanej krwi postanowiłem pod koniec II wojny światowej skomponować dzieło, które stałoby się jednym z licznych przyczynków do utrwalenia w ludzkiej świadomości przeświadczenia o tragicznym nonsensie wojen. Requiem poświęcone jest ofiarom ludzkiej niewiedzy, w pierwszym zaś rzędzie pamięci poległych w wojnach wszech czasów” – pisał Maciejewski w programie koncertu premierowego.

O tym, czy i na Wyspach wykonanie zakończy się spektakularnym sukcesem, a refleksje kompozytora wypowiedziane dźwiękami ponad pół wieku temu i dziś poruszą serca lokalnych melomanów, przekonamy się już w przyszłym tygodniu.

Łucja Piejko

maciejewski01
Roman Maciejewski urodził się 28 lutego 1910 w Berlinie, zmarł 30 kwietnia 1998 w Göteborgu.

Pierwsze lekcje gry na fortepianie i skrzypcach dawała mu matka. Potem, w latach 1916-19, kontynuował naukę gry na fortepianie w Konserwatorium w Berlinie. W 1919 powrócił z rodzicami do Polski i zamieszkał w Lesznie. W latach 1924-31 studiował w Konserwatorium w Poznaniu. Od 1930 pełnił funkcję kierownika artystycznego Chóru im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu. W roku 1931 przeniósł się do Konserwatorium Warszawskiego, jednak po dwóch latach został relegowany z uczelni za współorganizowanie strajku studentów żądających przywrócenia Karola Szymanowskiego na stanowisko rektora Konserwatorium.

W 1934 roku wyjechał na stypendium do Paryża, gdzie zaprzyjaźnił się z Arturem Rubinsteinem. W 1938 wyjechał na tournée do Anglii. Tam poznał swoją przyszłą żonę, szwedzką tancerkę – Elvi Gallen, z którą w 1939 wyjechał do Szwecji, gdzie spędził lata wojny. Poznał tam Ingmara Bergmana i komponował muzykę do jego spektakli teatralnych .W latach 1951-77 przebywał w Stanach Zjednoczonych na zaproszenie Artura Rubinsteina, gdzie włączył się aktywnie w życie emigracyjne. W 1977 powrócił do Göteborga i mieszkał tam do śmierci. Grób jego znajduje się w Lesznie.

Na podst. biogramu Małgorzaty Kosińskiej, Polskie Centrum Informacji Muzycznej, Związek Kompozytorów Polskich

BBCTN

Komentarze

Got something to say?