Afera na skalę europejską
December 10, 2009 · Drukuj
Afera korupcyjna w polskiej piłce nożnej ciągnąca się już zresztą od kilku lat wywołała zrozumiałe oburzenie opinii publicznej.
Na szczęście nasze organa ścigania skutecznie rozszyfrowały jej przebieg i zasięg, a w konsekwencji pociągnęły do odpowiedzialności blisko 200 osób w nią zamieszanych, a Polski Związek Piłki Nożnej ukarał degradacją i innymi formami kar kilka klubów. Polski futbol nie był pierwszy ani ostatni dotknięty korupcją.
Teraz od tygodnia aż huczy w Europie o wielkiej, międzynarodowej siatce przestępczej ustawiającej wyniki meczów dla oszukańczych zakładów piłkarskich. Działała ona w co najmniej dziewięciu krajach i obejmowała nawet kluby aspirujące do Ligi Mistrzów i do Ligi Europejskiej. Ocenia się, że ustawianie wyników w tych sfałszowanych zakładach piłkarskich mogło przynieść sprawcom dziesiątki milionów euro. Natychmiast po ujawnieniu tych rewelacji w szwajcarskiej siedzibie UEFA odbyło się w ubiegłą środę spotkanie z przedstawicielami dziewięciu federacji krajowych, na których terenie odbywał się ten ciemny interes, a więc Austrii, Belgii, Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Niemiec, Węgier, Słowenii, Szwajcarii i Turcji. Prowadzący spotkanie sekretarz generalny UEFA Gianni Infantino oświadczył tam, że UEFA wspólnie z federacjami dotkniętymi tym problemem złoży tak szybko, jak to tylko możliwe, skargi przeciwko klubom, działaczom i zawodnikom zamieszanym w te przekręty. Podkreślił jednocześnie, że UEFA jako instytucja sportowa posiada ograniczone narzędzia do rozwiązywania tego rodzaju machlojek. – Tu chodzi o przestępstwo zorganizowane, o śledztwo kryminalne – zaznaczył – dlatego jesteśmy zależni od instytucji publicznych, jak np. od prokuratury w Bochum mającej dostęp do akt sprawy i prowadzącej śledztwo, które może potrwać wiele tygodni. W końcu mówca dorzucił, że żaden członek organizacji piłkarskiej nie jest wmieszany w tę aferę. – W przeciwieństwie do tego, co sugerują niektóre media, nie ma żadnych podejrzeń ani żadnego śledztwa przeciw jakiemukolwiek członkowi administracji UEFA. Okazuje się jednak, że Infantino sam sobie nieco przeczy, bo zaraz po tym powiedział, że „nie wchodząc w żadne szczegóły, oświadczam, że UEFA podejmie własne śledztwo dotyczące trzech arbitrów i jednej innej osoby związanej z UEFA”. Wspomniana wyżej prokuratura w Bochum prowadząca sprawę zakomunikowała, że trzy mecze eliminacyjne do Ligi Mistrzów oraz dwanaście spotkań Ligi Europejskiej zostało uznanych jako podejrzane.
Natomiast ze źródeł zbliżonych do UEFA pojawiła się informacja, że liczba meczów eliminacyjnych do europejskich pucharów może być znacznie wyższa. Komunikat wydany także w ubiegłą środę przez UEFA i podpisany przez tego samego Gianniego Infantino wskazuje, że na początkowej liście czterdziestu meczów, których wyniki zostały uznane za podejrzane, UEFA prowadzi dochodzenie bardziej zaawansowane w stosunku do siedmiu spotkań. Wśród nich znajdują się takie mecze jak Stabaek (Norwegia)-KF Tirana 4-0, Yehuda(Izrael)-Dinaburg (Łotwa) 4-0 i 0-1, Rapid Wiedeń-Vlaznia (Albania) 5-0 i 0-3, Fenerbahce-Honved Budapeszt 5-1, NK IB Ljublana-Donieck 0-3.
Według pierwszych ustaleń to właśnie kluby, które doznały porażek, są zamieszane w oszustwa, czyli dwa albańskie, jeden łotewski, jeden węgierski i jeden słoweński. A w ogóle podejrzewa się, że proceder ten może obejmować 200 meczów. W wyniku śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Bochum doszło już do pierwszych aresztowań. W Niemczech zatrzymano 15 osób, a w Szwajcarii – dwie. Wśród nich znajduje się dwóch Chorwatów zamieszkałych w Berlinie. Są to bracia Ante i Milan Sapina, którzy już w 2004 roku byli zamieszani w aferę podobnego typu w Niemczech z udziałem arbitra Roberta Hayzera.
W następstwie obecnego skandalu federacja niemiecka (DFB) i Liga Niemiecka (DFL) zakomunikowały o stworzeniu komisji, która badać będzie 32 podejrzane mecze rozegrane na terenie Niemiec. Z kolei policja chorwacka otworzyła śledztwo mające zweryfikować doniesienia o sztucznie ustalanych wynikach meczów. Według prasy chorwackiej przedmiotem tego śledztwa jest 14 meczów pierwszoligowych w tym kraju. Policja natomiast poinformowała o aresztowaniu poszukiwanego przez policję niemiecką Słoweńca Dragana Mihelica podejrzanego o organizowanie meczowych oszustw i pranie brudnych pieniędzy.
Na Węgrzech natomiast posądzany o udział w aferze Honved Budapeszt odcina się od niej zdecydowanie. Na swojej stronie internetowej zamieścił on następujący komunikat: „Pragniemy zapewnić świat futbolu, że Honved Budapeszt nie jest zamieszany w tę aferę. W każdym klubie znajdują sie zawodnicy gotowi za pieniądze uciekać się do fałszywych tricków. Honved nie neguje istnienia w swoich szeregach „czarnej owcy”. Jeżeli zebrane dowody wskażą winnego, to federacja węgierska podejmie przeciwko niemu najsurowsze sankcje”. Sprawa jest rozwojowa i wkrótce zapewne poznamy nowe jej szczegóły.
Czesław Ludwiczek






Komentarze
Got something to say?