Radość z ocalonego Teatru Poezji
June 17, 2009 · Drukuj
Mapa wydarzeń kulturalnych polskiego Londynu w ostatnią niedzielę maja aż iskrzyła się światełkami imprez: piknik zielono-świątkowy w Fawley Court, Kabaret Moralnego Niepokoju w teatrze POSK-u, wykład ks. prof. Michała Hellera na Devonii, wernisaż grupy Page 6 w Galerii POSK-u – to tylko kilka zaproszeń – ale miłośnicy poezji i tak skierowali swoje kroki schodami w dół do Jazz Cafe POSK-u, gdzie zostali przywitani kieliszkiem wina. Modus operandi Sceny Poetyckiej, Regina Wasiak-Taylor – trzymając w ręce płonący świecznik na pięć świec – wprowadziła widzów w poetycki świat Dylana Thomasa i jego sztuki Pod Mleczną Drogą.
To sceniczne misterium, sztuka „na głosy”, może rozgrywać się wszędzie „pod każdym nachyleniem nieba”. Mieszkańcy rybackiego, walijskiego miasteczka mają swoją reprezentację na scenie – przewija się przez nią gama ludzkich charakterów, zawodów, temperamentów, zawiłych i prostych historii życiowych, wielkość i małość codziennych plotek i radości. Przechodzenie aktorów z jednej postaci w drugą (w oryginalnym skrypcie radiowym było 70 osób), dokonuje się przejrzyście dzięki inteligentnej grze i oprawie muzycznej Tomasza Lisa, staje się przyjemną zabawą, a transformacja z jednej rzeczywistości w drugą – z dna morskiego, z niebiańskich sfer i pozaziemskich światów – głęboko porusza.
Dylan Thomas pisał tak jak żył. Powiedział kiedyś: „Po pierwsze: jestem Walijczykiem. Po drugie: jestem pijakiem. Po trzecie: jestem miłośnikiem ludzi, a w szczególności kobiet”. Cóż może być bliższego każdemu z nas, niż ta manifestacja słabości ludzkiej natury i charakteru?

Od lewej: Tomasz Lis, Wojtek Piekarski, Konrad Łatacha, Zbigniew Grusznic, Beata Szajowska, Magda Włodarczyk, Joanna Kańska, Renata Chmielewska
Pokazany na scenie londyńskiej Jazz Cafe utwór Thomasa, bardzo w swym charakterze walijski, okazał się wyjątkowo bliski polskiemu widzowi, wręcz swojski. Sprawiła to adaptacja tekstu dokonana przez Tymona Terleckiego. Przeniósł on Under the Milky Wood na swojski grunt realiów życia polskiej wioski, co dodało sztuce wymiaru ponadnarodowego i ponadczasowego. To z kolei zafascynowało Helenę Kaut-Howson, aby pokazać młodej emigracji z Polski to, co dobre i wartościowe w literaturze tego kraju. Terlecki nie zatracił dowcipu i humoru samego Thomasa, a jego adaptacja ma cechy genialnego przekładu. Nazwiska postaci: Magdusia dla Wszystkich, podwójna wdowa Pani Ogryzko-Pryszczyk, Edward Wymuskany – to jedne z wielu pełnych wyobraźni spolszczeń. Dylan Thomas napisał Pod Mleczną Drogą z miłości do człowieka. Nadał ludzkim snom-marzeniom-koszmarom głos, z wielką uczuciowością poruszył freudowski dylemat podświadomości człowieka, a także przyziemnego i ekstatycznego jego bytu.
W prapremierze teatralnej arcydzieła Thomasa w 1954 roku (tuż po śmierci poety) w londyńskim Old Vic, grało tylko ośmiu aktorów – ale najwyższej klasy. Zespół artystyczny Sceny Poetyckiej w POSK-u pokazał, że nie jest wcale gorszy. Debiut reżyserski Joanny Kańskiej okazał się ciekawym prezentem dla polskiej widowni w Londynie. Wielkie uznanie należy się założycielce i opiekunowi artystycznemu Sceny, Helenie Kaut-Howson, w której ręce oddajmy się z ufnością, bo ona dobrze wie, co powinniśmy znać i oglądać na poetyckich spotkaniach „z kandelabrem”.
Urzekający spektakl wyczarowało ośmioro aktorów – Renata Chmielewska, Zbigniew Grusznic, Janusz Guttner, Joanna Kańska, Konrad Łatacha, Wojciech Piekarski, Magda Włodarczyk i Beata Szajowska. Udało im się stworzyć iluzję obecności samego Dylana Thomasa, który siedzi, gdzieś razem z nami, w teatrze – „toporny, przysadzisty, o brązowych oczach, z chmurą rudych, niesfornych loków” – i z dobrotliwym uśmiechem popija długimi łykami wino. Po czym, już nie w marzeniu sennym, a w gorącym aplauzie zebranej publiczności, życzyliśmy sukcesów utalentowanemu zespołowi Sceny Poetyckiej występującemu w przyjaznej atmosferze Jazz Cafe, który dzięki pomocy sponsorów i wolontariuszy powrócił na scenę i miejmy nadzieję, że pozostanie na niej długie lata.
Grażyna Maxwell





Komentarze
Got something to say?